"Ukryte działania": Sięgnąć gwiazd

Wyróżnione 3 oscarowymi nominacjami - w tym za najlepszy film roku - "Ukryte działania" odsłaniają kulisy fascynującej, nieznanej dotąd prawdziwej historii trzech genialnych kobiet, które postanowiły sięgnąć gwiazd w jednym z najbardziej burzliwych okresów w historii - czasach walki o prawa człowieka, zimnej wojny i ryzyka konfliktu nuklearnego.

"Ukryte działania" mają 3 nominacje do Oscara: za najlepszy film, scenariusz adaptowany i drugoplanową rolę żeńską

Każdy słyszał o misjach Apollo. Większość z nas jest w stanie wymienić listę mężczyzn astronautów, którzy stawiali te ogromne kroki dla człowieka w kosmosie: John Glenn, Alan Shepard czy Neil Armstrong. Jednak Katherine G. Johnson, Dorothy Vaughan czy Mary Jackson to postacie, o których nie uczy się w szkołach, a większość ludzi nawet nie wie o ich istnieniu, mimo że ich odwaga, mądrość i rola "ludzkich komputerów" były przełomowe na drodze ludzkości do lotów w przestrzeń kosmiczną.

Reklama

Reżyser Theodore Melfi ukazuje kobiecą drogę na szczyt astronautyki w pierwszych, pełnych wrażeń i wyzwań dniach NASA poprzez dynamiczny, pełen humoru, inspirujący obraz - z jednej strony opowiadający o odważnej próbie pierwszego ziemskiego lotu orbitalnego, z drugiej uświadamiający siłę, jaka drzemie w kolektywnym działaniu kobiet.

Pomimo wielu momentów radości i triumfu, "Ukryte działania" to również film, którego akcja ma miejsce w jednym z najważniejszych i najtrudniejszych okresów w historii Stanów Zjednoczonych - okresie narastającej walki o prawa obywatelskie, zimnej wojny i ryzyka konfliktu nuklearnego oraz prób zostania pierwszym mocarstwem, które zaznaczy swoją obecność poza Ziemią, i zaciekłych starań w udowadnianiu, że niesamowite przełomy technologiczne tworzące przyszłość świata, nie są zależne od płci czy pochodzenia.

"W tej historii zderzają się ze sobą zimna wojna, gwiezdne wojny, prawa Jima Crowa i narodziny Ruchu na rzecz Praw Obywatelskich. To niesamowite pole do opowiedzenia bogatej i mocnej historii, o której mało kto wie" - opowiada Melfi.

Kiedy scenariusz do "Ukrytych działań" zaczął był tematem plotek w Hollywood, zainteresowało się nim coraz więcej wiodących aktorek - łącznie z tymi, które producentka Donna Gigliotti od początku widziała w rolach głównych. Wreszcie wykrystalizowało się trio zdecydowane, by poświęcić się w pełni odwzorowaniu całkowicie innego stylu życia i czasów towarzyszących matematyczkom, które stały się kosmicznymi pionierkami.

Stawkę otwiera Taraji P. Henson nominowana do Oscara za rolę przybranej matki tytułowego bohatera w "Ciekawym przypadku Benjamina Buttona" Davida Finchera i zdobywczyni Złotego Globu za popularną kreację Cookie Lyon w telewizyjnym megahicie "Imperium".

Henson wspierana jest przez Octavię Spencer, która otrzymała Oscara, Złoty Glob, nagrodę BAFTA i niezliczone wyróżnienia za pierwszoplanową rolę w "Służących", a od tej pory pojawia się w szerokiej gamie ról - od bezkompromisowego dramatu "Fruitvale", thrillera science-fiction "Snowpiercer: Arka przyszłości" aż po animację "Zwierzogród". Grupę uzupełnia ekscytująca debiutantka: Janelle Monáe, najbardziej znana jako sześciokrotnie nominowana do Grammy gwiazda pop, pojawiająca się w tym roku w innym oscarowym hicie - "Moonlight" Barry'ego Jenkinsa.

Henson jest dumna z tego, że wciela się w Katherine G. Johnson - liczbowej geniusz, która pomogła obliczyć kluczowe trajektorie dla Johna Glenna orbitującego wokół Ziemi oraz lotu Apollo na Księżyc w 1969 roku, za które otrzymała  w 2015 roku Medal Wolności. Rola okazała się dla niej krokiem w nieznane. Próba połączenia naturalnej umiejętności Johnson w pracy z astronomicznymi liczbami i sprzeciwu wobec społecznych barier zaowocowały największym aktorskim wyzwaniem w jej dotychczasowej karierze.

Zadowolona mówi: "Jestem dziewczyną, która wychowała się na podwórku i zawsze miała wielkie marzenia. Gdy pochodzisz z miejsca, w którym ludzie stracili nadzieję i wiarę w to, że jest dla nich miejsce w społeczeństwie, to może przytłaczać. Może gdybym jako dziecko wiedziała o istnieniu takich kobiet, chciałabym zostać naukowcem. Nie twierdzę, że nie kocham tego, czym się zajmuję - ale istnieje tyle ważnej pracy, jaką można wykonać dla świata, że jestem bardzo podekscytowana z bycia częścią projektu, który ma szansę pokazać dzieciakom dorastającym w takich miejscach jak ja inną wizję tego, kim mogą być".

Dodaje też: "Poczułam się zaszczycona szansą sportretowania kobiety takiej jak Katherine. To była burza emocji, również przerażenie, ponieważ nie jestem tak biegła w matematyce. Myślę, że tak się tym przejęłam, aż poczułam, że muszę to zrobić. Nie mogłam odmówić". Przede wszystkim aktorkę poruszyło to, w jaki sposób Johnson nie pozwoliła, by okoliczności zbiły ją z pantałyku. "Wyglądało to tak, jakby Katherine miała wszystko przeciwko sobie, a jednak nic nie mogło jej zatrzymać. To był jeden z jej darów i taka jest jej spuścizna" - podkreśla Henson.

Johnson, jak podkreśla Henson, nie miała żadnych wątpliwości, czy nadaje się do gry o wielkie stawki w NASA. "Rozmawiając z nią o uprzedzeniach, panujących w tamtym okresie, szybko zrozumiałam, że tak po prostu było i ona traktowała to właśnie tak - jako coś, co jest. Trzeba było zacisnąć zęby, wykonać swoją robotę i skupić się na zmianach. Space Task Group było wielką szansą, by dokonać czegoś przełomowego. Nie interesowało ich to, kim jest, dopóki potrafiła dokonać obliczeń, których potrzebowali. Była częścią większego zadania i to wiele znaczyło".

Tak jak Taraji P. Henson, Octavia Spencer poczuła magnetyczny wręcz pociąg do roli Dorothy Vaughan - częściowo dlatego, że nie mogła uwierzyć, że jej niesamowita historia nie została jeszcze nagłośniona. "To się nie mieści w głowie, że świat nie zna dokonań tych błyskotliwych kobiet z NASA i nie wie o ich wkładzie w rozwój i kosmiczny wyścig. To mnie zaintrygowało" - przyznaje Spencer i dodaje: "Każda rola, którą wybieram musi mnie zaintrygować lub jakoś rozwinąć. Ta spełnia oba kryteria".

"Obraz osadzony jest w szalenie interesującym okresie dla naszego kraju. Dzięki takim filmom jak ten, zerkamy w przeszłość i możemy sobie uzmysłowić, że warto wpływać na przyszłość. Wierzę, że dzięki naszej produkcji wiele dziewcząt na całym świecie zrozumie swoją wartość" - tłumaczy Spencer.

Najbardziej znana ze swojego future pop wcielenia Janelle Monáe była dość nieoczywistym wyborem do roli Mary Jackson, ale twórcy filmu stwierdzili, że jest to decyzja warta ryzyka. "Mieliśmy świadomość, że taka rola w debiucie może okazać się sporym wyzwaniem, ale Janelle ma cudowną osobowość. Na ekranie biją z niej charyzma i dynamizm, którego nie da się podważyć" - mówi Donna Gigliotti.

Dla Theodorea Melfiego zaangażowanie Henson, Spencer i Monáe otworzyło wszystkie furtki niezbędne do tego, by ukazać nieznaną historię tych kobiet na poziomie osobistym. "Taraji wydaje się być buntowniczką, ale świetnie się z nią współpracuje i zagrała fantastycznie, Octavia pokazuje nie tylko geniusz w swoim fachu, ale też humor, a początkująca Janelle zrobiła na mnie ogromne wrażenie" - podsumowuje.

Dowiedz się więcej na temat: Ukryte działania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje