"Pitbull. Nowe porządki": Gangsterzy i czarny humor

- "Pitbull. Nowe porządki" jest naładowany ogromną dawką humoru. Bardzo realistyczne, mocne sceny dotyczące świata gangsterskiego i policyjnego są rozładowywane komediowymi momentami - mówi reżyser Patryk Vega. Kontynuacja kryminalnego hitu z 2005 roku trafi na ekrany kin już w najbliższy piątek, 22 stycznia.

Maja Ostaszewska i Piotr Stramowski to nowe twarze w świecie "Pitbulla"

- "Pitbull" jest uznawany za najbardziej realistyczny film w gatunku policyjnym, więc również najnowsza część zobowiązywała do tego, żeby w jak największej mierze oprzeć się na dokumentacji. Myślę, że w przypadku tego filmu posunąłem się jeszcze dalej, ponieważ nie ma w nim praktycznie żadnej wymyślonej sceny, ani żadnego wymyślonego dialogu. Wszystko jest zaczerpnięte z życia i na etapie pisania tekstu zostało przeze mnie skompilowane w jedną opowieść. Fanów poprzedniego "Pitbulla" mogę zapewnić, że to  dalej ten sam "Pitbull", jeśli chodzi o brud pokazywanego świata, poczucie humoru, weryzm ukazywanej historii. To nie są superpolicjanci, którym się wszystko udaje. Pokazana jest cała przaśność tej pracy i policyjnego świata - tłumaczy reżyser Patryk Vega.

Reklama

Oprócz aktorów znanych z pierwowzoru: Andrzeja Grabowskiego, Michała Kuli, Pawła Królikowskiego, we współczesnym "Pitbullu" pojawią się nowe twarze. W roli głównej zadebiutował na wielkim ekranie Piotr Stramowski. - Mam przeświadczenie, że za sprawą tej roli stworzy nowy casus bohatera policyjnego w polskim kinie - mówi Vega.

Jego antagonistę zagrał Bogusław Linda. - Świetnie sprawdza się w kreowaniu wyrazistych postaci, a dawno nie było w polskim kinie takiej roli dla niego. Stworzył niezwykle przekonującą postać człowieka, którego złamało wydarzenie z przeszłości, kogoś, kto nie jest z gruntu ani dobry ani zły - tłumaczy reżyser "Pitbula".

Na ekranie zobaczymy też m.in. Maję Ostaszewską, Agnieszkę Dygant, Beatę Kawkę, Julię Pogrebińską i Krzysztofa Czeczota.

Vega uważa, że na sukces serialowego "Pitbula" wielki wpływ miał specyficzny, "czasami czarny, czasami makabryczny" humor produkcji.

- "Pitbull. Nowe porządki" jest również naładowany ogromną dawką humoru. Bardzo realistyczne, mocne sceny dotyczące świata gangsterskiego i policyjnego są rozładowywane komediowymi momentami. Mamy na przykład bohatera, który jest "schabem", gościem z Grupy Mokotowskiej, który przyjął w życiu taką ilość sterydów, że ma zaniki pamięci. Tworzy to całą lawinę przekomicznych sytuacji, bo facet nie kojarzy najprostszych rzeczy i z tego wynikają dziesiątki filmowych perypetii - precyzuje Vega.

W postać tę wcielił się Tomasz Oświeciński, który przygotowywał Olgę Bołądź do roli w poprzednim filmie Vegi - "Służby specjalne"; zagrał tam też epizodyczną rolę.

Oświęciński od małego związany ze sportem. Już w szkole podstawowej miał tyle energii, że rodzice postanowili zapisać go na judo. Kilka lat później zaczęła się jego przygoda z siłownią oraz pracą w warszawskich dyskotekach, gdzie podczas stania na bramce został zauważony. Tak zaczęła się jego przygoda z kinem. Dziś gra w serialach i filmach, przy czym nie zapomina o swej największej pasji, jaką jest sport.

- Mój mentor dokumentu, Andrzej Fidyk, nauczył mnie, że w przypadku każdej historii, którą próbujemy opowiedzieć, trzeba kierować się zasadą "przywalić - odpuścić" i w przypadku tego filmu również staram się tak robić. Przywalam dawką mocnych emocji i odpuszczam "pojechanym" humorem. W związku z tym często mamy zderzenie skrajnych emocji. Z jednej strony emocjonujemy się tym, co robią bohaterowie, niekiedy się boimy, a za moment dostajemy dawkę humoru, która rzuca nas w zupełnie inne rejestry i pozwala rozładować napięcie - zapowiada Vega.

Dowiedz się więcej na temat: Pitbull. Nowe porządki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje