"Resident Evil: Ostatni rozdział": To już koniec

"Resident Evil: Ostatni rozdział" Paula W.S. Andersona to szósta, zamykająca cykl, część popularnej sagi, której początkiem była seria gier komputerowych. Do tej pory pięć obrazów przyniosło dochód rzędu miliarda dolarów, stając się najlepiej zarabiającą serią filmową opartą na grze.

Milla Jovovich w scenie z ostatniej części filmowej serii "Resident Evil"

W "Ostatnim rozdziale" zobaczymy znaną z dotychczasowych odsłon Millę Jovovich, która ponownie wciela się w postać nieustraszonej Alice. Powracają również znani już fanom: Claire (Ali Larter), Wesker (Shawn Roberts) i Dr Isaacs (Iain Glen). W finale "Resident Evil" Alice wraca do korzeni, do idei wirusa T i Raccoon City. Wraca, by raz na zawsze zatrzymać ogólnoświatową infekcję. To jej ostatnia szansa, by ocalić ludzkość.

Reklama

Jeremy Bolt, producent pracujący z Paulem W.S. Andersonem od 25 lat, m.in. na planie wszystkich odsłon "Resident Evil" wspomina: - W 2002 roku wróciłem do Anglii, by zrobić kilka niedużych produkcji. Paul siedział wtedy w swoim domu na Venice Beach, grając w grę wideo. Któregoś dnia zadzwonił do mnie i powiedział po prostu: "Gram w 'Resident Evil' od miesiąca i myślę, że powinniśmy zdobyć prawa do sfilmowania tej gry".

Od tego czasu cykl "Resident Evil" stał się najbardziej kasową filmową serią będącą ekranizacją gry wideo. Pięć pierwszych części zarobiło ponad miliard dolarów. Co ważniejsze, seria zdobyła grono oddanych fanów, którzy dziś zaliczają ją do klasyki science-fiction.

- Myślę, że kluczem do sukcesu tych filmów jest to unikalne połączenie stylu, akcji i horroru. Nie jest to przecież ani klasyczny horror, ani klasyczny film o zombie; decydujący jest tu posmak science-fiction. Paul, przedstawiając publiczności postać Alice, uczynił ją kimś nieco innym od pierwowzoru. To z kolei sprawiło, że nie trzeba być graczem czy fanem tej gry, by zrozumieć film. Fani gry natomiast dostają coś w rodzaju bonusu, a więc silny charakter Alice. A do tego mamy jeszcze silne postaci negatywne, drani z Umbrella Corporation - przekonuje Bolt.

- Lubię wierzyć, że ludzie pokochali losy Alice, ponieważ dostrzegli w tej historii prawdę, pasję i zabawę. Kiedy zaczynaliśmy, nikomu nie przyszło nawet do głowy, że powstanie cała seria - wyznaje Milla Jovovich. - Zrobiliśmy ten film, bo pokochaliśmy tę grę. Do każdego z filmów dodaliśmy szczyptę miłości i zabawy, czyniąc ten szalony świat science-fiction bardziej ludzkim. Wszyscy zaangażowani w tę serię kierowali się pasją, dobrze się przy tym bawiąc. Myślę, że sukces jest odpowiedzią właśnie na tę energię i entuzjazm ekipy.

Australijska aktorka Ruby Rose, która w "Ostatnim rozdziale" wciela się w postać Abigail, sukcesu serii upatruje w czym innym: - Pokochałam "Resident Evil" za to, że, co nie zdarza się w Hollywood często, seria pokazuje nam ostrą laskę, która nie boi się niczego, nie wisząc przy tym na ramieniu mężczyzny. Alice to ktoś, kto nie jest dodatkiem do superbohatera. Niewiele jest takich ról. Milla wciela się w tę postać od tak wielu lat. I ona sama jest trochę jak Alice. W życiu prywatnym to niezależna, twardo stąpająca po ziemi, silna, inspirująca kobieta. Myślę, że to właśnie za to publiczność tak pokochała te filmy. Pewnie, to także spektakularna, apokaliptyczna wizja świata, w którym żyją zombie, a do tego ekranizacja popularnej gry, ale chyba nie to jest tu najważniejsze.

W świecie filmu, przepełnionym mocnymi postaciami męskimi Alice jest wyjątkiem. - Jestem pewna, że Alice zainspirowała wiele młodych kobiet - mówi Jovovich - do tego, by sięgały po to, czego chcą i nie bały się siebie, nie bały się własnych marzeń i własnej siły.

W "Ostatnim rozdziale" Alice kontaktuje się w Raccoon City z nową grupą ocalonych, tymi, którym udało się przetrwać apokalipsę zombie. Pośród nich jest Claire Redfield (Ali Larter), jedna z ulubionych postaci fanów serii. - Claire miała wypadek, teraz dołącza do grupy tych, którzy przetrwali - opowiada Larter. - Wtedy pojawia się Alice. Obie nie mogą uwierzyć, że znów są razem. Moja postać przeżyła mnóstwo, jest dziś kimś innym. To było dla mnie wyzwanie aktorskie. Ona naprawdę chce wierzyć, chce łączyć się z ludźmi, chce czuć, ale wie, że zawsze będzie musiała uciekać.

U jej boku pojawi się nowa postać, grany przez Eoina Mackena Doc. - Jest liderem małej grupy rebeliantów, którym udało się przetrwać zagładę. Wszyscy oni rezydują w sąsiedztwie Raccoon City. Jest zakochany w Claire. Jedyne, czego pragną, to przetrwać. To trudna miłość, ponieważ żyją w świecie, który właśnie się kończy, rozpada się na ich oczach. Wszyscy są więc przerażeni, żyją w strachu, są agresywni i zdeterminowani. Wraz z pojawieniem się Alice pojawia się szansa na przetrwanie.

Prawą ręką Doca jest Razor (Fraser James). - Razor jest bardzo bezpośredni. Znalazł się w szalonym świecie nuklearnej wojny, w świecie bardzo samotnym, w którym każdy gra na siebie, byle przeżyć - opowiada James. Oprócz oczywistego zagrożenia ze strony Umbrella Corporation oraz zabójczych zmutowanych stworzeń zaludniających świat, są i inne niebezpieczeństwa. - W grupie ocalonych trwa konflikt, dlatego wszyscy muszą trzymać się razem. Jeśli coś pójdzie nie tak, zagrożeni są wszyscy - kontynuuje Fraser James.

Po drugiej stronie barykady spotykamy się ponownie z Weskerem (Shawn Roberts), szefem Umbrella Corporation i głównym wrogiem Alice. - Wesker od zawsze walczy o kontrolę nad światem i pozbycie się z planety ludzkości. Jest spokojny, zrelaksowany, wszystko ma zawsze pod kontrolą - opowiada Shawn Roberts. - Wokół wszędzie panuje chaos, ale przecież chaos jest filarem tego świata. Kiedy pozbywa się ludzi, wciąż jest dżentelmenem. Za każdym razem, kiedy wracam do tej postaci, czuję jakby to była nowa przygoda, nowe rozdanie. Włożyliśmy wiele wysiłku, by ta postać była napisana konsekwentnie, aby Wesker był "sobą". Fani nie będą rozczarowani. To zresztą jedna z moich ukochanych postaci.

Sprzymierzeńcem Weskera jest dr Isaacs, w którego postać wciela się Iain Glen. Ostatnio widzieliśmy go w "Residend Evil: Zagłada". - Wszyscy kochamy nienawidzić dobrze napisane postaci złoczyńców - opowiada aktor. - Isaacs jest na swój sposób demoniczny, dowcipny w swym okrucieństwie. Paul Anderson napisał tę postać znakomicie. Wiele scen powstało z myślą właśnie o Isaacsonie, to zresztą kluczowe sceny w filmie. To prawdziwy egocentryk, który chce mieć kontrolę nad planetą. Alice jest zresztą jego najlepszym, najznakomitszym tworem, ale zależy mi na pozbyciu się jej, bo - odwrotnie do planu, jaki miał - ona pragnie dobra i ocalenia ludzkości. A nie to planował.

Nową postacią w serii jest Abigail, której postać portretuje australijska aktorka Ruby Rose; śmieje się, że gdyby nie "Resident Evil", w szkole miałaby lepsze stopnie. - Całe dzieciństwo grałam w gry. "Resident Evil" to cztery lata mojego życia. Moja Abigail jest fighterką, jest silna i mądra. Jest kimś w rodzaju mechanika w grupie tych, którzy ocaleli. Konstruuje nieprawdopodobne rodzaje broni. Ale ja chciałam dać tej postaci coś więcej. Chciałam włączyć w tę postać jej rodzinę. Pokazać, co się z nią stało, co sprawiło, że znalazła się w grupie ocalonych, skąd wzięła siłę, by przeżyć.

Wszyscy na planie zdawali sobie sprawę, że pracują nad filmem kończącym serię, która okazała się wielkim międzynarodowym sukcesem. Wiedzieli więc, że zakończenie musi być niezwykłe, wyjątkowe. Że musi być spektakularne, ponieważ jest pożegnaniem z serią a zarazem podziękowaniem dla fanów.

- Myślę, że fani pokochają ten film, ponieważ jest w nim wszystko, co chcieliśmy, a nie mieliśmy możliwości, pokazać i przekazać w poprzednich częściach. Widzowie zobaczą zupełnie odjechane rzeczy, sytuacje, relacje. "Ostatni rozdział" to szaleństwo, pod każdym względem - efektów wizualnych, kaskaderskich, całości. Ten film sprawia, że czuję się dumna - podsumowuje Milla Jovovich.

Dowiedz się więcej na temat: Resident Evil: Ostatni rozdział

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje