Ilona Łepkowska: "Nie chcę już tak tyrać"

To ona stworzyła seriale "M jak miłość", "Na dobre i na złe" czy "Barwy szczęścia". Właśnie wydała debiutancką powieść "Pani mnie z kimś pomyliła", w której opowiada m.in. o show-biznesie.

Ilona Łepkowska na promocji książki "Pani mnie z kimś pomyliła" - Warszawskie Targi Książki (maj 2016)

- Może napiszę sztukę teatralną albo scenariusz krótkiego serialu, który ma skończoną ilość odcinków? Coś na pewno będę robiła, ale nie chcę już tak tyrać; trzeba mieć trochę życia w życiu - mówi Ilona Łepkowska.

Ile można dowiedzieć się o pani po przeczytaniu książki "Pani mnie z kimś pomyliła"?

Reklama

- Na pewno można zorientować się, co myślę o celebryctwie i świecie show-biznesu. To jest dość surowa ocena, ale ujęłam ją w - mam nadzieję - lekkiej formie. Po przeczytaniu książki nikt nie będzie miał wątpliwości, że uważam ten świat za błahy i pusty. Moja książka pokazuje go od kilku stron; mówi między innymi o tym, jak wysoką cenę płaci się za bycie na świeczniku, o tym, że popularność w czasach, gdzie wszystko jest publiczne, gdzie każdy może nagrać nas telefonem komórkowym i nigdzie nie można się ukryć, jest szczególnie dokuczliwa.

Ale dostrzegam sporo podobieństw między panią a główną bohaterką...

- Joanna nosi mniejszy rozmiar ubrania i - proszę to podkreślić - jest ode mnie młodsza. Na początku książki ma czterdzieści parę lat, na końcu koło pięćdziesiątki, a ja mam sześćdziesiąt dwa. A poważnie - ta książka nie jest autobiografią, ale w dużym stopniu opiera się na wydarzeniach, które naprawdę miały miejsce. Nieomal wszystkie opisane przeze mnie sytuacje zdarzyły się mnie bądź komuś, kogo znam.

Czy ta książka to pani rozliczenie z show-biznesem?

- Gdy na przestrzeni lat odbierałam kolejne Telekamery Tele Tygodnia, przyjeżdżałam do domu, w którym nikt na mnie nie czekał. Moja córka studiowała poza Warszawą, a ja byłam sama. Nie cieszyły mnie sukcesy, bo nie miałam z kim się nimi podzielić, wspólnie ich świętować. Wplotłam te i inne rozważania w życie Joanny, głównej bohaterki mojej książki. Mimo że starałam się być czujna, bycie częścią show-biznesu odcisnęło na mnie piętno. W pewnym momencie zaczęto mnie zapraszać do różnych programów, niezależnie od tematów, które były w nich poruszane. Pytałam: dlaczego akurat ja? Bo pani pisze takie życiowe scenariusze, pani się zna na wszystkim. To zwodnicze, człowiek myśli: o cholera, jestem autorytetem! Teraz występuję w telewizji znacznie rzadziej. Potrafię powiedzieć: przepraszam, mam gości, piekę ciasto.

Co wypełnia teraz pani czas? Podróże, spotkania towarzyskie?

- Nie możemy wyjeżdżać na długo, bo mój partner, Sławek (Czesław Bielecki - przyp. aut.), bardzo dużo pracuje. Staramy się wyskoczyć gdzieś na kilka dni przynajmniej raz na dwa-trzy miesiące. Niedawno wróciliśmy z Lublany, a wkrótce będziemy zwiedzać angielskie ogrody w Kornwalii. Związek ze Sławkiem na pewno przewartościował moje życie. Teraz chce mi się wracać do domu, a nie z niego uciekać, żeby zagłuszyć samotność. Potrafimy zachować zdrową proporcję między pracą a spotkaniami z przyjaciółmi, wyjazdami i zajmowaniem się ogrodem.

Rozmawiał Kuba Zajkowski

Dowiedz się więcej na temat: Ilona Łepkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje