Steve McQueen: Niezbyt słodki drań

Miał wszystko, o czym można marzyć, ale nie potrafił być szczęśliwy.

Na świecie pojawił się przez przypadek. Po prostu "przytrafił się" uzależnionej od alkoholu 19-letniej prostytutce Jullian Crawford. Ojciec, cyrkowy kaskader William McQueen, ulotnił się po pół roku, a matka oddała synka na wychowanie wujowi. Gdy Steve miał 9 lat, zabrała go do siebie do Los Angeles. Dorastał jako członek ulicznego gangu: okradał starsze kobiety, włamywał się do sklepów, kradł samochody. Ojczym bił go i wynajmował jako męską prostytutkę. Inicjację seksualną przeszedł w wieku 13 lat i odtąd seks stał się jego obsesją. "Nie miał żadnych zasad moralnych - pisał jego biograf Darwin Porter - niczym uliczny kot uprawiał seks, z kim popadnie".

Dowiedz się więcej na temat: Steve McQueen

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje