Anna Korcz: Lubię, kiedy są emocje

W dzieciństwie czytała biografie, teraz powieści. Nie przepada za książkami historycznymi. "Uwielbiam literaturę, która mówi o wszystkich możliwych relacjach międzyludzkich" - mówi Anna Korcz, która "Pana Tadeusza" przeczytała jako... siedmiolatka.

Nie mam ulubionego filmu ani książki - przyznaje Anna Korcz

Jakie książki lubi pani czytać?

Reklama

Anna Korcz: - Jak byłam mała, to czytałam bardzo dużo biografii, także ich już się w życiu naczytałam. Uwielbiam literaturę, która mówi o wszystkich możliwych relacjach międzyludzkich - o uczuciach, które temu towarzyszą. Nie przepadam za historią, dlatego nie lubię książek historycznych. Lubię, kiedy są emocje. Dlatego też z przyjemnością zaczytuję się w powieściach. Mam w sobie dużo empatii i lubię utożsamiać się z bohaterami - zarówno tymi książkowymi, jak i filmowymi.

Najpierw książka potem film?

- Nie lubię ani w jedną, ani w drugą stronę. Zawsze jest zawód, bo moja wyobraźnia wymyśliła mi zupełnie inną rzeczywistość dla danej sytuacji. Na ogół film jest wyłącznie adaptacją książki i tam prawie nic z niej nie zostaje. Jest za to bardzo dużo twórczości reżysera i tego, co on na dany temat myśli. Dlatego jak obejrzę film, nie chcę czytać tego samego tytułu i tracić czas, bo są miliony innych książek do przeczytania.

Sięga pani po takie głośne tytuły, jak np. "Harry Potter", saga "Zmierzch" czy "Pięćdziesiąt twarzy Greya"?

- Sięgam po bestsellery, ale nie tego typu. Pottera przeczytały moje córki. Jeśli chodzi o sagę "Zmierzch" to faktycznie obejrzałam film, ale to jest zupełnie nie moja poetyka. Nudził mnie i zwyczajnie usnęłam. Mam też coś takiego, że nie lubię czytać nie wiadomo ilu książek jednego autora, bo po jakimś czasie jego styl zaczyna mnie nudzić - chociaż u mnie w domu mówiło się, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi - powszednieje, człowiek się przyzwyczaja, a ja lubię nowości.

Zawsze lubiła pani czytać? W szkole nie wszyscy chętnie sięgają po lektury...

- Jako dziecko faktycznie bardzo nie lubiłam czytać książek, ale pewnie dlatego, że byłam do nich zmuszana. Mając siedem lat w czasie wakacji na głos przeczytałam "Pana Tadeusza" - to był mój obowiązek i pewnie dziękować Bogu, bo inaczej bym go nie przeczytała, a tak to zaliczyłam naszą epopeję narodową (śmiech). Właśnie dlatego bardzo się cieszę, że się starzeję. Czytanie książek zaczęło sprawiać mi frajdę, bo to jest dla mnie domena pewnego wieku, że się siedzi i się czyta. Młody wiek jest po to, żeby szaleć, żeby działać, żeby tworzyć. Dlatego tak, od kilku lat - zresztą dzięki Asi Kurowskiej - zaczęłam czytać książki. Przez ostatnie dwa czy trzy lata przeczytałam ze 20 książek - to jest w moim wypadku naprawdę sukces, bo nie mam kiedy czytać. Często też zasypiam już nad drugą stroną, ale to ze zmęczenia po całym dniu.

Pani ulubiona książka?

- Nie mam jednej ulubionej, bo jest ich pewnie ze czterdzieści. Moją ukochaną, w której zakochałam się zresztą bez końca, była "Anielka" Prusa. To było moje pierwsze poważne zetknięcie się z literaturą. Potem zakochałam się w trylogii Sienkiewicza i czytałam ją w wakacje od deski do deski. Żeby było śmieszniej, jestem niepoprawną kinomanką i mimo że ponad wszystko kocham kino, nie mam ulubionego filmu. Tych ulubionych również jest pewnie ze czterdzieści.

Rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).


INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Anna Korcz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje