Maciej Kurzajewski: Przekazać atmosferę igrzysk

To piąte zimowe igrzyska, podczas których Maciej Kurzajewski będzie pełnić honory gospodarza studia olimpijskiego, i przez wszystkie te lata praca dostarcza mu mnóstwa radości. Dzięki niemu i my poczujemy się jak na koreańskich arenach medalowych zmagań. W jego towarzystwie mocniej zaciśniemy kciuki - przed nami aż 200 godzin superemocji!

Mam idealnie poukładane życie - zapewnia Maciej Kurzajewski

Pjongczang. Kiedy pan się tam wybiera?

Reklama

Maciej Kurzajewski: - 5 lutego lecimy całą ekipą TVP. To ogromna radość, choć 4 lata temu oglądałem całość, a teraz moje studio w Pjongczangu będzie dotyczyć głównie skoków narciarskich i innych konkurencji potencjalnie medalowych. Będę pod samą skocznią, co pozwoli przekazać tę atmosferę, na bieżąco przepytać bohaterów wydarzeń i relacjonować je tak, by państwo czuli się, jakby byli tam z nami. Będziemy żyć igrzyskami 24 godziny na dobę. To przyjemna, ale ciężka praca. Cieszę się więc ze swojej dobrej formy fizycznej.

A jakie dyscypliny zimowe najbardziej pana interesują i dlaczego to są skoki?

- Przy nich jestem właściwie od zawsze, miałem szczęście, że trafiłem tu akurat w momencie, kiedy Adam Małysz odnosił największe sukcesy. Ale także biegi narciarskie - myślę, że to będą igrzyska, podczas których pożegna się Justyna Kowalczyk - a wszystko jest możliwe, jeśli chodzi o tę dziewczynę. Uwielbiam też bobsleje, bo to widowiskowa dyscyplina; kocham biatlon, jest doskonały w wymiarze telewizyjnym. Weronika Nowakowska wraca po macierzyństwie w pięknym stylu - kto wie, może będzie miała superformę... Zaskoczenia i niespodzianki bardzo by nam się przydały, bo dorobek medalowy z Soczi (6 medali - 4 złote) będzie bardzo trudno powtórzyć.

W Pjongczangu zobaczymy 4 nowe konkurencje. Big Air w snowboardzie, curling par mieszanych...

- Myślę, że to nieuniknione. Proszę spojrzeć na to, co dzieje się w Internecie, my często nie mamy świadomości, co podoba się młodym. Jeśli organizatorzy kierują się takim zapotrzebowaniem, to biję im brawo. Musimy utrzymać zainteresowanie młodzieży igrzyskami. Bo to i tradycja, i historia, i możliwość inspiracji. Nie chciałbym, by igrzyska kiedykolwiek zeszły na drugi plan, bo one nas wyróżniają jako cywilizację.

Jakie jest pana zdanie na temat sportowego "wyścigu zbrojeń"? Jak kosmiczne buty Simona Ammana czy niebieski jako "najszybszy" kolor dla łyżwiarzy...

- Myślę, że to coś normalnego. Ponieważ niewielkie różnice decydują, kto stanie na najwyższym stopniu podium, szuka się tych rozwiązań. Dziś sport jest widowiskiem, elementem show-biznesu, a nawet przemysłu, i to wręcz wymusza ten wyścig.

A jaki ma pan stosunek do dopingu? Myśli pan, że sport wyczynowy bez wspomagania jest możliwy?

- Myślę, że nie. To jest oczywiście smutne i niepokojące, ale skoro od sportowców oczekuje się cudów,płaci się im horrendalne pieniądze, to głupiec nie pomyślałby: "Skoro chcę się utrzymać w tym cyrku, muszę jakoś sobie pomóc". Oczywiście istnieje wspomaganie - ogromna działka, do której sportowiec amator nie ma dostępu, a profesjonalny ma je zapewnione. Więc jeśli to się nie odbija na zdrowiu (tu pytanie, czy sport wyczynowy jest zdrowy, myślę, że nie)... Ale jestem bliski opinii, że tak - to się dzieje wszędzie. Chciałbym się mylić, ale w sporcie, który daje ogromne pieniądze, to musi być na porządku dziennym. Nie ma innego wytłumaczenia tak niesamowitych wyczynów.

Przejdźmy do bezpiecznego tematu pogody. W Pjongczangu ponoć ma ścisnąć duży mróz. To może się odbić na formie zawodników?

- Myślę, że są przygotowani na każde warunki. Poza tym nie ma złej pogody. Nie można sobie fundować wymówki, że pada albo jest zimno - odzież techniczna jest tak dopracowana, że to kwestia mądrego ubrania się. Sam biegałem na Antarktydzie przy minus 30ºC, więc nie martwiłbym się o sportowców. To będą piękne igrzyska! Od kilku miesięcy Justyna Szubert-Kotomska pokazuje przygotowania w cyklu "Halo, tu Pjongczang". Np. dzięki niej wiem, że Korea Południowa jest jedynym krajem, któremu igrzyska (Seul 1988 r.) wyszły na zdrowie - dały pozytywnego kopa i nie zostawiły długów, a w znaczący sposób odmieniły cywilizacyjny poziom kraju.

Pana prywatne zainteresowania też koncentrują się wokół sportu?

- Jestem podróżnikiem - w wolnym czasie staram się podróżować i zabierać ze sobą rodzinę. Już jesteśmy umówieni na 4-tygodniową wyprawę po USA w najbliższe wakacje. Bo ja cały czas staram się budować więź rodzinną - nie podtrzymywać, bo podtrzymywanie to cofanie. Mój starszy syn studiuje poza Polską, więc zależy mi, by nie tracił bliskiego kontaktu z bratem. I jak to się uda, będę najszczęśliwszym ojcem na świecie.

Rozmawiała Katarzyna Sobkowicz.

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Kurzajewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje