Chris Carter: To on odpowiada za serial "Z Archiwum X"

Chris Carter i Gillian Anderson na premierze nowych odcinków "Z Archiwum X" /Angela Weiss /Getty Images

W poniedziałek, 25 stycznia, na antenie FOX, zaledwie 17 godzin po amerykańskiej premierze, zobaczymy pierwszy odcinek nowej odsłony "Z Archiwum X". Najnowsza seria kultowego serialu składać się będzie z 6 epizodów. Trzy z nich napisał i wyreżyserował Chris Carter, który uchylił rąbka tajemnicy na temat dziecka Muldera i Scully, opowiedział o nowej postaci show, która "ma większą paranoję niż sam agent Mulder" oraz zapewnił, że nowy sezon utrzymany jest w klimacie znanym z wcześniejszych odsłon "Z Archiwum X".

Reklama

"Z Archiwum X" to najsłynniejszy serial lat 90. i jedna z najbardziej kultowych serii wszech czasów. Tak oddanych fanów i liczby prestiżowych nagród zazdroszczą jej twórcy wielu współczesnych hitów. To produkcja, na którą z zapartym tchem czekają zarówno widzowie, jak i krytycy. 13 lat po premierze ostatniego sezonu słynnego serialu Gillian Anderson i David Duchovny ponownie wcielą się w rolę legendarnych agentów FBI - Dany Scully oraz Foxa Muldera, stawiając czoła niewyjaśnionym zagadkom o podłożu paranormalnym.

Pierwszy odcinek nowej odsłony serialu "Z Archiwum X" polscy widzowie zobaczą na antenie FOX w poniedziałek, 25 stycznia (godz. 21), zaś drugi już następnego dnia we wtorek 26 stycznia (godz. 22). To zaledwie 17 godzin po amerykańskiej premierze show.
Emisje kolejnych odcinków zaplanowano we wtorki o godz. 22 

Reklama

Pomysłodawca, producent, reżyser i autor scenariuszy do wielu odcinków "Z Archiwum X" - Chris Carter - opowiedział o pracy nad najnowszą odsłoną produkcji.

Czy sposób prowadzenia wątku w sześcioodcinkowym miniserialu  jest inny niż w regularnym serialu?

Chris Carter: - W zasadzie nie. Jeżeli spojrzysz na sposób, w jaki zbudowaliśmy scenariusz, to odniesiesz wrażenie, że to zaledwie część całego, dłuższego sezonu. Zawarliśmy w nim liczne odniesienia, ale są też zupełnie odrębne historie, a nawet jedna dość zabawna. Ten miniserial  to zaledwie próbka naszych możliwości. Zaangażowanie Glena [Glen Morgan - przyp. red.] od początku dawało nam wyobrażenie o tym, co stworzymy, nie wspominając o Jamesie Wongu, który fantastycznie  dopełnił całość.  Natomiast udział Darina [Darin Morgan - brat Glena - przyp. red.] zwiastował wątek komediowy.

Kiedy pierwszy raz po tylu latach wkroczyłeś na plan serialu, pomyślałeś: "W końcu wróciłem do świata 'Z Archiwum X'"?

- To nie była aż tak podniosła chwila, jak można by to sobie wyobrażać. Zaczęliśmy dzień niezwykle intensywnie. Ciągle gdzieś pędziliśmy i dyskutowaliśmy na różne tematy. To był bardzo ważny dzień. David wspomina niezwykły wysiłek, jak włożyliśmy w pracę tego dnia, kiedy wręcz stajesz na głowie, by wykonać robotę jak trzeba. Reasumując, nie mieliśmy za bardzo czasu cieszyć się tą chwilą, śmiać się czy wygłupiać. Cały czas pędziliśmy...

Co Ci się najbardziej podoba w powrocie do "Z Archiwum X"?

- Możliwość zrobienia czegoś fantastycznego. Kiedy dostałem telefon z propozycją, wiedziałem, że to szansa na opowiedzenie jeszcze kilku fajnych historii. Kilka  nawet miałem już gotowych i przemyślanych. Na przykład w czwartym odcinku widzowie poznają  historię,  o której myślałem już od dłuższego czasu. Wreszcie  mogę powrócić do pewnych spraw. To dla mnie okazja zrobienia wreszcie czegoś, o czym intensywnie myślałem. 

Jeżeli chodzi o technologie, ciekawi mnie pewna kwestia. Jak w obecnych czasach, gdy w powszechnym użyciu są telefony komórkowe i aparaty fotograficzne, odniesiesz się do faktu, że Oni nie mogą tak po prostu pojawiać się i znikać? To nielogiczne. Jak ktoś może opowiadać o spotkaniu z Obcymi, nie dokumentując w jakikolwiek sposób tego wydarzenia?

- W trzecim odcinku w pewnym sensie rozprawiamy się z tą kwestią. Sięgamy do nowych technologii i pokazujemy skutki ich użycia. Staramy się być autentyczni i adekwatni w przedstawieniu czasów, w których żyjemy.

Zabawne jest powołanie do życia postaci, która ma większą paranoję niż sam agent Mulder. Trudno to sobie wyobrazić...

- Cóż, to była wypadkowa oczekiwań naszych widzów. Postaci, takie jak Tad O’Malley podsycają atmosferę. To było interesujące: dać Mulderowi kogoś, kto jest bardziej ekstremalny od niego samego!

Co wpłynęło na decyzję, żeby uczynić Teda bogaczem? Tad jest oczywistym przeciwieństwem Muldera pod tym względem, który, delikatnie mówiąc, nie ma nic.

- Nie wiem, co na to wpłynęło, ale myślę, że takie połączenie jest interesujące. Przeciwieństwa są po prosu ciekawe. Wydaje mi się, że wielu takich gości jak Tad robi pieniądze na wiele interesujących sposobów, trzymając się z dala od spiskowych teorii.

Czy to odniesienie do Donalda Trumpa? Czy postać Tada O’Malleya nawiązuje do niego?  

- Nie, to błędny trop.

Oczywiście, wymyśliłeś go zanim Trump ogłosił, że będzie kandydować w wyborach prezydenckich!  

- Tak było. Gdy kręciliśmy nowe odcinki serialu, Trump dopiero się rozkręcał. Postać Tada się do niego nie odnosi. 

Dlaczego to właśnie Joel Mchale zagrał Tada O’Malley’a?

- Zobaczyłem go w akcji w Waszyngtonie na jednej z tzw. corocznych kolacji wydawanych dla korespondentów, którzy relacjonują wydarzenia z Białego Domu. Brawurowo przepytywał prezydenta Baracka Obamę i innych polityków. Był naprawdę dobry w tym co robił, to było nawet zabawne! Pomyślałem wtedy, że idealnie pasowałby do tej roli. Potem dowiedziałem się nawet, że jest fanem  "Z Archiwum X"!

Część wydarzeń w nowych odcinkach była jakby niedopowiedziana, jakbyśmy mieli czekać na to, co wyłoni się z ciemności i wreszcie wyostrzy.

- Tak, będzie mrocznie, a ciemność rozświetlą nagłe rozbłyski. Zobaczymy rzeczy, z którymi jesteśmy już częściowo obeznani. Wydaje mi się, że nowy sezon utrzymany jest w znanym klimacie z wcześniejszych sezonów "Z Archiwum X".

Kiedy nowy sezon będzie dostępny w formacie Blu-ray? Czy jakkolwiek planujecie go dystrybuować, będzie zawierał dodatkowe sceny i materiały, których nie zobaczymy w telewizji?

- Plany nie są jeszcze jasno określone i sprecyzowane, ale mogę powiedzieć, że mamy mnóstwo materiałów.

Czy w nowym sezonie zobaczymy Johna Doggetta albo Monicę Reyes?

- Niestety nie, Robert Patrick (John Doggett) był nieodstępny, tak samo jak James Pickens Jr. czyli szef Doggetta - Alvin Kersh. Nie udało się ich ściągnąć do serialu. Zobaczymy natomiast Anabeth Gish jako Monikę Reyes.

Uchylisz rąbka tajemnicy i zdradzisz czy zobaczymy Samotnych Strzelców?

- Nie będę spoilerował.

Pierwszy odcinek rzuca nowe światło na wydarzenia otwierające wcześniejsze sezony. Czy myślisz, że skłoni to waszych wiernych widzów do obejrzenia ich jeszcze raz? Z tego odcinka dowiadujemy się, że przez ten cały czas, tak naprawdę nie powinniśmy byli być niczego pewni...

- Na pewno nie przez cały czas. Pierwszy odcinek czyni pewne nawiązania. Wciąż nie wiesz czy zaakceptować ludzi takimi, jacy są, czy ufać temu, co mówią. Każdy ma swoją wersję prawdy, ale równie dobrze może kłamać z premedytacją. Dlatego teraz dodajemy swoje nowe "trzy grosze".

Czy byłeś zaskoczony reakcją widowni na nowy sezon? Widziałeś tych siedemnastolatków ubranych w charakterystyczne stroje Scully i Muldera?

- Tak, to było niesamowite! Nie było ich nawet na świecie kiedy emitowaliśmy serial! To znak czasów, że dzisiaj możesz obejrzeć wszystko na przykład na Netflixie. To zupełnie nowe czasy i inna rzeczywistość dla telewizji.

Czy myślisz, że młodsza widownia widzi w tym serialu coś innego, niż starsze pokolenie w nim znajdowało?

- Nie mam pojęcia. Kiedy przypomnisz sobie stare odcinki, które emitowaliśmy na przykład  w 1993 roku, to cóż, wyraźnie widać, że są one trochę przestarzałe. Te fryzury, garderoba...  Pytanie zatem czy oglądają oni nasz serial jako ciekawostkę historyczną, czy jednak coś  interesującego, innego? Sam nie wiem...

Czy nie obawiasz się, że ciągłe obnażanie w serialu kłamstw rządu czy nawiązywanie do polityki, przysporzy ci problemów?

- Serial jeszcze nie wystartował, więc ciężko mi powiedzieć z czym to będzie się wiązało.

Jeżeli FOX zdecyduje się na wyprodukowanie kolejnych odcinków, to czy masz już pomysł na to, jak potoczy się ta historia?  

- Mam pewne pomysły, ale najpierw muszę skończyć te odcinki!

W pierwszym, pilotażowym odcinku nie ma Obcych... Co to oznacza?

- Nie mówię, że kosmici nie istnieją. Rzucam po prostu nowe światło na spisek i robię to za pomocą Muldera. Cały czas jednak nie mamy pewności, jaka jest prawda.

Czasem zastanawiam się czemu nigdy nikt nie wpakował kulki w głowę Muldera albo Scully?

- Bo nie chcieliśmy robić z nich męczenników.

Czy musiałeś sobie przypomnieć wcześniejsze sezony, zanim przystąpiłeś do pracy nad najnowszym?  

- Może trochę. Znam ten serial bardzo dobrze, więc nie musiałem się w niego aż tak zagłębiać. Zobaczysz nawiązania, bo chciałem być autentyczny i szczery do bólu. Zatem, gdy w serialu stary człowiek mówi "Roswell to była zasłona dymna", nawiązuje tym samym do drugiego odcinka.

Jakie były najważniejsze elementy z serialu "Z Archwium X", które koniecznie chciałeś wykorzystać ponownie, mimo tego, że serial trochę się zmienił, zarówno pod względem wydarzeń jak i technologii?

- Po pierwsze wyjątkowa więź między Mulderem a Scully. Po drugie - pozostanie wiernym atmosferze konspiracji, jaka towarzyscy serialowi od początku. W drugim odcinku stary człowiek mówi, że Roswell to zasłona dymna. To nawiązanie do wcześniejszych wydarzeń, staraliśmy się nadać związek przeszłości z teraźniejszością by uwiarygodnić serial i móc traktować go jako kompletną całość.

Czy nowe technologie miały wpływ na powstawanie scenariusza nowej serii "Z Archwium X"?

- Zdecydowanie! Przekonasz się o tym już w pierwszym odcinku, kiedy Mulder zakrywa kamerę w swoim komputerze kryjącą taśmą. To nie dzieje się przypadkiem!

Czy miałeś gotowy pomysł na to w jakiej sytuacji życiowej umieścisz Muldera i Scully w nowej serii?

- Nigdy nie myślałem o tym, że serial będzie miał aż 9 sezonów, ciężko w takiej sytuacji wyznaczyć sobie tempo i rytm pracy. Nikt cię tego nie nauczy, sam musisz odrobić tę lekcję i zaplanować wszystko krok po kroku. Ja miałem to szczęście, że miałem wokół siebie ludzi, którzy pomogli mi wyobrazić sobie jak potoczy się ta historia. Część z tych ludzi pracuje teraz ze mną, część odeszła, to wciąż ta sama robota, tylko czasy się zmieniły.

Jak powrót "Z Archiwum X" wpasowuje się w obecne realia świata telewizji? Mówi się, że żyjemy w złotej erze seriali telewizyjnych. Zgadasz się z tym stwierdzeniem?

Kiedy "Z Archiwum X" debiutowało w telewizji, mówiło się wtedy, że to była złota era! Zatem teraz to chyba nowa złota era?

W latach 90. wszystko było bardziej niedopowiedziane i wręcz przesłonięte mgłą.. Nie widzieliśmy ciągle obcych, statków kosmicznych itd. A teraz, już w pierwszym odcinku, wszystko pojawia się za jednym razem! Skąd ta zmiana?

To retrospekcja z 1947 roku, oglądamy więc wydarzenia, o których już wielokrotnie mówiliśmy w ciągu trwania serialu, ale rzadko kiedy można było zobaczyć dowód na istnienie obcych we współczesnych czasach. Obrazy, które widzimy to ponownie opowiedziana historia, będąca elementem powszechnej wiedzy o kosmitach. W ten sposób jesteśmy wierni historycznym faktom związanym z istotami pozaziemskimi i ich technologią.

Czy akcja będzie działa się w obecnych czasach?

Tak, będzie głownie obsadzona w teraźniejszości, będziemy się z nią mierzyć tu i teraz i mamy nadzieję, że nasi widzowie odnajdą się w tej narracji.

Kiedy dowiedziałeś się, że będziesz mógł jeszcze raz podjąć się stworzenia kolejnej odsłony "Z Archiwum X", nie bałeś się, że mogłeś nie dorównać legendzie serialu?

- Nie, tego nie można się obawiać. Jeżeli decydujesz się na powrót, musisz dać z siebie naprawdę wszystko.  I to właśnie zrobiliśmy, tak zawsze podstępowaliśmy. Najważniejsze, to się nie bać.

W premierowym odcinku jest kilka odniesień do dziecka Muldera i Scully. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy na ten temat?

- Dowiecie się o Williamie więcej wraz z kolejnymi odcinkami.

Ostatnia scena z Palaczem była naprawdę niesamowita i zabawna. Jak na to wpadliście?

- Wszyscy myśleli, że Palacz spłonął żywcem w finale ostatniego sezonu. Stąd wziął się ten pomysł.

A co powiesz o drukowanych fotografiach? Przecież nikt nigdy nie drukował zdjęć! Jak wpadłeś na ten pomysł?

- Pomyślałem sobie, że byłoby interesujące sobaczyć fotografie obcych, całej tej konspiracji, starych spraw Muldera I Scully. W pewnym sensie te fotografie wyglądają jak historyczne dokumenty. To  w sumie tylko stare fotografie, ale wydało mi się to takie piękne... Nagle widzisz obrazki na ekranie z UFO i bazą sił powietrznych Malmstrom (Malmstrom Air Force Base). To są fakty, część historii o UFO, granica między materiałami fotograficznymi a filmowymi jest naprawdę cienka.

INTERIA.PL/materiały prasowe
Podziel się
Dowiedz się więcej na temat: Chris Carter | Z archiwum X 2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje