Ewa Drzyzga: Bardzo uważam na leki przeciwbólowe

Na spotkaniach z koleżankami rozmawia najczęściej o medycznych nowinkach, a na urodziny funduje sobie... szereg badań. – Gorąco zachęcam do takiej profilaktyki wszystkie panie – mówi Ewa Drzyzga.

Ewa Drzyzga to doświadczona dziennikarka, a prywatnie żona i mama dwóch chłopców

Udaje się pani dzięki rozmowom ze znajomymi "odkryć" jakąś nową chorobę?

- Niedawno ktoś mi opowiadał o często diagnozowanej u młodzieży przepuklinie szyjnej. Ale akurat o tym już wiedziałam, bo znam te wszystkie choroby, na które dzieciaki zapadają, ślęcząc przed komputerami i nad tabletami. Tylko czekam, żeby wstawić to do programu, ale "36,6 °C" emitowany jest raz w tygodniu. I to jest mój ból! Mam tyle tematów, że ten program powinien być codziennie!

Reklama

Jak dawniej prowadzone przez panią "Rozmowy w toku"?

- (śmiech) No, bo przecież ciągle się rozmawia o chorobach. One się mnożą, wyskakują jak królik z kapelusza. Mam nadzieję, że będę mogła o nich częściej mówić.

Pani też miała, pracując na planie "Rozmów...", problemy zdrowotne.

- Tak, ale nie wynikały one z prowadzenia programu. Ja sobie zapracowałam na różne dolegliwości, np. bóle kręgosłupa, wiele lat wcześniej. Za mało się ruszałam, za dużo czytałam.

Jeszcze ktoś pomyśli, że można zachorować przez książki.

- Nie, nie! Absolutnie nie zamierzam zniechęcać do czytania. Czytajcie, tylko dbajcie o plecy. Ja tego nie robiłam, będąc nastolatką. Ślęczałam nad książkami, zamiast skakać w gumę.

Nie bawiła się pani na podwórku z rówieśnikami?

- Rzadko. Mój tata był wojskowym i co 2-3 lata przeprowadzaliśmy się. Gdy ma się kilkanaście lat, nie wchodzi się od razu, z marszu, w grupę. Mnie to sprawiało trudność. Zanim się z kimś zaprzyjaźniłam, uciekałam wpierw w świat książek. A w konsekwencji mało się ruszałam.

Teraz jest pani ekspertką od zdrowia. I gdy pani coś dolega...

- Na pewno nie sięgam automatycznie po tabletkę. Bardzo uważam na leki przeciwbólowe. Odkąd zrealizowałam o nich jeden z odcinków, jestem przeświadczona, że zabijają człowieka na raty, bo degenerują organizm. A my ich tak nadużywamy! Zamiast więc automatycznie coś łykać, warto wsłuchać się w sygnał, jaki wysyła nam organizm.

Ma pani 49 lat. Pewnie na kolejne urodziny dostanie pani wyjątkowy prezent.

- Ale ja go sobie sama robię! Z tej okazji przechodzę przez szereg badań. To jest bardzo popularne w Niemczech. Tam kobiety co roku fundują sobie różne profilaktyczne zabiegi. Uważam, że to jest super i gorąco zachęcam do tego wszystkie panie. Marzę o tym, abyśmy regularnie odwiedzali lekarzy, bo wtedy, po ewentualnym wykryciu choroby, dużo szybciej się z niej wykaraskamy.

Rozmawiała Katarzyna Ziemnicka

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Drzyzga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje