Wyborcze rozterki Hollywood

Decyzja Arnolda Schwarzeneggera ("Terminator 3: Bun maszyn") o starcie w wyborach na stanowisko gubernatora stanu Kalifornia nie spowodowało znaczącej reakcji gwiazd Fabryki Snów. Przypuszcza się, że gwiazdy Hollywood, w większości zwolennicy partii demokratycznej, nie mają specjalnej ochoty, by krytykować otwarcie potężnego i szanowanego kolegę po fachu, umiarkowanego republikanina. Tym bardziej, że jego żoną jest Maria Shriver, pochodząca z tradycyjnie demokratycznego "klanu" Kennedych.

Jak dotąd kilka gniewnych komentarzy przeciw kandydaturze "Arniego" miało związek z faktycznym poparciem, jakiego udzieliła aktorowi potężna agencja reprezentująca gwiazdy - CAA (Creative Artists Agency).

Reklama

Niezbyt przychylnie wypowiedzieli się wówczas m.in. Tom Hanks, Martin Sheen i Cybill Shepherd, jednak ogólnie rzecz biorąc w sprawie odwołania gubernatora Gray'a Davisa i powołania jego następcy Hollywood nabrało wody w usta.

"Oto pytanie, które zadają wszyscy: Gdzie jest Hollywood?" - tak ujął tę interesującą kwestię Bob Dowling, wydawca i redaktor naczelny The Hollywood Reporter.

"Przyjrzyjmy się faktom. Arnold jest republikaninem, za którego wyszła demokratka. Oznacza to, że nawet sytuacja w jego własnym domu ma ambiwalentny charakter. Dlaczego inaczej miałoby być ze społecznością, w której pracuje i w której się obraca?" - wyjaśnia zagadkę słynny krytyk filmowy Leonard Maltin.

"Dodajcie do tego fakt, iż Arnold Schwarzenegger jest bardzo wpływową osobą tak w przemyśle rozrywkowym, jak i w swoim środowisku. Mamy tu wszystkie przyczyny panującej obecnie niepewności, wahań i niechęci do publiczych wypowiedzi na temat wyborów" - dodał Maltin.

Prośby o wyrażenie oficjalnych stanowisk, wystosowane przez media pod adresem nawet najbardziej "gadatliwych" politycznie gwiazd, spotkały się z odmową. Milczą więc Martin Sheen, Warren Beatty, Whoopi Goldberg, a także konserwatysta Tom Selleck oraz Ben Affleck.

Jedynym aktorem, który otwarcie wyraził chęć wsparcia Arnolda Schwarzeneggera, był Rob Lowe - jednak w żaden sposób nie skomentował on swojego krótkiego oświadczenia.

Barbra Streisand, słynna demokratyczna aktywistka, wyraziła swój pogląd głównie portfelem, nie zaś ustami. Gwiazda wpłaciła tysiąc dolarów na kampanię przeciw odwołaniu Davisa, zaś kolejnym tysiącem wsparła konto kampanii Cruza Bustamante, zastępcy Davisa, który również startuje w wyborach.

"Arnold to mój znajomy i cenię sobie towarzystwo jego i jego żony. Jestem demokratką, a on republikaniniem" - stwierdziła jednocześnie Streisand, zażarta przeciwniczka republikanów.

Jeśli chodzi o "głosowanie portfelami", na razie największym poparciem w Hollywood cieszy się niezależna kandydatka Arianna Huffington.

Na konto jej kampanii wpłynęły już pieniądze od m.in. producenta Lawrence'a Bendera (21 tysięcy 200 dolarów) i Larry'ego Davida, twórcy serialu "Seinfeld" (21 tysięcy dolarów). Aktor Noah Wyle i scenarzysta Aaron Sorkin wpłacili natomiast po 5 tysięcy dolarów.

Producent Steve Bing oraz medialni magnaci Haim Saban i Norman Pattiz ofiarowali po 100 tysięcy dolarów na kampanię poparcia Gray'a Davisa - "Taxpayers Against The Recall".

Inny telewizyjny potentat, A. Jerrold Perenchio, wpłacił natomiast po 21 tysięcy 200 dolarów na kampanie zarówno Schwarzeneggera, jak i Bustamante.

"Obóz" gubernatora Davisa zapowiedział wielką zbiórkę funduszy, która odbędzie się 18 września w hotelu Century Plaza. Mają w nim wziąć udział liczne gwiazdy, lecz żadne nazwisko nie zostało jak dotąd ujawnione.

Organizatorzy kampanii Schwarzeneggera zapowiedzieli podobną imprezę, lecz i jej goście pozostają na razie anonimowi.

"Można jeszcze oczekiwać jakichś deklaracji. Nie należy jednak liczyć na wielkie poruszenie w Hollywood" - podsumował swoje rozważania Bob Dowling.

Większość komentatorów zwróciła uwagę na fakt, jak zamkniętym w gruncie rzeczy środowiskiem jest Fabryka Snów. Filmowcy miewają tych samych agentów, rzeczników prasowych i menedżerów.

"Każde dwie wielkie gwiazdy dzieli sześć stopni oddalenia. To bardzo kazirodczy układ" - stwierdził zawsze niepoprawny politycznie komik Bill Maher.

"Jest tam mnóstwo związków biznesowych i osobistych, które należy wziąć pod uwagę, zanim zajmie się oficjalne stanowisko" - podziela to zdanie Leonard Maltin.

Przedterminowe wybory na stanowisko gubernatora Kalifornii odbędą się 7 października. O urzędniczy fotel ubiegać się będzie ponad stu kandydatów.

Na razie w sondażach poparcia prowadzi wicegubernator Cruz Bustamante, tuż za nim sytuuje się Arnold Schwarzenegger.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje