Rozwód "celebrytów idealnych"

Żadna inna para nie przyciągała tyle uwagi, co Angelina Jolie i Brad Pitt. Teraz świat latami będzie żył rozwodem "celebrytów idealnych".

Brad Pitt i Angelina Jolie

Ten news przyćmił wszystkie inne: 19 września Angelina Jolie złożyła pozew rozwodowy. Plotki o rozstaniu najgorętszego małżeństwa Hollywood okazały się więc prawdą. Emocje podkręca jeszcze fakt, że w tle rozpadu tego związku jest sześcioro dzieci i niewyobrażalny wprost majątek. Nic więc dziwnego, że takiej burzy nie wywołała nawet informacja o rozwodzie Elizabeth Taylor i Richarda Burtona - ikon ówczesnego kina - sprzed 40 lat ani żaden z o niebo bardziej pikantnych skandali z udziałem współczesnych celebrytów. Dlaczego? Dzisiaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że miano najsłynniejszej pary w całej historii show-biznesu należy się Angelinie Jolie i Bradowi Pittowi.

Reklama

Związek aktorki wielokrotnie ogłaszanej najpiękniejszą kobietą świata z obsypanym tytułami "najbardziej seksownego" kolegą po fachu od początku był w centrum uwagi. Owszem, zbiorową wyobraźnię podsycały małżeństwa i rozwody Madonny (z Seanem Pennem i Guyem Ritchiem) albo Toma Cruise’a (z Nicole Kidman i Katie Holmes), ale życie żadnej dotąd pary nie zamieniło się w tak bacznie oglądaną i komentowaną operę mydlaną, jak w przypadku Jolie i Pitta. Po części to zasługa ich urody i wcześniejszych sukcesów, jednak w znacznie większym stopniu - umiejętnego podtrzymywania zainteresowania i przemyślanej strategii w kreowaniu swojego wizerunku. Szybko okazało się bowiem, że medialna popularność ich związku znacznie przewyższa sumę uwagi, jaką darzono wcześniej każde z tych aktorów z osobna.

"Brangelina" - jak zwykło się ich nazywać - stanowiła ucieleśnienie wyobrażeń o życiu celebrytów. Każde z nich jest po przejściach (za młodu przylepiano im nawet łatki skandalistów), atrakcyjne i bajecznie bogate. Czy jednak to wszystko by wystarczyło, żeby przez kilkanaście lat dziennikarze i fani śledzili ich każdy wspólny krok? Prawdopodobnie nie. Ale Jolie i Pitt, którzy od początku podkreślali, jak sobie cenią prywatność, znakomicie potrafili sterować zainteresowaniem mediów. Kiedy plotki o randkach żonatego jeszcze wówczas z Jennifer Aniston Pitta okazały się prawdą, bohaterowie zakazanego romansu zajęli się... ratowaniem świata. Gazety pokazywały więc kochanków nie przyłapanych na pocałunkach, ale podczas misji humanitarnych. Pitt u boku ukochanej tulił dzieci w azjatyckich sierocińcach, Angelina i Brad spotykali się z mieszkańcami spustoszonego wojną domową Sierra Leone. Jednak nawet jeśli rzeczywiście chcieli wówczas odwrocić w ten sposób uwagę od swojego romansu, trzeba przyznać, że z pomagania innym uczynili swoją życiową misję.

A świat nieustannie ekscytował się ich związkiem, długo wyczekiwanymi zaręczynami (2012), wreszcie ślubem (2014) na południu Francji, którego miejsce i termin utrzymywano w ścisłej tajemnicy. O każdych narodzinach albo adopcji w tej rodzinie było niemal tak głośno, jak o przyjściu na świat następcy brytyjskiego tronu. A było o czym mówić, bo para "dorobiła się" szóstki pociech - trojga własnych i trojga adoptowanych. I konsekwentnie, zamiast walczyć z nachalnymi paparazzi, rodzina Jolie-Pitt sama udostępniała zdjęcia, które miały ukazać się w prasie (na przykład swoich nowo narodzonych bliźniąt), a horrendalne sumy z ich sprzedaży przekazywała na zbożne cele. Oboje występował i też we wspólnych sesjach dla pism kolorowych - jak w liczącym 60 (!) stron materiale dla modowego "W Magazine" w 2005 r.

Zamiast unikać wywiadów, od czasu do czasu ich udzielali, ale jeśli mówili o rodzinie, to padały tylko dość ogólnikowe, starannie dobrane słowa. Media zachwycały się, jak "zwyczajne" życie wiodą Angelina i Brad, gdy pojawiały się fotografie przedstawiające sławnych rodziców wspólnie z pociechami zajadających się pizzą albo Jolie bez makijażu podczas porannego joggingu. - Malujemy razem, aż wszyscy są umazani farbami, albo urządzamy walki w błocie - opowiadał Brad Pitt w wywiadach. - Kiedy pracuję, dzieci są ze mną na planie i dokazują, a ja czuję się, jakbym w ogóle nie wychodziła z domu - dodawała Angelina Jolie.

Specjaliści twierdzą, że za sprawą "Brangeliny" zmienił się rynek mediów. W ciągu kilkunastu miesięcy od 2005 r. - kiedy Pitt i Jolie zostali parą - w USA i Europie podwoiła się liczba paparazzich, bowiem plotkarskie gazety i portale internetowe nagle zaczęły bardziej potrzebować zdjęć niż artykułów opisujących życie gwiazd. "Jeśli macie wątpliwości, czy Jolie i Pitt wykorzystywali rodzinę do budowania swojego wizerunku, zastanówcie się, ile imion ich dzieci możecie przywołać z pamięci" - pisała ostatnio brytyjska gazeta "The Guardian". Jednak rodzina "celebrytów idealnych", jak nazywa ich prasa, to nie tylko wykreowany na potrzeby PR, sztuczny twór.

Wydaje się, że Brada i Angelinę połączyło kiedyś prawdziwe, głębokie uczucie - i to właśnie wrażenie tak podsyca zainteresowanie gwiazdorską parą. Przez cały czas w związku Jolie i Pitta było również miejsce na karierę oraz pasje każdego z nich. Ona nadal prowadzi szeroko zakrojoną działalność humanitarną (w 2007 r. dostała Nagrodę Wolności za "szczególny wkład w pomoc uchodźcom i ludzką wolność") oraz coraz częściej zamiast przed, staje za kamerą ("Niezłomnego" z 2014 r. w jej reżyserii nominowano do trzech Oscarów). On dostaje kolejne role, a w przerwach odnosi sukcesy jako projektant awangardowych mebli. Nie zapomina też o działalności charytatywnej - zadbał m.in. o to, by 150 rodzin z nowoorleańskiej dzielnicy Lower Ninth Ward, która najbardziej ucierpiała w 2005 r. podczas huraganu Katrina, dostało nowe domy.

Nie tylko plotkarskie media przeszły rewolucję pod wpływem "Brangeliny". Chyba jeszcze bardziej zmienili się Angelina Jolie i Brad Pitt po spotkaniu na planie filmu "Mr. & Mrs. Smith" (2005). Wcześniej Angelina bardzo lubiła wywoływać skandale. - Chcę spróbować w życiu absolutnie wszystkiego - opowiadała i otwarcie przyznawała się do biseksualizmu, pozując do zdjęć z coraz innymi partnerami obojga płci. Zwierzała się prasie, że jako dziecko chciała zostać przedsiębiorcą pogrzebowym i że pociągają ją sadomasochistyczne zabawy erotyczne. Na ślubie z pierwszym mężem, Jonnym Lee Millerem, pojawiła się w czarnych skórzanych spodniach i koszulce, na której własną krwią wypisała imię pana młodego. Krew drugiego męża, Billy’ego Boba Thorntona, nosiła w fiolce na szyi, a on w równie specyficzny sposób okazywał jej miłość. Prasa z upodobaniem nazywała ją wówczas "wampiryczną wariatką".

Z kolei Brad za młodu szalał na ostro zakrapianych imprezach i uchodził za niepoprawnego łamacza kobiecych serc. Lista jego kolejnych partnerek jest wyjątkowo długa. O jego randkach było już głośno, gdy jako początkujący aktor spotykał się z kolejnymi młodziutkimi gwiazdkami filmów familijnych. Później wśród jego zdobyczy były m.in. Robin Givens - ówczesna żona Mike’a Tysona - i młodsza od Brada o 10 lat, 16-letnia wtedy Juliette Lewis. Z Gwyneth Paltrow po trzech latach wspólnego życia zaręczył się w błysku fleszy, by niedługo później równie spektakularnie ją porzucić (aktorka mówiła w wywiadach, że doszła do siebie po tym rozstaniu dopiero kilkanaście lat później). Wszystko wskazywało na to, że "pierwszy amant Hollywood" wreszcie się ustatkuje, gdy związał się z poznaną na randce w ciemno Jennifer Aniston. Ożenił się z nią w 2000 r., a po pięciu latach szczęśliwego małżeństwa... poznał Angelinę.
 
Kiedy plotki o ich romansie potwierdziły się, Jennifer wniosła o rozwód, a fani podzielili się na dwa obozy. W Stanach Zjednoczonych można było kupić koszulki z napisami "Team Jenny" albo "Team Angie" (podobno tych pierwszych sprzedano trzy razy więcej). Gdy Angelina i Brad już oficjalnie zostali parą, trudno było w nich rozpoznać dawnych skandalistów. Pitt deklarował odtąd, że dla niego liczy się już tylko rodzina. Jeśli Jolie szokowała, to jedynie w słusznym celu - na przykład wtedy, gdy poddała się obustronnej amputacji piersi, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na nowotwór. Fanom i prasie wyraźnie spodobały się ich metamorfozy - Angelinę zaczęto nazywać "wzorem matki" i "królową miłosierdzia", a tandem Jolie-Pitt uznawano za dowód na to, że w brutalnym świecie show-biznesu jest jednak możliwa prawdziwa miłość.

Wspólne życie Angeliny i Brada wyglądało z zewnątrz jak bajka, więc tym większy szok wywołała wiadomość o ich rozstaniu. Od 19 września media bombardują nas zdjęciami z "najszczęśliwszych momentów" aktorskiej pary, pokazują kolejne etapy ich związku na linii czasu, biorą pod lupę szacowany na 400 mln dolarów małżeński majątek i zastanawiają się, jak ta fortuna zostanie podzielona po rozwodzie. Na znacznie dalszym planie są uczucia małżonków i ich dzieci, chociaż wydawałoby się, że właśnie stan psychiczny całej ósemki powinien być najważniejszy wobec dramatycznej rewolucji w ich życiu.

W takim właśnie ludzkim spojrzeniu na "rozwód stulecia" - jak już o nim pisze prasa - nie pomagają oświadczenia, które wydają szczęśliwi do niedawna małżonkowie. Prawnicy Angeliny najpierw podali do publicznej wiadomości, że powodem rozstania są "różnice nie do pogodzenia" dzielące parę, a Brad mówił tylko, jak smutno mu jest, że żona podjęła taką decyzję. Kilka godzin później fanów zelektryzowała informacja, że wobec Pitta rzekomo toczy się śledztwo o znęcanie się nad dziećmi (policja jej nie potwierdziła, ale sprawą podobno zajmuje się FBI) - i to właśnie jego metody wychowawcze miały być powodem radykalnego kroku Angeliny. Brad kategorycznie zaprzecza i mówi o żonie już znacznie ostrzej: - Oszalała, ale wciąż ją kocham.

Tymczasem media nie ustają w poszukiwaniach przyczyn rozstania, które może się okazać "najgłośniejszym i najbardziej kosztownym rozwodem XXI wieku". Przerzucają się więc spekulacjami na temat uzależnienia Brada od alkoholu i narkotyków albo psychicznych kłopotów Angeliny, na które miałaby wskazywać jej wychudzona sylwetka wywołana jakoby anoreksją. Najczęściej powtarzana plotka mówi o domniemanym romansie Pitta z francuską zdobywczynią Oscara Marion Cotillard. Oboje spotkali się na planie wojennego filmu "Sprzymierzeni" (polska premiera 25 listopada), a teraz podobno aktorka jest z gwiazdorem w ciąży.

Ta lawina mniej lub bardziej prawdopodobnych domysłów tylko przyspiesza napędzaną plotkami o celebrytach machinę, którą w dużej mierze stworzyli - a w każdym razie na nowo ukształtowali - Angelina Jolie i Brad Pitt. Nie ulega wątpliwości, że głodna sensacji opinia publiczna nigdy nie dowie się całej prawdy zarówno na temat 12-letniego wspólnego życia, jak i spektakularnego rozstania gwiazdorskiej pary. Może to i lepiej, bo "Brangelina" tym bardziej ma szanse stać się jedną z największych legend w dziejach Hollywood.

Dowiedz się więcej na temat: Angelina Jolie | Brad Pitt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama