Anna Popek: Zagrać scenę łóżkową

Anna Popek zawsze chciała być aktorką. Jej marzenie właśnie się spełnia. Wkrótce zobaczymy ją w aż dwóch serialach. W tym w jednym w scenie łóżkowej! Dziennikarka zdradziła też, jaki typ mężczyzn lubi prywatnie.

Anna Popek na tegorocznym Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach

Wiem, że z powodu obowiązków zawodowych była pani niedawno na Mazurach. Zdradzi pani cel wizyty?

Anna Popek: - Pojechałam tam w podwójnej roli. Po pierwsze, by zrobić reportaż z planu "Pensjonatu nad rozlewiskiem", po drugie, by zagrać w tym serialu.

Wcieli się pani w...

- Jak zawsze w siebie. Mam już w życiorysie kilka takich epizodów. Grałam dziennikarkę m.in. w: "Na dobre i na złe", "Barwach szczęścia" oraz "Pitbullu". Nabrałam niezłej wprawy w udawaniu Anny Popek. Ale nie wolno zapominać, że plan filmowy wymaga skupienia. To nie jest tak, że wchodzę i po prostu jestem sobą. Muszę poddać się sugestiom reżysera, powtarzać sceny. Myślę, że mogłabym trochę popracować nad wyrazem artystycznym, ale z dublami i ustawieniem do kamery całkiem nieźle sobie już radzę.

Poproszę o więcej szczegółów z "Pensjonatu nad rozlewiskiem".

- Jako aktorka miałam za zadanie przeprowadzić wywiad z panią Marią Pakulnis. Jednak to kolejne ujęcie było prawdziwym wyzwaniem, bowiem musiałam zagrać... scenę łóżkową. Specjalnie na tę okazję kupiłam komplet jedwabnej bielizny.

Zrobi się gorąco?

- Tak naprawdę będzie całkiem niewinnie. W środku nocy do drzwi mojej bohaterki zapuka zawodnik MMA. Scenarzyści wymyślili dla nas bardzo zabawny dialog, ale na rozmowie się skończy. W łóżku ostatecznie zostanę sama, z... laptopem. A wartością dodaną tej sceny będzie widok wspaniale umięśnionego mężczyzny.

Był w pani typie?

- W moim prywatnym życiu mężczyźni to osobna sprawa. Wygląd nie jest najważniejszy. Liczy się oczywiście, ale jest na drugim miejscu. Podobają mi się ci, którzy nie są zainteresowani wyłącznie sobą. Mają jakąś ideę.

Pasję?

- Otóż nie, ważna jest idea. Bo pasją to może być na przykład bieganie i jest to cel sam w sobie. Dla mnie idea to działanie na rzecz zmiany świata. Na lepsze. Rzeczy, które się robi bez oglądania się na strefę materialną. Ważne, by poprawiły one byt innych.

Często spotyka pani takie osoby?

Reklama

- Niestety, nie. Ale sama chciałabym coś zrobić. Ostatnio wróciłam z podróży do Stanów Zjednoczonych. Spodobało mi się tam kilka rzeczy i chciałbym je przenieść na nasz grunt. Amerykanie są bardzo przyjemni, kulturalni i dobrze wychowani w relacjach społecznych. "Dzień dobry, dziękuję, przepraszam" - to słowa, które najczęściej słyszy się na ulicy. Takie zagajenie: "Dzień dobry, jak się czujesz?" pokazuje ich otwartość w nawiązywaniu kontaktów i dobre intencje. Ten komunikat potrafi wszystko zmienić. Bo przecież trudniej się kłócić, czy obrażać osoby, z którymi miło się rozmawia. Byłoby wspaniale, gdyby u nas też się to przyjęło. Taka codzienna drobna uprzejmość. By nie chodzić z pretensją na twarzy, być dla siebie milszymi na co dzień.

A wybrała się Pani do USA z powodu...

- Moja starsza córka poprosiła o taki prezent. Zwykle w wakacje nie miałam czasu, by z dziewczynkami gdzieś wyjechać. W tym okresie zawsze intensywnie pracowałam. Teraz się udało. To była nasza amerykańska przygoda. Do końca życia zapamiętam pewną scenę. Jechałyśmy nadmorską drogą między Los Angeles a San Francisco. W pewnym momencie zobaczyłyśmy fontanny na oceanie. Okazało się, że w zatoce zbierają się wieloryby na żer. Niesamowity widok.

Po wakacjach czas na pracę.

- W tym zawodzie trudno mówić o planach. Zwłaszcza że jestem trochę przesądna. Dopóki program nie jest nagrany i wyemitowany, ciężko powiedzieć, co się wydarzy. U nas, w Telewizji Polskiej, sporo się zmienia, dynamicznie wprowadza się nowe formaty. Na pewno poprowadzę "Wielki test". Prawdopodobnie 1 listopada pojedziemy na cmentarz Rossa w Wilnie. Zobaczycie mnie też państwo w "Komisariacie".

Znów zagra pani dziennikarkę?

- Oczywiście. Ale tym razem nie Annę Popek. W serialu nazywam się Ewa Szulc i będę byłą sympatią głównego bohatera [Sebastian Wątroba - przyp. red.]. Podobno to rozwojowy wątek.

Monika Ustrzycka

Dowiedz się więcej na temat: Anna Popek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje