Jerzy Gruza: "Czterdziestolatek" to kronika tamtych czasów

"Mieliśmy takie same mieszkania, czytaliśmy takie same książki, chodziliśmy do tych samych knajp - ten serial był o nas, był kroniką tamtych czasów" - wspomina Jerzy Gruza, reżyser "Czterdziestolatka". We wtorek, 16 maja, minęły 42 lata od emisji pierwszego odcinka produkcji.

Udało nam się opisać ówczesną rzeczywistość - przekonuje Jerzy Gruza

42 lata minęły jak jeden dzień. Pamięta pan pierwszy odcinek serialu?

Reklama

Jerzy Gruza: - To były 40. urodziny Karwowskiego. Wypił trochę alkoholu i wspomina dotychczasowe życie.

Ukazują mu się zjawy...

- Postacie ważne dla niego. Jest profesor, którego grał Kazimierz Rudzki, pierwsza miłość - to Joasia Szczepkowska, sierżant - junak ze Służby Polsce Wiesław Gołas... Niesłychane postaci.

I Hemingway.

- I Hemingway, na balkonie. Wszyscy wówczas czytaliśmy Hemingwaya i dlatego ta postać. Wydawało się to zabawne...

Cały odcinek był zabawny.

- Myśmy byli w podobnym wieku, co nasz bohater, mieszkaliśmy w podobnych domach, w blokach, mieliśmy te same tapety, meble, towarzystwo... Ba, takie same problemy z kranem w łazience, z niedomykającymi się oknami czy wypaczonymi drzwiami... Dlatego 40-latek był tak szeroko rozumiany i odbierany.

Jak udało się kręcić sceny na budowie?

- To był mój pomysł. Postanowiłem, że ta budka, w której urzędował Karwowski, będzie stała w środku autentycznej budowy. Najpierw Trasy Łazienkowskiej, potem - Dworca Centralnego. To było niesamowite, bo mieliśmy wspaniałe tło: jeździły prawdziwe koparki, prawdziwe ciągniki, trwała budowa... Do dzisiaj, gdy jadę Łazienkowską, zwracam uwagę na miejsce, gdzie stała nasza budka. To samo zrobiliśmy na Centralnym. "Czterdziestolatek" to kronika warszawskich budów.

Nie tylko - to kronika ówczesnych obyczajów, mody, życia zawodowego i towarzyskiego...

- Udało nam się opisać tę rzeczywistość. Chcieliśmy to pociągnąć - Karwowscy mieli być na emeryturze, studiować na Uniwersytecie III wieku, to się nie udało, a potem umarł Andrzej (Andrzej Kopiczyński - odtwórca głównej roli) i pozmieniało się wszystko...

Wspomniał pan, że udało się wam opisać tamtą rzeczywistość. Według mnie - nawet zinterpretować...

- "Kobieta Pracująca"! Genialna postać, genialnie zagrana przez Irenę Kwiatkowską. Ona doradzała, jak żyć i robiła to bardzo skutecznie... Przyznam się, że do dzisiaj, gdy natknę się na powtórki serialu i gra akurat "Kobieta Pracująca", to siadam i jej słucham. Warto.

Rozmawiał Zbigniew Krzyżanowski (PAP Life).

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Gruza | Czterdziestolatek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje