Reżyser wspiera WikiLeaks

Amerykański dokumentalista Michael Moore ujawnił, że wspomógł kwotą 20 tysięcy dolarów założyciela WikiLeaks - Juliana Assange'a, który opuścił za kaucją brytyjski areszt.

Sędzia sądu okręgowego dzielnicy Westminster w Londynie zgodził się dziś po południu zwolnić założyciela Wikileaks Juliana Assange'a z aresztu za poręczeniem finansowym 240 tys. funtów, z czego 200 tys. w gotówce.

Reklama

Assange został zatrzymany w Wielkiej Brytanii w związku ze szwedzkimi oskarżeniami o gwałt i inne przestępstwa obyczajowe.

Mimo decyzji sądu założyciel WikiLeaks nie wyjdzie jednak z aresztu, ponieważ szwedzka prokuratura złożyła odwołanie. Assange pozostanie w areszcie do czasu rozpatrzenia odwołania, co musi nastąpić w ciągu 48 godzin.

Na poręczenie majątkowe dla Assange'a złożyło się 10 osób, w tym, obok Moore'a, Jemima Khan - córka znanego finansisty Jamesa Goldsmitha, znany publicysta Johna Pilger oraz reżyser filmowy Ken Loach.

W specjalnym oświadczeniu, które Moore zamieścił w internecie, amerykański dokumentalista wyjaśnił, że pomaga Assange'owi po to, by WikiLeaks mogła "kontynuować pracę, polegającą na ujawnianiu trzymanych w tajemnicy zbrodni".

"Wszystkich tych, którym wydaje się złe wspieranie Juliana Assange'a z powodu oskarżeń o molestowanie seksualne, proszę o bycie mniej naiwnymi. Nie wiecie do czego zdolna jest władza, kiedy decyduje się dopaść swoją ofiarę. Nigny, przenigdy nie wierzcie w 'oficjalne historie'" - zaapelował Moore.

Amerykański filmowiec w swych dokumentach od lat stara się obnażyć hipokryzję amerykańskiej władzy. W słynnym "Fahrenheicie 9.11" Moore ujawnił biznesowe układy łączące prezydenta USA George'a W.Busha z rodziną Bin-Ladena. Późniejszy jego film "Sicko" pokazywał czarną stronę amerykańskiej służby zdrowia.

WENN
Dowiedz się więcej na temat: areszt | assange'a

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje