"Whitney": Dokument o Whitney Houston trafi do polskich kin

6 lipca na ekrany polskich kin trafi dokumentalny film "Whitney". To intymny i porażająco szczery filmowy portret, dający wyjątkowe spojrzenie na życie, zawrotną karierę oraz powolny upadek popularnej wokalistki.

Whitney Houston w dokumentalnym filmie "Whitney"

Wyreżyserowany przez laureata Oscara - Kevina Macdonalda ("Ostatni król Szkocji", "Czekając na Joe") i wyprodukowany przez dwukrotnego zdobywcę Nagrody Akademii - Simona Chinna ("Sugar Man", "Człowiek na linie") poruszający dokument poświęcony pamięci legendy muzyki pop i R&B - Whitney Houston. "Chwytający za serce" (The Guardian), a przy tym intymny i porażająco szczery filmowy portret, dający wyjątkowe spojrzenie na życie, zawrotną karierę oraz powolny upadek, obdarzonej niespotykanym wręcz talentem gwiazdy. Wypełniony wspomnieniami najbliższych artystki, niepublikowanymi wcześniej filmami oraz muzyką, która już dziś uzyskała status nieśmiertelności.

Reklama

Z imponującą liczbą ponad 200 milionów albumów sprzedanych na całym świecie, ze statusem pierwszej kobiety-artystki, która zadebiutowała na szczycie listy Billboard 200 i jedynej w historii, której siedem kolejnych singli pojawiło się na pierwszym miejscu zestawienia Billboard Hot 100, Whitney Houston była głosem swojego pokolenia. Artystką, która z piosenkarki gospel miała stać się królową światowej sceny.

To ona zainspirowała całe pokolenie wokalistek z Mariah Carey i Beyoncé na czele. To jej brawurowe wykonanie amerykańskiego hymnu w trakcie Super Bowl w 1991 roku przetarło ścieżki niedostępne wcześniej dla czarnoskórych muzyków. W tle do tych wiekopomnych wydarzeń pisała się jednak inna historia. Porażająca opowieść o uzależnieniu i samozniszczeniu, wypełniająca kolumny tabloidowych gazet i czasopism. Historia kobiety, która na scenie miała głos anioła, ale poza nią przegrywała walkę z własnymi demonami.

"Whitney" to jedyna tego typu produkcja, która otrzymała pełną zgodę i poparcie rodziny oraz spadkobierców wokalistki. W filmie zostaną wykorzystane niepublikowane wcześniej ujęcia, rzadko lub nigdy niepokazywane materiały filmowe, a także nagrania koncertowe wykonane przez samą Whitney Houston w różnych okresach jej kariery. Widzowie usłyszą wersje oryginalne oraz a capella największych przebojów Whitney Houston. Wszystko to wsparte bogatymi materiałami ze zbiorów najbliższej rodziny i przyjaciół Whitney, dokumentującymi jej burzliwe, prywatne życie.

- To nie jest wycinek z encyklopedii, fakty i mity z życia wielkiej gwiazdy. Nagrodzonego Oscarem reżysera interesuje raczej jej wpływ na emancypację czarnych i kobiet. Dopiero dzięki temu dokumentowi uświadomiłem sobie, że scena z "Bodyguarda" Micka Jacksona, w której Whitney Houston i Kevin Costner padają sobie w ramiona i całują się, kiedy kamera krąży dookoła nich, jest wzorowana na "Casablance". Ale nie chodzi o nawiązanie, tylko o przełomowy krok: czarna bohaterka dostała prawo zachowywać się, całować się i ścigać miłość tak samo jak jej białe odpowiedniczki. To dziś klasyk czarnej Ameryki - pisał po canneńskiej premierze filmu wysłannik Interii, Artur Zaborski.

- Na głęboko zarysowanym tle społecznym Macdonald nie traci jednak Whitney z oczu. Docieka, co naprawdę stało się, że jej życie zakończyło się przedwcześnie, i dochodzi do szokujących odkryć. Jego rozmówcy decydują się na wyznanie przed kamerą, że Houston była w dzieciństwie molestowana seksualnie, ale nie przez mężczyznę. Sprawczynią była jej kuzynka, młodsza siostra Dianne Warwick, zmarła w 2008 roku Dee Dee Warwick. Ale Macdonald jest zbyt świadomym twórcą, żeby zrobić ze swojej bohaterki ofiarę. Nie ucieka przed jej grzechami, ale i nie z ich pomocą próbuje utrzymać uwagę widza. Dojrzałe kino wrażliwego człowieka, które ma szansę stać się hitem na miarę "Amy" Asifa Kapadii - prognozuje Zaborski.

Dowiedz się więcej na temat: Whitney (film)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje