Ruszył festiwal w Toronto

8 września rozpoczął się jubileuszowy, już 30. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto. W ciągu 10 dni zaprezentowanych zostanie ponad 300 filmów. Wśród nich znalazł się najnowszy film Doroty Kędzierzawskiej "Jestem".

To festiwal, który jest dla Hollywood rozpoznaniem szans przed Oscarami. Świadczy o tym zresztą lista nagrodzonych dotychczas w Toronto filmów. Takie obrazy, jak "Życie jest piękne" Roberto Begniniego", "American Beauty" Sama Mendesa, "Przyczajony tygrys, ukryty smok" Anga Lee, po triumfie w Toronto sięgały po statuetki Amerykańskiej Akademii Filmowej. W zeszłym roku festiwal wygrał "Hotel Rwanda".

Reklama

W tegorocznym zestawie znajdą się m.in. nowe filmy Francois Ozona ("Le temps qui reste") Neila Jordana ("Breakfast on Pluto"), Aleksandra Sokurova ("Sun"), Michaela Gondry ("Dave Chappelle's Block Party") oraz dokument Martina Scorsese o Bobie Dylanie "No Direction Home".

Z wielkim niepokojem wyczekuje się też premiery biograficznego filmu o Trumanie Capote z Philipem Seymourem Hoffmanem ("Wzgórze nadziei", "Hazardzista") w roli autora "Śniadania u Tiffany'ego".

Oprócz filmu Kędzierzawskiej, jest jeszcze jeden polski akcent. Autorami duńskiej produkcji "The Smell Of Paradise" są dwaj polscy reżyserzy: Marcin Mamon i Mariusz Pilich. Ich film to realizowany przez wiele lat dokument, przybliżający poprzez spotkania z przywódcami religijnymi państw azjatyckich ideę świętej wojny - dżihadu.

Festiwal potrwa do 17 września.

Dowiedz się więcej na temat: \ Film | film | toronto | Festiwal Filmowy w Toronto | festiwal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje