"Wołyń" trafi do kin zgodnie z planem - 7 października

Aktorka Michalina Łabacz (L) z reżyserem Wojtkiem Smarzowskim (P) /Krzysztof Wiktor / Film it /materiały dystrybutora

"Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego wejdzie do kin zgodnie z planem, 7 października - zapowiedział producent filmu Dariusz Pietrykowski. Jak poinformował, zdjęcia już zakończono; trwają m.in. rozmowy z TVP nt. zwiększenia jej dotychczasowego wkładu koprodukcyjnego w film.

Reklama

- Realizację zdjęć filmowych do "dokrętek" zakończyliśmy w dniu 31 maja. Tego dnia w Skierniewicach padł ostatni klaps na planie filmu "Wołyń". Jesteśmy w trakcie prac związanych z okresem montażu i udźwiękowienia - tłumaczył w rozmowie z PAP producent. Budżet filmu to kwota ok. 19 mln zł - powiedział.

Pietrykowski pytany, czy twórcom udało się zgromadzić wszystkie środki, gdyż pojawiały się informacje, że film może nie zostać ukończony z powodu braku pieniędzy, odparł: - Dalej prowadzimy rozmowy z koproducentami, np. z TVP nt. zwiększenia jej dotychczasowego wkładu koprodukcyjnego, który mamy zagwarantowany w umowie koprodukcyjnej zawartej z TVP jeszcze w 2014 r.

Reklama

- Na dzień dzisiejszy pozostałe środki niezbędne na produkcję filmu są zabezpieczone w ramach możliwości, które posiada firma FILM IT, producent filmu - dodał.

- Wszystkie przeszkody nie zostały jeszcze pokonane, przed nami jeszcze sporo pracy. Mogę jednak potwierdzić, że na dzień dzisiejszy film wejdzie do kin zgodnie z planem, w dniu 7 października bieżącego roku - poinformował producent.

Wojciech Smarzowski wyreżyserował film "Wołyń" na podstawie własnego scenariusza, który napisał, wykorzystując wątki ze zbioru opowiadań "Nienawiść" autorstwa Stanisława Srokowskiego. Tekst scenariusza konsultowano z historykami.

Główną bohaterką "Wołynia" jest Zosia Głowacka, grana przez Michalinę Łabacz. Akcja filmu rozgrywa się w okresie od wiosny 1939 r. do lata 1945 r. w wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, położonej w południowo-zachodniej części tej krainy. Oczami Zosi widz obserwuje toczące się wypadki, zapoczątkowane wybuchem II wojny. Gdy poznajemy Zosię, jest ona zakochana w ukraińskim chłopcu z tej samej wsi. Dziewczyna dowiaduje się jednak, że ojciec postanowił wydać ją za mąż za najbogatszego we wsi gospodarza, Polaka Macieja Skibę, starszego wdowca z dwójką dzieci.

Życie wsi zostaje odmienione najpierw przez okupację sowiecką, potem przez niemiecki atak na ZSRR. Trwają brutalne mordy na Żydach. Ukraińskie aspiracje do stworzenia niepodległego państwa wciąż rosną. Wzrasta napięcie między polskimi i ukraińskimi sąsiadami. Oddziały UPA atakują polskie osady, a niekiedy Polacy z równą bezwzględnością biorą odwet na Ukraińcach. Pośród morza nienawiści Zosia próbuje ocalić swoje dzieci.

Zdjęcia do "Wołynia" rozpoczęły się 19 września 2014 r. Realizowano je m.in. w Lublinie, w Puszczy Kampinoskiej, w Kolbuszowej, Kazimierzu Dolnym, okolicach Rawy Mazowieckiej i w Skierniewicach. Na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie zbudowano ustawiono obiekt zdjęciowy - filmową wieś, w której mieszkają bohaterowie.

W obsadzie "Wołynia", oprócz Michaliny Łabacz, są m.in. Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak.

Obsada filmu "Wołyń" jest polsko-ukraińska. Znalazło się w niej ok. 30 aktorów z Ukrainy. - To są aktorzy z różnych miejscowości. Najwięcej jest ze Lwowa i z Tarnopola. Są również aktorzy z Kijowa - opowiadał PAP Pietrykowski. - To zarówno młodzi ludzie, jak i aktorzy ze sporym dorobkiem. Oni z pełną świadomością wzięli udział w tym przedsięwzięciu. To nie jest tak, że materiały, które od nas dostali, były wyrwane z kontekstu. Oni dysponowali całym scenariuszem, przetłumaczonym na język ukraiński. Mają pełną świadomość, jaka to jest historia - mówił.

Na ubiegłorocznym festiwalu w Gdyni Wojciech Smarzowski podkreślał, że zrealizowanie filmu o Wołyniu uważa za obowiązek. - Wierzę, że jest grupa ludzi, która czeka na ten film. Są kresowiacy, którzy mają swoje lata, odchodzą od nas. Oni jeszcze pamiętają ten okres. Są rodziny. Im się też to należy. To jest nasz filmowy obowiązek - tak jak opowiadamy o Katyniu, jak opowiadamy o powstaniu warszawskim, trzeba również opowiedzieć o ludobójstwie na Kresach - mówił reżyser.

Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945 zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej i miejscową ludność ukraińską. Sprawcy zbrodni to Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów - frakcja Stepana Bandery, podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia i ludność ukraińska uczestnicząca w mordach swoich polskich sąsiadów. Terror UPA spowodował, że setki tysięcy Polaków opuściły domy, uciekając do centralnej Polski. Zbrodnia wołyńska spowodowała polski odwet, w wyniku którego zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Z rąk nacjonalistów ukraińskich ginęły także rodziny polsko-ukraińskie, Ukraińcy odmawiający wzięcia udziału w zbrodniczej akcji oraz ratujący Polaków. "Kresowa Księga Sprawiedliwych" (wyd. IPN) opracowana przez Romualda Niedzielkę podaje, że Ukraińcy uratowali 2527 Polaków. Za tę pomoc 384 Ukraińców zapłaciło życiem.

Dowiedz się więcej na temat: Wołyń (film)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje