Camille Cottin: Od razu daję z siebie wszystko

Lubię pracować z coachem, który pomaga mi odkrywać poszczególne "warstwy" moich postaci, nadać im głębi - opowiada Camille Cottin, która gra jedną z głównych ról we francuskiej komedii "mamy2mamy".

Związki z rzeczywistością dodają aktorom odwagi - zapewnia Camille Cottin

Dla Mado (Juliette Binoche) jej 47 lat, to nowa 20-tka! Imprezuje, szaleje, bawi się. Marzy o motorze i różowym kasku, by podbić ulice Paryża i serca pięknych mężczyzn. Jest absolutnym przeciwieństwem swojej córki - odpowiedzialnej, dojrzałej, a nawet trochę sztywnej - trzydziestoletniej Avril (Camille Cottin). I może to wszystko nie byłoby aż takie dziwne, gdyby nie fakt, że obie mieszkają razem, córka wychowuje i pilnuje matkę, nie zawsze skutecznie. Gdyby tego było mało - obie zachodzą w ciążę, jedna bardziej, druga mniej planowaną. Burza hormonów, armagedon rodzinnych animozji. Jak przeżyć, urodzić i nie zwariować?

Reklama

"mamy2mamy" to trzeci film w reżyserii Noemie Saglio, w którym pani gra. Co podoba się pani w tej reżyserce?

Camille Cottin: - Jej bardzo kobiecy świat filmowy. Filmy i seriale Noémie świadczą o tym, że bardzo lubi kobiety, zna je i ich broni, bez zbytniej słodyczy, a za to - z humorem, czasem ze złością, czasem z czułością, a często - łącząc ze sobą jedno i drugie. To mi imponuje! W życiu prywatnym jest uważną matką, cudowną przyjaciółką, osobą obdarzoną fantazją i wrażliwością. Jak nikt potrafi rozbroić śmiechem momenty największego napięcia. Bardzo lubię styl, w jakim pisze - zabawny i groteskowy, z jednej strony delikatny, a z drugiej - dosadny. Nigdy jednak nie popada ani w wulgarność, ani w pełną goryczy złośliwość. Nie znaczy to jednak, że nie potrafi być bezczelna. Noémie niczego się nie boi. Jest bezpośrednia, szczera i zuchwała, co czasem może dezorientować aktorów, bo się z nimi nie cacka (śmiech). Ale przynajmniej zawsze wiadomo, o co jej chodzi. Nie ma żadnych niedomówień czy podtekstów.

Noémie Saglio mówi, że pisze scenariusze z myślą o pani. Czy wie pani, w jaki sposób pracuje?

- Długo zastanawia się nad historią, którą chce opowiedzieć. Jej bohaterowie są nośnikami tej historii, która wpływa na to, kim są. Sądzę, że zaczyna myśleć o mnie na ostatnim etapie pracy, tworząc dialogi. Dobrze zna moją energię, sposób, w jaki się wypowiadam, tembr mojego głosu, i wyobrażam sobie, że słyszy, jak interpretuję poszczególne kwestie. Niesamowite jest to, że choć styl jej pisania jest mi znajomy, to każda kolejna stworzona przez nią postać jest dla mnie wyjątkowa. Dlatego ja również próbuję ją zaskakiwać. Za każdym razem, pracując ze sobą, odbywamy długą drogę, by spotkać się na nowo.

Co spodobało się pani w filmie "mamy2mamy"?

- Jego współczesna wymowa. Lubię, gdy filmy są odbiciem naszego społeczeństwa, a ten świetnie wpasował się w obecną epokę! Gazety pełne są historii o czterdziestolatkach i pięćdziesięciolatkach, które odchowały dzieci, a teraz chcą korzystać z życia. Zrzucają z siebie odpowiedzialność, związaną z rodzicielstwem i próbują odnaleźć się w innym, "lżejszym" życiu. Współczesne pięćdziesięciolatki są piękne, silne, wolne i chcą z tego korzystać. To całkiem normalne. Siłą rzeczy w takich sytuacjach dzieci protestują. W filmie role są odwrócone. Avril, córka Mado, ma kłopot ze znalezieniem swojego miejsca. Perypetie matki, mieszkającej u córki i będącej na jej utrzymaniu to dość nowe zjawisko - i o tym właśnie opowiada film. A jeszcze 15 lat temu, w filmie "Tanguy" Etienne Chatillez pokazał mękę rodziców, którzy nie mogą pozbyć się z domu 25-letniego syna!

Proszę opowiedzieć o Avril...

- Od razu urzekła mnie ta dziewczyna. Ma złożoną osobowość, jest zakochana, ale i bardzo poważna, odpowiedzialna, pracowita, a do tego wszystkiego - ekstremalnie uzależniona od swojej matki. Avril uważa, że Mado jest nieznośna, głupia i wścibska, ale nie potrafi się bez niej obejść. Narzeka, ale ustępuje jej we wszystkim, przekonana, że Mado jest wyjątkową matką. Nie dostrzega, że taka relacja umieszcza ją na pozycji "małej córeczki" i nie pozwala jej stać się wolną kobietą. Punkt wyjścia scenariusza jest świetny: ekstremalnie związane ze sobą matka i córka jednocześnie zaszły w ciążę. Nie wyobrażam sobie lepszej sytuacji, która uczyniłaby ich relację jeszcze bliższą i jeszcze bardziej konfliktową!

Noémie Saglio zależy na tym, by zarówno scenariusz, jak i bohaterowie, mieli w sobie przynajmniej cząstkę realizmu. Czy uważa to pani za konieczne?

Absolutnie! Scenariusz jest jak mapa poszukiwacza skarbów. Jednak, aby poszukiwania nie były chaotyczne, wszystkie, siłą rzeczy fikcyjne, zawarte na tej mapie wskazówki, powinny mieć zaczepienie w rzeczywistości. Pozwala to aktorowi dostrzec odbicie w swojej własnej prawdzie i w odczuciach, i sprawić,by uniwersalna opowieść stała się bardziej osobista. Później trzeba zacząć grać. Jeśli nie mamy oparcia w czymś konkretnym, w czymś, co istnieje, nie robimy postępów, a jeśli już - to znacznie wolniej. Związki z rzeczywistością dodają nam odwagi!

Czy podczas lektury scenariusza dostrzega pani natychmiast komiczny lub dramatyczny potencjał postaci, którą ma pani zagrać?

- Prawdę mówiąc, traktuję scenariusz jako całość, nie czytam go jedynie z punktu widzenia swojej roli. Natychmiast stawiam się w pozycji widza, zadaję sobie pytanie, czy miałabym ochotę obejrzeć taki film! To wpływa na moją chęć udziału w projekcie. Oczywiście, ważny jest również sam reżyser: mój stosunek do niego, sposób, w jaki rozmawiamy i jak szukamy rozwiązań - oto decydujące kwestie.

Jak przygotowuje się pani do roli?

- Lubię pracować z coachem, który pomaga mi odkrywać poszczególne "warstwy" moich postaci, nadać im głębię. Wyobrażamy sobie ich przeszłość oczekiwania, nadzieje, rozczarowania. W ten sposób nadaję tożsamość swoim postaciom. Następnie, podczas zdjęć, mogę nadać im gestom, nawet tym najzwyklejszym, odpowiedni charakter, jakiś szczególny rys.

Jakie cechy powinna posiadać dobra aktorka komediowa?

- Oczywiście - swoiste poczucie rytmu. Ważna jest odrobina autoironii. Chodzi o to, by nie stawiać się w pozycji ofiary, do końca angażować się w swoją rolę, być otwartym na to, co się dzieje. Czasem można nadać rys komiczny sytuacjom, które w zamierzeniu wcale nie miały takie być. Stawiałam pierwsze kroki w teatrze i w małych klubach. To było świetne, ponieważ publiczność natychmiast reagowała na to, co miałam jej do zaproponowania. Śmiech świadczy o natychmiastowym porozumieniu z widzem. Na planie filmowym jest inaczej.

Po raz pierwszy grała pani z Juliette Binoche...

- Bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że przyjęła rolę Mado. Juliette to wybitna i wspaniała aktorka. Jest bardzo otwarta, nie oszukuje. Lubię obserwować, jak pracuje, jak poszukuje, jak podchodzi do każdej sceny i jak gra. Kieruje się instynktem. Najpierw czuje, potem tworzy. Z zainteresowaniem patrzyłam, jak zostawia sobie pole do działania, kiedy wie, że będzie kilka ujęć. Tymczasem ja boję się próżni, dlatego mam skłonność do tego, by od razu dawać z siebie wszystko (śmiech). Praca z Juliette była fascynująca również dlatego, że jest ona wspaniałą partnerką. Jest bardzo otwarta, bezpośrednia, naturalna, z nikim nie rywalizuje. Prywatnie też jest świetna - radosna i odważna.

Dowiedz się więcej na temat: mamy2mamy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje