"Saturday Night Live": Najlepsi członkowie obsady

2 grudnia 2017 roku debiutuje polska wersja "Saturday Night Live". Popularny amerykański program jest emitowany za oceanem już 43 sezon. Format opiera się na serii komediowych skeczy z udziałem stałych członków obsady oraz gwiazdy wieczoru, wywodzącej się ze świata filmu, muzyki lub polityki. Jednakże to nie gościnne występy celebrytów są największymi atrakcjami programu. Show często kradną im członkowie obsady, dla których "SNL" jest kluczem do sławy. Do września 2017 roku w programie stale występowało 148 osób. Niektórzy kończyli swą przygodę po kilku odcinkach, inni wiązali się z nim na kilkanaście sezonów. Postanowiliśmy wybrać najlepszych z nich. I w żadnym wypadku nie było to łatwe zadanie.

John Belushi

Gdy "Saturday Night Live" zadebiutowało w 1975 roku, do obsady należeli między innymi Dan Aykroyd, Chevy Chase i Jane Curtain. Jednak to właśnie John Belushi okazał się sercem programu. Aktor, znany polskim widzom przede wszystkim ze swojego brawurowego występu w komedii muzycznej "Blues Brothers", wnosił do każdego skeczu, w którym się pojawił, niesamowitą energię. Wynikała ona zarówno z jego zdolności komediowych, jak i trudnego charakteru, przez który Belushi kilkukrotnie był zwalniany z obsady "SNL" - by niedługo później do niej wracać. Do jego najbardziej znanych skeczy należą perypetie honorowego i walecznego do przesady samuraja Futaby oraz właśnie Blues Brothers, których wykreował wspólnie z Aykroydem.

Reklama

Belushi odszedł z obsady SNL po czterech sezonach, by rozwijać karierę filmową. Pojawił się między innymi w "1941" Stevena Spielberga. Jednocześnie planował występy w kolejnych projektach Aykroyda, między innymi "Pogromcach duchów". Niestety, nie zdążył wziąć w nich udziału. W marcu 1982 roku Belushi został znaleziony martwy w swoim pokoju hotelowym. Miał 33 lata. Aktor od początku swej kariery miał problem z narkotykami i to one okazały się przyczyną jego przedwczesnej śmierci. Podczas oscarowej gali w 1982 roku Belushi miał wspólnie z Aykroydem wręczyć nagrodę za najlepsze efekty wizualne. Zmarł kilka tygodni przed rozdaniem nagród. Aykroyd pojawił się na scenie sam, a przed odczytaniem werdyktu powiedział: "Mój partner byłby zachwycony, gdyby tylko mógł tutaj być - bo sam był czymś w rodzaju efektu wizualnego". Po premierze "Pogromców duchów" Aykroyd przyznał z kolei, że zielony duch-obżartuch Slimmer, z którym bohaterowie konfrontują się w pierwszej połowie filmu, jest nawiązaniem do jego zmarłego przyjaciela.

Dowiedz się więcej na temat: Saturday Night Live

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje