Świeżo o Powstaniu Warszawskim

"Dla nas obu ważny jest etos Powstania Warszawskiego. Nie chcieliśmy jednak przedstawiać powstania w filmie w sposób pomnikowy, monumentalny. Postanowiliśmy opowiedzieć o nim w sposób świeży, a jednocześnie bardzo osobisty" - powiedział Krzysztof Rak, współscenarzysta, wspólnie z reżyserem Michałem Rogalskim, filmu 'Ostatnia akcja", który zaprezentowany został podczas koszalińskiego festiwalu 'Młodzi i film".

Film - opowiadający o przygodach byłych towarzyszy broni z czasu Powstania Warszawskiego - jest fabularnym debiutem reżysera Michała Rogalskiego. Powstał według scenariusza uhonorowanego w ubiegłym roku główną nagrodą prestiżowego konkursu scenariuszowego Hartley-Merrill.

Reklama

"Ostatnia akcja" to kolejny w ostatnim czasie - po "Pora umierać" Doroty Kędzierzawskiej i "Jeszcze nie wieczór" Jacka Bławuta - film, którego bohaterami są ludzie starzy. Głównego bohatera "Ostatniej akcji" zagrał Jan Machulski. Była to ostatnia filmowa rola w jego życiu.

Akcję komedii osadzono we współczesnej Warszawie. 80-letni Zygmunt Zuber (Machulski) przyjeżdża z wizytą do rodziny. Dowiaduje się, że jego wnuk został pobity przez stołecznych gangsterów. Dziadek nie wierzy, że sprawcy pobicia będą ukarani przez policję, dlatego decyduje się wymierzyć im sprawiedliwość na własną rękę.

Zuber nie chce jednak działać sam. Postanawia "skrzyknąć" paczkę dawnych kumpli, byłych towarzyszy broni z Powstania Warszawskiego. Grupa dzielnych 80-latków planuje spektakularną akcję na wzór tych, które przeprowadzali podczas powstania.

W skład oddziału dowodzonego przez Zubera (pseudonim powstańczy: "Małolat") wchodzą: "Goga" (Barbara Krafftówna), "Kotek" (Marian Kociniak), "Alowiec" (Wojciech Siemion), "Czujny" (Lech Ordon) i "Rotor" (Witold Skaruch). Gangster, z którym chcą walczyć to niejaki mecenas Szaro (Piotr Fronczewski).

Grupa 80-latków rozpoczyna akcję od wykopania ukrytej podczas powstania skrzyni ze starą bronią. Okazuje się, że równolegle do nich działania w sprawie pobicia wnuka Zubera prowadzi inna osoba zasłużona w powstańczych walkach - pułkownik Dowgird (Alina Janowska).

W "Ostatniej akcji" zagrali także m.in. Antoni Pawlicki, Karolina Gorczyca, Szymon Mysłakowski, Małgorzata Potocka i Marek Kalita.

Film Rogalskiego zaprezentowano w Koszalinie w środę wieczorem i w czwartek rano. Projekcje te były pierwszymi w Polsce pokazami "Ostatniej akcji" zorganizowanymi dla publiczności. Po seansach widzowie nagrodzili komedię kilkuminutowymi oklaskami.

Michał Rogalski (ur. 1970 w Warszawie) spotkał się ponadto z festiwalową publicznością. Rogalski jest nie tylko reżyserem tego filmu, ale także autorem jego scenariusza - wspólnie z Krzysztofem Rakiem.

Pytany, dlaczego głównymi bohaterami tej historii zdecydował się uczynić ludzi w sędziwym wieku - których zagrają następnie najstarsi i najbardziej doświadczeni polscy aktorzy - Rogalski odparł: "Gdy powstał nasz scenariusz, wydawało się nam to niezwykle odkrywcze. Potem zrealizowano takie filmy, jak Pora umierać, Jeszcze nie wieczór. Nagle okazało się, że zbiorowa świadomość polskich filmowców pcha ich w kierunku angażowania aktorów starszego pokolenia".

Krzysztof Rak powiedział z kolei na spotkaniu: "Dla nas obu ważny jest etos Powstania Warszawskiego. Nie chcieliśmy jednak przedstawiać powstania w filmie w sposób pomnikowy, monumentalny. Postanowiliśmy opowiedzieć o nim w sposób świeży, a jednocześnie bardzo osobisty".

Reżyser Michał Rogalski - absolwent łódzkiej "filmówki" - mówiąc o okolicznościach, w jakich powstawała jego debiutancka fabuła, przyznał: "Droga do debiutu jest długa i ciężka. Scenariusz mojego filmu został napisany pięć lat temu. Owoce są dopiero teraz". "Jest w Polsce przypadłością - ocenił Rogalski - że najczęściej po szkole filmowej wpada się w kilkuletnią czarną dziurę, kiedy dokładnie nie wiadomo, co ze sobą zrobić. Dopiero wtedy, gdy ma się w ręce narzędzie, czyli scenariusz, można naprawdę ruszyć do walki".

Aktorską ekipę "Ostatniej akcji" reprezentowali w Koszalinie jej najmłodsi przedstawiciele, Antoni Pawlicki i Karolina Gorczyca. Pawlicki przyznał, że był zachwycony współpracą z tak doświadczonych zespołem aktorskim. Jak powiedział, u starszych aktorów urzekły go "niesamowite poczucie humoru, życiowy luz i wielki dystans do wszystkiego wokół".

Pytany o ostatnią rolę Jana Machulskiego, 25-letni Pawlicki opowiadał: "Jan Machulski był na planie w fantastycznej formie. Walczył o swoje z reżyserem, nie dawał sobie dmuchać w kaszę. Był wielkim profesjonalistą. Miał też do tego filmu wielkie serce. Na planie nie zachowywał się jak gwiazda. Dzielił się swym doświadczeniem z innymi, a zarazem nikogo nie pouczał. Mnie, młodego i zdecydowanie mniej doświadczonego, wcale nie traktował z góry".

"Ostatnia akcja" to zdaniem Pawlickiego film, w którym "z dużym humorem opowiedziano o wielu poważnych sprawach". "Poza tym pięknie pokazano Warszawę, moje rodzinne miasto - dodał młody aktor. - Obecnie Warszawa kojarzy się często z ludźmi, którzy przyjeżdżają tam, by szybko zarobić dużo pieniędzy; z nieładnym miastem pełnym blokowisk. Tymczasem w Ostatniej akcji pokazano Warszawę jako miasto o fantastycznej historii, stworzonej przez ludzi, którzy tam byli, walczyli, ginęli za to miasto".

Producentem "Ostatniej akcji" jest Juliusz Machulski. Wprowadzenie filmu na ekrany kin w całej Polsce zaplanowano wstępnie na 14 sierpnia.

28. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych "Młodzi i Film" trwa od wtorku, zakończy się w sobotę. "Ostatnia akcja" jest jednym z 12 obrazów, które walczą w tym roku o festiwalową nagrodę Wielkiego Jantara za najlepszy pełnometrażowy debiut fabularny w polskim kinie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje