Polscy aktorzy grają w teledyskach

Pamiętacie słynny teledysk Fatboy Slima "Weapon of Choice", w którym wystąpił Christopher Walken ("Pogrzeb", "Zakopana Betty")? Taniec, który w tym klipie zaprezentował amerykański aktor, nie tylko wszedł do żelaznego kanonu teledysku, ale też - o paradoksie! - zdyskontował wszystkie jego dotychczasowe role filmowe. Polscy aktorzy zaczęli już grywać w reklamach, teraz nieśmiało pojawiają się w muzycznych klipach. Efekty, na razie, są jednak mizerne.

W ciągu ostatniego roku w muzycznych wideoklipach pojawiło się kilku aktorów i aktorek, głównie młodego pokolenia. Ale obok serialowych idoli nastolatków i nastolatek: Kuby Wesołowskiego, Joanny Jabłczyńskiej czy Anny Dereszowskiej, na występ w teledysku zgodzili się też aktorzy z górnej półki: Andrzej Chyra i Jacek Poniedziałek.

Reklama

Jak są oni obsadzani?

Z reguły zgodnie ze swym aktorskim emploi: o ile Walken zaskoczył wszystkich w teledysku Fatboy Slima (który zrealizował reżyser "Być jak John Malkovich" - Spike Jonze) - mało kto widział go wcześniej tańczącego - o tyle polskie gwiazdy obsadzane są zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami.

Serialowy amant Kuba Wesołowski zabawia się z dziewczynami z zespołu Quenns w ich klipie do piosenki "Od A do Zet", mokra Joanna Dereszowska w stroju kąpielowym okrasza teledysk "Siedem dni" zespołu De Mono, a Joanna Jabłczyńska w klipe "Fresh" Jarka Wista "robi" za wijącą się na pianinie powabną tancerkę.

Abstrahując od realizacyjnego poziomu wspomnianych teledysków, zaskakuje toporność ich scenariuszy. W każdym przypadku aktor bądź aktorka, występujący w klipie, są tylko dodatkiem -

najczęściej erotycznym - do głównej postaci teledysku, którą zawsze jest... wykonawca. Wesołowski więc uwodzony jest przez dziewczyny z Queens, Dereszowska pojawia się jako ilustracja do muzycznych poczynań De Mono, a Jabłczyńska jest tancerką zespołu Jarka Wista.

Nie inaczej wygląda to na kolejnych przykładach. W najnowszym klipie Reni Jusis "Niemy krzyk" występuje znany z "Kto nigdy nie żył" Andrzeja Seweryna Wojciech Mecwaldowski. Oczywiście jako chłopak głównej bohaterki - Reni Jusis.

Z kolei w klipie Marii Peszek "Nie mam czasu na seks" jako erotyczny kontrapunkt opowiadanej historii pojawia się Eryk Lubos. I choć jego postać daleka jest od lalusiowatości, to scenariusz jest znów ten sam - aktor jako dodatek do wykonawcy. Tak samo zresztą w najnowszym klipie zespołu Łzy "Gdybyś był"

potraktowany został Jacek Poniedziałek. "Zimny jak lód/ obojętny jak głaz" - śpiewa wokalistka a my patrzymy jak oschły emocjonalnie Poniedziałek rozrzuca po całej kuchni koszyczek z pomarańczami.

W zasadzie tylko w dwóch klipach da się zaobserwować odstępstwa od tej przykrej reguły. W teledysku zespołu Kleiber "Pytasz kim jestem" występ Andrzeja Chyry można z powodzeniem nazwać główną rolą. Aktor co prawda przez cały klip okładany jest po twarzy przez nieznanego przeciwnika (na koniec okaże się, kto zacz), ale całość występu można już od biedy nazwać aktorską etiudą. Także Anna Dereszowska, występująca w kolejnym klipie De Mono "Patrzę w ciebie", nie jest już tylko dziewczyną w stroju kąpielowym (jak w "Siedmiu dniach"), tylko główną bohaterką tej mini-fabuły. Napisy początkowe informują zresztą dobitnie, że "w roli głównej [występuje] Anna Dereszowska".

Wydaje się jednak, że aktorzy boją się na razie występować w teledyskach jeszcze bardziej, niż w reklamach. Przykład Christophera Walkena i klipu Fatboy Slima pokazał jednak, że i na tym obszarze da się stworzyć ciekawą kreację. Kiedy pojmą to polscy twórcy wideoklipów?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje