Reklama

Trzy polskie filmy na festiwalu Sundance

120 filmów z 32 krajów zostanie zaprezentowanych na rozpoczynającym się w czwartek festiwalu Sundance. W ramach imprezy kina niezależnego, uznawanej za dobre miejsce do rozpoczęcia kampanii o Oscary, widzowie zobaczą też trzy produkcje z Polski.

120 filmów z 32 krajów zostanie zaprezentowanych na rozpoczynającym się w czwartek festiwalu Sundance. W ramach imprezy kina niezależnego, uznawanej za dobre miejsce do rozpoczęcia kampanii o Oscary, widzowie zobaczą też trzy produkcje z Polski.
Kadr z filmu "Więzi" /materiały prasowe

Zakwalifikowane na festiwal produkcje wyłoniono spośród rekordowych 2005 filmów nadesłanych z USA (nowy rekord) i 2063 filmów z całego świata. Z Polski trafiły na festiwal trzy obrazy - dokumentalna etiuda Zofii Kowalewskiej "Więzi", fabularny "Skwar" Agaty Trzebuchowskiej i Mateusza Pacewicza oraz animowana "Cipka" Renaty Gąsiorowskiej.

Do najbardziej oczekiwanych filmów zaliczane są m.in. "Call Me by Your Name" w reżyserii Luki Guadagnino, "Golden Exits" Alexa Rossa Perry’ego, "Marjorie Prime" Michaela Almereydy, a także "Beach Rats" Elizy Hittman. Według przewidywań zainteresowanie wzbudzić powinno "The Discovery" Charliego McDowella, w którym występuje m.in. pomysłodawca i organizator festiwalu Robert Redford.

Reklama

Amerykańska prasa poświęca też uwagę m.in. dramatowi wojennemu "The Yellow Birds", w którym Jennifer Aniston gra matkę zabitego w Iraku żołnierza, dramatowi "Where Is Kyra?" z Michelle Pfeiffer oraz "Beatriz at Dinner" z Salmą Hayek w reżyserii Miguela Artety.

Festiwal będzie okazją do zaprezentowania dzieła ukraińskiego filmowca Jewgenija Afiniejewskiego "Cries from Syria" o okrucieństwach wojny i "Icarusa" Bryana Fogla o dopingu w sporcie.

Wśród komedii na Sundance znajdzie się "The Polka King" w reżyserii Mai Forbes i Wallace'a Wolodarsky'ego, film o popularnym tancerzu polki Janie Lewanie (granym przez Jacka Blacka), który swoich fanów namawia do udziału w piramidzie finansowej. Jan Lewan był prawdziwą postacią; to urodzony w Polsce jako Jan Lewandowski artysta, który po przybyciu do USA popularny był nie tylko w środowiskach polonijnych Filadelfii i w 1995 roku otrzymał nominację do prestiżowej nagrody Grammy.

Polacy zdobywali już nagrody na Sundance. Michała Englerta wyróżniono za zdjęcia do filmu Jacka Borcucha "Wszystko, co kocham". Krótkometrażowy dokument "Gwizdek" w reżyserii Grzegorza Zaricznego otrzymał nagrodę Grand Prix. "Wszystkie nieprzespane noce" Michała Marczaka dostały nagrodę za najlepszą reżyserię filmu dokumentalnego spoza USA, a "Córki dancingu" Agnieszki Smoczyńskiej zdobyły nagrodę specjalną jury za wizję artystyczną.

Zyskująca coraz większą popularność impreza przyciągnęła w minionym roku ponad 46 tys. widzów i przyniosła ponad 143 mln dolarów zysku gospodarce stanu Utah, w którym się odbywa. Pozostaje ważnym miejscem zakupu nowych tytułów dla największych dystrybutorów, takich jak SPC, Fox Searchlight, Focus Features i A24.

Festiwalem interesują się też Netflix i Amazon Studios. Według magazynu "Forbes" Amazon poprzez swój program Film Festival Stars jest skłonny oferować m.in. za wszystkie amerykańskie filmy fabularne i premiery pokazywane na Sundance po 100 tys. dolarów. W zamian żąda praw do wyświetlania ich przez dwa lata, w tym przez pierwszy rok na wyłączność. Za amerykańskie dokumenty gotów jest płacić po 75 tys., a za filmy zagraniczne po 25 tys. lub więcej.

Festiwal w Park City zakończy się 29 stycznia.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Sundance
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy