Gaspar Noé: Seksualna odyseja

Gaspar Noé podczas warszawskiej premiery "LOVE" w Kinie Muranów /Gutek Film /materiały dystrybutora

- Kiedy filmujesz czyjąś miłość, jest tak, jakbyś filmował ekstremalne uzależnienie. Może to ci się kiedyś przydarzyło, więc wiesz, jak taka miłość potrafi dotknąć. Staje się obsesją - mówi Gaspar Noé. Jego aktorzy wiedzieli, że kręcą mocne kino. Film miał być skandalem, choć sam reżyser nigdy nie planował szokować. Poprzez eksplicytne sceny stosunków seksualnych chciał opowiedzieć historię o życiu, miłości, melancholii i palącym bólu, który pojawia się wraz z jej utratą. Długo oczekiwane "Love" trafia w piątek, 28 sierpnia, na ekrany polskich kin.

Reklama


Głównym bohaterem najnowszego filmu francuskiego skandalisty jest Murphy (Karl Glusman) - mężczyzna, który budzi się w łóżku jednej kobiety (Klara Kristin), choć nie może przestać śnić o innej (Aomi Muyock). Noé pokazuje nam jego wizje. Zauroczenie Murphy’ego Elektrą, ich seksualne eksperymenty, namiętne noce, okazjonalne trójkąty i pierwsze zdrady. Seks jest w "Love" nośnikiem emocji i znaczeń. Dzięki niemu rozwija się i nabiera rumieńców akcja. Stosunki seksualne nie są udawane, a genitalia pokazywane w trójwymiarze sztuczne. "Love" jest naturalistyczne, bo w naturalizmie Noé nie widzi nic niewłaściwego.

Reklama

- Szokują mnie filmy dokumentalne - mówi reżyser, który nie potrafi się utożsamić z ludzkim okrucieństwem, jakie stanowi temat wielu z nich. Podkreśla, że większość scen w "LOVE" to sceny radosne i czułe, które nie zostały nakręcone po to, żeby kogokolwiek oburzać.

Główne role w filmie grają jednak amatorki, bo Monica Bellucci odmówiła wzięcia udziału w projekcie. - Tuż po tym, jak produkcja "Wkraczając w pustkę“ została odsunięta w czasie, spotkałem w klubie Vincenta Cassela, który zapytał, co planuję dalej robić - opowiada Noé. - Odpowiedziałem, że może jeszcze tego lata nakręcę erotyczny melodramat. "O, może wspólnie z Moniką bylibyśmy tym zainteresowani!“ - odparł Cassel.

- Mając to w pamięci skontaktowałem się z producentami. Zdobyliśmy pieniądze na nakręcenie filmu, ale w momencie, w którym Monika przeczytała sześciostronicowy scenariusz - stchórzyła. Powiedziała, że nie ma mowy, by wzięła udział w projekcie. Ponieważ mieliśmy już jednak pieniądze na film uznałem, że trzeba coś z nimi zrobić. I tak w 2002 roku powstało "Nieodwracalne“ - konkluduje reżyser.

Z nakręceniem "Love" Noé zwlekał ponad dekadę. Czekał na lepszy moment? Trudno powiedzieć. Dziś sam przyznaje zdziwiony, że nie rozumie cenzorskich decyzji. Wyświetlania "Love" zakazano w Rosji ze względu na poczucie, że film promuje homoseksualizm. - To dlatego, że dwie dziewczyny się całują i uprawiają seks z jednym mężczyzną? - dziwi się reżyser i dodaje, że nie od dziś jedni lubią kontrolować życie seksualne innych.

On sam nie jest fanem kontroli i na planie pozwalał aktorom na improwizację. Twierdzi, że sceny stosunków seksualnych w "Love" nie są efektem choreografii, ale reakcji na bodźce, na które każde ciało umie odpowiedzieć. Reżyser zostawił swoim aktorom wolną rękę, a widzom dowolność interpretacji ekranowych zdarzeń. Dla niego "Love" to jednak melancholijny melodramat o miłości. - Pierwszoplanowy seks wcale nie gra głównej roli - podkreśla reżyser w czasie rozmowy w warszawskim kinie Muranów.

Od 28 sierpnia "Love" będzie można oglądać na ekranach kin w całej Polsce.

Anna Bielak i Małgorzata Steciak

Dowiedz się więcej na temat: Gaspar Noé | LOVE

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje