Roy Andersson: Reklama może być też sztuką

Roy Andersson, autor słynnej trylogii absurdu, zwieńczonej świetnie przyjętą komedią surrealistyczną "Gołąb usiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu", to nie tylko czarodziej kina. To również wyjątkowy reżyser reklamowy.

Roy Andersson to nie tylko mistrz autorskiego kina, lecz także autor wielu oryginalnych reklam

Zazwyczaj myśląc o Roy'u Anderssonie, wymieniamy jego ostatnie filmy - "Do Ciebie, człowieku", "Pieśni z drugiego piętra" i "Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu". Flagowe dzieła reżysera, powstały już po 2000 roku, tuż przed ukończeniem przez niego 60. roku życia. Czym zajmował się wcześniej? Zadebiutował wyjątkowo udanym pełnometrażowym obrazem, zatytułowanym "Historia miłosna", nagrodzonym na Berlinale. Po nim zrealizował "Giliap", który spotkał się z chłodniejszym przyjęciem widzów i krytyków. Roy Andersson porzucił fabułę na 25 lat! Nie oznacza to jednak, że pożegnał się z formą filmową.

Reklama

Założył własną firmę produkcyjną Studio 24. W swojej karierze wyreżyserował ponad 400 filmów reklamowych. Tworzył dla firm takich jak Kodak, Volvo, Clearasil, Citroen, McDonalds i Air France, a nawet dla Demokratycznej Partii Szwecji. Charakteryzuje go niepowtarzalny styl, który odbija się na jego pracach niczym znak wodny. Reklamy Anderssona zdają się wymykać krytykom, którzy niezdolni do wiernego opisania jego twórczości, uciekali się do gry porównań. Mówiono o nim jako "Dystopijnym Tatim" albo "Szwedzkim Buñuelu". Czasem w obrazach Anderssona można odnaleźć Hoppera, Magritte'a, a nawet Bruegela. Jak zmieścić tyle artyzmu w tak krótkiej formie, jaką jest reklama i zachować w niej wszystkie walory promocji produktu?

Każda z reklam Anderssona to minietiuda filmowa, opatrzona humorystycznym i zapadającym w pamięć komentarzem. Reżyser buduje nastrój poprzez matematycznie przemyślaną szczegółowość obrazu. Stawia na długie ujęcia o bardzo rozbudowanej głębi kadru filmowego. Kompozycja wizualna nadaje odpowiedni charakter zdarzeniu przedstawianemu w samej reklamie. Każda z nich kończy się wręcz slapstickową destrukcją, Katastrofy rzędu utopionych, zgniecionych aut, rozbitych szyb, ludzi spadających z wielkich wysokości... Wszystkie dzielą cechy wspólne, ale i tak, nie można oderwać od nich oczu - pomimo, że puenta jest przewidywalna. Prawie niemożliwe jest wyłączenie reklamy przed jej końcem. W każdym z nas tkwi to ziarno zakazanej ciekawości, każdy chce być świadkiem destrukcyjnej pomysłowości Anderssona.

Żartobliwość reżysera, przemycona do świata pieniądza, pokazuje, że reklama nie musi być tylko środkiem, do celu, może być też sztuką. Odjęcie stereotypowości z reklamowego równania, jakiego użył Andersson, nie znalazło jeszcze godnego kontynuatora. Sam reżyser udowodnił zaś, że sztuka może znaleźć swoje ujście w każdej z form - i zostać przyjęta równie dobrze, a nawet lepiej niż standardowy przekaz reklamowy.

7 sierpnia pojawi się w kinach najnowszy  obraz Roya Anderssona "Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu" nagrodzony Złotym Lwem na 71. MFF w Wenecji. 

Tytuł  filmu nawiązuje do ptaków z obrazu Bruegla "Myśliwi na śniegu", które z wysoka obserwują świat i wydają się myśleć: Kim są ludzie? Za czym tak gonią? Podobnie jak inne obrazy tego reżysera, film stanowi łańcuch epizodów, mających kulminacje w absurdalnych wizjach, pełnych zarazem czarnego humoru, jak i tragizmu. 

Dwaj domokrążni sprzedawcy, Sam i Jonathan, jak współcześni Don Kichot i Sancho Pansa zabierają widza na wędrówkę przez kalejdoskop ludzkich losów. Podróż ta pokazuje piękno jednych chwil, błahość innych, humor i tragedię, które tkwią w ludziach, wielkość człowieczeństwa i jego kruchość.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje