Zakochany Fassbender obnaża się w "Świetle między oceanami"

​Michael Fassbender rozkochał w sobie krytyków i widzów swoimi rolami: mężczyzny uzależnionego od seksu ("Wstyd"), członka IRA ("Głód"), goniącego za upadkiem Hitlera żołnierza ("Bękarty wojny") czy bezwzględnego pana na włościach ("Zniewolony. 12 Years a Slave"). Jego postacie zawsze były silne i wyraziste. Teraz Derek Cianfrance postawił przed nim zupełnie nowe aktorskie wyzwanie: w "Świetle między oceanami" miał stworzyć postać delikatną, pragnącą odnaleźć spokój po traumie I wojny światowej.

Michael Fassbender w scenie z filmu "Światło między oceanami"

Fassbenderowski Tom Sherbourne miał poskładać świat z kawałków, ułożyć na nowo kodeks moralny, potargany przemocą i pełen wspomnień o bólu i śmierci. Dwukrotnie nominowany do Oscara aktor stał się centrum opowieści o ludzkich pragnieniach i uczuciach, które każą łamać zasady, i o wyborach, których konsekwencje nigdy nas nie opuszczą.

Reklama

Na samym początku "Światła między oceanami" widzimy jak Tom Sherbourne przybywa do Australii Zachodniej. Próbując uciec od dręczących go nieustannie: traumatycznego żalu oraz wszechogarniającego poczucia winy, mężczyzna podejmuje się pracy latarnika, którego jedynym zadaniem na odizolowanej od świata zewnętrznego wysepce będzie pilnowanie, by skierowany na ocean snop światła nigdy nie gasnął. Jednakże zamiast kojącej izolacji Tom natrafia na gorące uczucie ze strony kobiety, której miłość pozwala mu otworzyć się na świat i zacząć ponownie wierzyć w sens życia.

"Michael imponował mi swoją grą przez te wszystkie lata występów w bardzo zróżnicowanych filmach. Zawsze zachwycał mnie także ukazywaną niewerbalnie przed kamerą inteligencją, którą definiował swoje postaci" - wyjaśnia reżyser "Światła między oceanami". "Postać Toma wymagała natomiast od niego ukazania swego serca, znacznie ważniejszego od fizyczności i intelektu. Chciałem, żeby Michael obnażył przed kamerami swoją duszę, pragnąłem zobaczyć w filmie odbywającą się w jego wnętrzu walkę serca z umysłem" -  kontynuuje Cianfrance.

"Podczas naszego pierwszego spotkania zapytałem go, czy był kiedyś prawdziwie zakochany, a on roześmiał się i po chwili przytaknął. Poczułem wtedy, że świetnie się zrozumiemy. Nie widziałem nikogo innego w roli Toma, mężczyzny, który na zewnątrz jest opanowany, podczas gdy w jego sercu szaleje emocjonalna burza" - zdradza reżyser. To również jeden z aspektów roli, które zainteresowały Fassbendera. Aktor bardzo chciał zagrać człowieka, który potrzebuje być porządny, żeby zrównoważyć całą amoralność, jakiej doświadczył na wojnie.

"W trakcie czytania scenariusza Tom zaimponował mi swoimi zasadami, lojalnością oraz siłą charakteru" - twierdzi Fassbender. - "To spokojny i szczery człowiek, który próbuje znaleźć lek na swoje wewnętrzne rany, te zaznane na wojnie, ale przerasta to jego możliwości. Świeżość i niewinność Isabel pomagają mu otworzyć przed nią swe serce".

"Pojawienie się Isabel w jego życiu rozbudza w Tomie uczucia i zmysły, o których dawno zapomniał. Zaczyna na nowo widzieć świat i stopniowo nabierać wiary w lepszą przyszłość" - kontynuuje Fassbender. Sęk w tym, że Tom zaczyna być zależny od kobiety i nie potrafi wyobrazić sobie życia na wyspie bez niej u swego boku. Gdy pojawia się niemowlę, jest rozdarty pomiędzy własnymi zasadami a chęcią uszczęśliwienia żony. "Łódź z dzieckiem pojawia się w specyficznym momencie ich życia, dlatego podejmują taką, a nie inną decyzję. Są jednak świadomi, że ich raj może stać się więzieniem" - podsumowuje aktor.

Dowiedz się więcej na temat: Światło między oceanami | Michael Fassbender

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje