"Trędowata": Romans wszech czasów

Powieść Heleny Mniszkówny o miłości ordynata Michorowskiego do pięknej guwernantki ukazała się po raz pierwszy w 1909 roku. 29 listopada 2016 roku mija 40 lat od premiery słynnego filmu Jerzego Hoffmana, z Elżbietą Starostecką i Leszkiem Teleszyńskim w rolach głównych.

Leszek Teleszyński i Elżbieta Starostecka w filmie "Trędowata" (1976)

Główna bohaterka, skromna szlachcianka Stefcia jest guwernantką w arystokratycznym domu. W pięknej kobiecie zakochuje się ordynat Waldemar Michorowski. Miłość tych dwojga napotyka jednak na ogromny opór arystokratycznego środowiska, dla którego ich związek to niemożliwy do zaakceptowania mezalians. Choć historia przypomina bajkę o Kopciuszku, niestety nie kończy się happy endem.

Reklama

Książka Heleny Mniszkówny doczekała się kilku filmowych ekranizacji. W okresie międzywojnia w rolę Stefci Rudeckiej wcieliły się dwie największe gwiazdy ówczesnego polskiego kina. W "Trędowatej" z 1926 roku (jeszcze niemym obrazie) główną rolę zagrała Jadwiga Smosarska. Niestety, film nie zachował się do naszych czasów. Dziesięć lat później, w 1936 roku, na ekrany kin wszedł film z Elżbietą Barszczewską oraz niezwykle przystojnym Franciszkiem Brodniewiczem w roli ordynata.

Jednak wielbicielki (i wielbiciele) tego melodramatu za najlepszą ekranową adaptację uważają produkcję w reżyserii Jerzego Hoffmana. Premiera tego filmu odbyła się dokładnie 40 lat temu - 29 listopada 1976 roku.

Pierwszą wersję scenariusza napisał Stanisław Dygat, który później wycofał jednak swe nazwisko z czołówki. Powód tej decyzji wyjaśnił w liście, opublikowanym w tygodniku "Film" (numer 30 z roku 1976).

"W związku z ukazującymi się notatkami na temat produkcji filmu 'Trędowata' i wymienianym w nich moim nazwiskiem jako autora scenariusza, oświadczam: W ostatecznej wersji scenopisu napisanego przez reżysera Jerzego Hoffmana, twórca filmu odszedł całkowicie od mojej wersji scenariusza i zrezygnował z koncepcji, która była dla mnie usprawiedliwieniem i bodźcem dla dokonania przeróbki filmowej tego utworu fascynującego mnie od dawna i budzącego mój szczególny podziw. To skłoniło mnie do złożenia w Zespole Silesia żądania wycofania z czołówki filmu mojego nazwiska oraz do zrzeczenia się tantiem i wszelkich innych korzyści finansowych. Będąc przekonanym o sukcesie filmu 'Trędowata' nie chciałbym dzielić z jego twórcami zaszczytów i korzyści, w których nie będzie mojego udziału. Wdzięczny za umieszczenie tych paru słów pozostaję z szacunkiem. Stanisław Dygat".

Piękną Stefcię zagrała zjawiskowa Elżbieta Starostecka, a w jej ukochanego wcielił się Leszek Teleszyński. Na planie "Trędowatej" z 1976 roku pojawiła się zresztą plejada gwiazd, m.in. Jadwiga Barańska, Anna Dymna, Gabriela Kownacka, Czesław Wołłejko, Mariusz Dmochowski i Piotr Fronczewski.

- To, co dziś odczuwam w związku z udziałem w "Trędowatej", to satysfakcja, że dane mi było spotkać się w pracy z takimi znakomitościami - przyznała po latach Elżbieta Starostecka, której główna rola w filmie Hoffmana w dużej mierze ukształtowała karierę. Choć aktorka zagrała  m.in. w serialu "Czarne chmury" oraz w "Nocach i dniach", to właśnie Stefcia Rudecka przyniosła jej największą popularność.

- Dla masowego odbiorcy Mniszkówna zawsze będzie przystępniejszym twórcą niż Szekspir - przyznała w jednym z nielicznych wywiadów aktorka, która bardzo rzadko występuje przed kamerą. - Trudno się dziwić, że inne moje role, o wiele mniej zaznaczyły się w pamięci publiczności, niż dobra, szlachetna i biedna, okrutnie skrzywdzona przez złych i bogatych dziewczyna. Niedawno oglądałam ten film po raz pierwszy od wielu lat i z przyjemnością zauważyłam, że czas przydał "Trędowatej" całkiem przyjemnej patyny - stwierdziła ekranowa Stefcia.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Trędowata | Elżbieta Starostecka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje