Słony rachunek dla Gerarda Depardieu

Gerard Depardieu, zakochany w Półwyspie Salentyńskim na samym południu Włoch, przyjechał do tamtejszego miasta Lecce w poszukiwaniu domu - podały w środę, 5 maja, lokalne media. Jego pobyt zaczął się jednak od zgrzytu; wyjątkowo wysokiego rachunku (370 euro), jaki ze znajomymi dostał w restauracji za skromny posiłek.

W towarzystwie pięciorga włoskich przyjaciół francuski aktor obejrzawszy dwa domy wystawione na sprzedaż poszedł do restauracji w centrum. Zamówili tam tylko po jednym daniu i to wyłącznie przystawki, jednak rachunek był tak wysoki, jak za porządną ucztę.

Reklama

Włoscy znajomi, zawstydzeni wysokością rachunku, nie pozwolili Depardieu go uiścić, zwłaszcza, że właściciel lokalu - zanim przyszło do płacenia - sprawiał wrażenie bardzo uprzejmego i przejętego wizytą aktora. Wziął od niego autograf, robił sobie z nim zdjęcia.

Tym większym rozczarowaniem była więc suma, jakiej potem zażądał.

Lokalna prasa wyraża nadzieję, że przy zakupie domu Gerard Depardieu będzie miał więcej szczęścia.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Gerard Depardieu | lokalne media | rachunek | Gérard Depardieu | depardieu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje