Reżyser winny śmierci? Grozi mu 10 lat więzienia

Reżyser Randall Miller został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci na planie swego nowego filmu "Midnight Rider". W lutym 2014 podczas prac nad obrazem zginęła asystentka operatora.

27-letnia Sarah Jones, która na planie biograficznego filmu o Allman Brithers pełniła funkcję asystentki operatora, została w lutym śmiertelnie potrącona przez pociąg. Wydarzyło się to podczas realizacji sceny kolejowej w Wayne County w stanie Georgia.

Reklama

W wyniku kolizji obrażenia odniosło jeszcze sześć osób z ekipy realizatorskiej.

W wyniku śledztwa przeprowadzonego przez prokuraturę okręgową Millerowi, jego żonie Jody Savin, która pełni funkcję producentki "Midnight Rider" oraz producentowi wykonawczemu projektu - Jayowi Sedrishowi - postawiono dwa zarzuty. Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi im do 10 lat więzienia, z kolei naruszenie dóbr osobistych może dodać do wyroku sądu kolejne 12 miesięcy za kratkami.

W związku z wypadkiem na planie produkcja filmu opartego na wspomnieniach rockmana Gregga Allmana została wstrzymana.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

WENN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje