Polscy twórcy o Sierpniu '80

"Sierpień '80 był jednym z najważniejszych doświadczeń pokoleniowych" - mówi reżyser Jacek Bromski. Dariusz Jabłoński, Piotr Trzaskalski, Małgorzata Szumowska - autorzy 10-minutowych etiud, składających się na film "Solidarność", przygotowany z okazji rocznicy Sierpnia '80. - wspominają wydarzenia sprzed lat.

Reżyser Jacek Bromski wspomina wydarzenia Sierpnia 80. jako jedno z najważniejszych doświadczeń, które ukształtowały jego pokolenie.

Reklama

"Ci, którzy nie przeżyli Sierpnia 80 w Polsce są o to ubożsi" - powiedział.

Jacek Bromski jest jednym z trzynastu polskich reżyserów, których 10-minutowe etiudy złożą się na film "Solidarność", przygotowany z okazji rocznicy Sierpnia 80.

Bromski zrealizował etiudę fabularną. Jej bohaterowie - Teresa i Roman - udają się do banku po kredyt. Romana przyjmuje Prezes, który w latach Solidarności był działaczem partyjnym, pracował w prokuraturze, aresztował członków opozycji, w tym Romana.

"Wiadomo, że natura ludzka jest jaka jest, a zwłaszcza Polacy bardzo lubią narzekać. We wspomnieniach o Solidarności często pojawia się kontekst upadku tamtych idei, ich wypaczenia. Myślę, że to dobrze. Trzeba być krytycznym wobec życia politycznego, rolą sztuki jest w końcu także poprawianie rzeczywistości, wskazywanie błędów" - mówił Bromski.

Reżyser uważa jednak, że Sierpień 80 roku był niezwykle ważnym doświadczeniem dla jego pokolenia. "To było wyjątkowe. Nagle wszyscy byli zjednoczeni, cały naród mówił jednym głosem. Drugi raz Polacy tak zjednoczyli się po śmierci papieża. Bardzo rzadko zdarzają się takie chwile, że ludzie zapominają o wszystkich podziałach, zwracają się ku rzeczom ważniejszym, wyrastającym ponad jednostkowe interesy" - powiedział reżyser.

"Czegoś takiego nie doświadczyli ani ludzie na Zachodzie Europy, ani młodsze pokolenia Polaków. Uważam, że są ubożsi o to bardzo wzbogacające doświadczenie. Mojemu pokoleniu dane było żyć w dwu systemach. Z jednym z tych systemów walczyliśmy z nadzieją, że kiedyś upadnie i dane nam było także doczekać takiej nagrody" - dodał Bromski.

Jacek Bromski urodził się w 1946 roku, studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, potem - w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Bromski jest współzałożycielem i - od 1988 r. - kierownikiem literackim Studia Filmowego ZEBRA, a od 1992 r. - członkiem Komitetu Kinematografii. Obecnie pełni również funkcję prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Wyreżyserował takie filmy jak "Ceremonia pogrzebowa", "U Pana Boga za piecem", "Zabij mnie glino", "Sztuka kochania", "To ja, złodziej".

Reżyser i producent Dariusz Jabłoński wspomina Sierpień 80 jako bardzo szczególny, znaczący okres. "Każdy człowiek, który miał wtedy więcej niż pięć lat, czuł, że Sierpień 80. w jakiś sposób zmienił mu życie, bo to był wyjątkowy czas dla całego kraju" - wspomina.

Jabłoński w 1980 roku zdawał maturę: "Przypominam sobie, że to właśnie ja wygłaszałem przemówienie na zakończenie roku i miałem w tym wystąpieniu moment wręcz profetyczny. Powiedziałem, że ta matura to nic, czeka nas matura przygotowywana przez życie. Sprawdziło się to i w sensie przenośnym - życie przygotowywało już dla nas własne egzaminy, ale także dosłownym - kilka miesięcy później musieliśmy jeszcze raz zdawać tzw. nową maturę".

Sierpień 80 był więc dla Jabłońskiego czasem wkroczenia w dorosłość. W tym samym roku próbował po raz pierwszy zdawać do łódzkiej filmówki, gdzie dostał się dopiero za trzecim razem - w 1983 roku.

"Tyle tylko, że to była już zupełnie inna szkoła. Gdy w 1980 roku wybrałem ją sobie i zacząłem marzyć o studiach tam, łódzka filmówka była szkołą żywą, gorącą. Dostałem się do szkoły w pewien sposób zgwałconej przez stan wojenny. Na moim roku studiował wojskowy, który, podobnie jak wielu innych żołnierzy w ramach nagrody za przedłużenie służby wojskowej podczas stanu wojennego, mógł sobie wybrać kierunek studiów bez egzaminów. Ten chłopak uprzedzał lojalnie: nie rozmawiajcie przy mnie, bo ja będę musiał to napisać w raporcie" - wspominał reżyser.

Sierpień 80 Jabłoński wspomina jako wytęsknioną normalność.

"To był festiwal radości i normalności. Zapamiętałem go jako nieustanna fiestę, czas gdy ludzie zaczęli mówić normalnym językiem. To było niezwykłe. Ludzie przestali się bać" - opowiadał.

"We wrześniu 80 roku pojechałem z moją dziewczyną do Francji na winobranie. Francuzi byli przerażeni, że chcemy wracać. Byli pewni, że wkroczenie Rosjan, to kwestia tygodni, a polska wolność zostanie utopiona we krwi. Proponowali nam nawet pomoc w załatwieniu szkoły i pracy we Francji, tak byli przekonani, że nie mamy po co wracać do Polski. Ale myśmy odpowiadali, że teraz już będzie w Polsce normalnie, że atmosfera społeczna Sierpnia będzie czymś trwałym. Szybko rzeczywistość zweryfikowała nasze złudzenia" - dodał Jabłoński.

Dariusz Jabłoński urodził się w 1961 roku. Jest reżyserem i producentem filmowym, prezesem Apple Film Production. Pracował przy największych przedsięwzięciach kinematografii polskiej - był m.in. II reżyserem w cyklu "Dekalog" Krzysztofa Kieślowskiego oraz I asystentem reżysera w filmach "Biała wizytówka" i "Magnat" Filipa Bajona. Producent i reżyser m.in. pierwszego niezależnego filmu dokumentalnego "Wizyta starszej pani" (1986) oraz zgłoszonego w 1999 roku do Oskara filmu dokumentalnego "Fotoamator" (1998).

Dariusz Jabłoński jest producentem przygotowywanego na rocznicę Sierpnia 80. filmu "Solidarność" składającego się z 10-minutowych etiud filmowych 13 polskich reżyserów.

Piotr Trzaskalski ("Edi"), jeden z 13 polskich reżyserów, których 10-minutowe etiudy składają się na film "Solidarność", przygotowany z okazji rocznicy Sierpnia '80, zapamiętał okres wydarzeń sierpniowych jako czas pełen radości, ale i niepokoju.

Piotr Trzaskalski tematem swojej etiudy fabularnej uczynił długopis Wałęsy, którym zostały podpisane porozumienia sierpniowe.

Bohater jego filmu, Janusz, chce się dorobić na długopisach z wizerunkiem papieża. Niestety nikt ich nie kupuje. Przełom następuje w momencie, gdy takim długopisem Lech Wałęsa podpisuje sierpniowe porozumienia.

Sam reżyser okres Sierpnia '80 wspomina jako czas radosny, ale też pełen niepokoju. Trzaskalski był wtedy w drugiej klasie liceum i, jak wspomina, jemu i jego kolegom udało się dość skutecznie odciąć od świata polityki dzięki założeniu własnego zespołu rockowego.

"Docierała do nas raczej ogólna atmosfera podniecenia i nadchodzących zmian niż fakty. O podpisaniu porozumień oczywiście słyszeliśmy, choć nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę z ich znaczenia. Dotarło do nas, co właściwie stało się w sierpniu, dopiero po ogłoszeniu stanu wojennego, gdy spadła na nas cała okropność sytuacji" - wspomina reżyser.

Trzaskalski wychowywał się w Łodzi. Z Sierpnia '80 pamięta między innymi niekończące się dyskusje z sąsiadami w kamienicy, którą zamieszkiwali głównie robotnicy łódzkich fabryk.

"Szybko utworzyły się dwie frakcje. Jedni wyrażali zdziwienie i oburzenie, że w czasie gdy w sklepach niemal nic nie ma są w Polsce robotnicy, którzy strajkują. Inni, w tym moi rodzice, tłumaczyli, że strajki są słuszne i konieczne. Wszyscy czuli niepokój o przyszłość, który jakoś udzielał się także i dzieciom" - opowiadał Trzaskalski.

Piotr Trzaskalski urodził się w 1964 roku. Ukończył Wydział Reżyserii Filmowej i Telewizyjnej na

PWSFTviT w Łodzi. Jest reżyserem m.in. widowisk telewizyjnych takich jak "Serce dzwonu", "Walizka" , "Dalej niż na wakacje", "Miłość od pierwszego wejrzenia". jako reżyser filmów fabularnych zadebiutował w 2002 roku filmem "Edi".

Małgorzata Szumowska zapamiętała wydarzenia Sierpnia 80 roku z perspektywy dziecka, którym wtedy była. "Moje pokolenie, dzisiejsi 30-latkowie, najczęściej nie pamiętają tamtych czasów. Wolność, która potem przyszła, wzięli jak swoją, jak prezent od losu. Uważają, że to ich sprawa, co z tą wolnością robią" - powiedziała reżyserka.

Szumowska jest najmłodszą z 13 polskich reżyserów, których krótkie etiudy składają się na film "Solidarność", przygotowywany z okazji 25 rocznicy wydarzeń sierpniowych.

"W czasie Sierpnia 80. byłam dzieckiem i żyłam zupełnie innymi sprawami, takimi jak szkoła, dom, zabawy na podwórku. Choć nie rozumiałam co dzieje się dookoła, chłonęłam atmosferę tych dni poprzez rodziców, dla których był to temat numer jeden. Uznałam, że najwłaściwsze będzie skupić się w filmie na tym, co sama pamiętam, wykorzystać perspektywę dziecka" - opowiadała Szumowska.

Jej film to historia relacji ojca i dziewczynki, która w sierpniu 80 roku miała 7 lat. Przez 25 lat dziewczynka dorastała razem z Solidarnością, stała się kobietą.

"Pamięć dziecka jest szczególna - mała zapamiętała zupełnie inne rzeczy, niż zapamiętałby człowiek dorosły. Z tego okresu zostały jej migawki o tym, że nie musiała chodzić do szkoły jak ogłoszono stan wojenny, zapamiętała dźwięki Radia Wolna Europa, które nocami budziły ją zza ściany i nie pozwalały spać, uśmiech ojca, szczekanie psa, którego wtedy dostała. W tych małych szczegółach to moje własne wspomnienia" - opowiadała Małgorzata Szumowska.

Drugim bohaterem filmu jest ojciec dziewczynki, jednak Szumowska, która wykorzystała własne wspomnienia przy konstruowaniu postaci dziecka, podkreśla, że filmowy ojciec nie ma wiele wspólnego z jej własnym, znanym dokumentalistą Maciejem Szumowskim.

"Życie filmowego ojca jest w gruncie rzeczy typową historią bohatera tamtych czasów. Należy on do tysięcy osób, które w latach 80. angażowały się w walkę z ustrojem, tworzyły wolną Polskę, a potem odsunęły się na margines, lub też zostały odsunięte. Wielu anonimowych bohaterów tamtych czasów paradoksalnie nie znalazło sobie miejsca w tej wolnej Polsce, o którą walczyli" - mówiła reżyserka.

"Większość osób z mojego pokolenia, dzisiejszych 30-latków, niewiele pamięta z wydarzeń Sierpnia 80 roku. Wolność, która przyszła 10 lat później, wzięli jak swoją, jak prezent od losu. Uważają, że to, co robią z tą wolnością, to już ich sprawa. Mentalnie jesteśmy pokoleniem, które ukształtowała już w ogromnym stopniu wolna Polska. Myślę, że to daje nam siłę, ale wiele z dzisiejszych 30-latków nie pamięta tamtych wydarzeń, nie mają one dla nich żadnego znaczenia. Ja uważam, że trzeba pamiętać" - dodała Szumowska.

Małgorzata Szumowska urodziła się w 1973 roku. Jest córką pisarki Doroty Terakowskiej i dziennikarza Macieja Szumowskiego. Ukończyła Wydział Reżyserii PWSFTviT w Łodzi. Wyreżyserowała takie filmy jak "Szczęśliwy człowiek", "Cisza", "Ono".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje