Piotr Adamczyk chciał zostać mimem

Grał papieża Jana Pawła II i Chopina. Był wiecznym podrywaczem w filmie "Och Karol 2" i bohaterem wielu romantycznych komedii. Niewielu jednak wie, że Piotr Adamczyk ma wielki talent mimiczny i chciał nawet zostać mimem.

Piotr Adamczyk na premierze filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej"

Adamczykowi największą popularność przyniosła rola Karola Wojtyły w filmach "Karol. Człowiek, który został papieżem" oraz "Karol. Papież, który pozostał człowiekiem" Giacomo Battiato. Grywał także w komediach i komediach romantycznych, m.in. "Testosteronie", "Nie kłam, kochanie" czy "Lejdis".

Reklama

Jak opowiada w książce Kingi Burzyńskiej "Szkoła filmowa", po raz pierwszy przed kamerą pojawił się jako... noworodek sfilmowany przez Kronikę Filmową.

Swą aktorską drogę rozpoczął od ogniska teatralnego państwa Machulskich, gdzie jak wspomina, nauczył się "jak pachnie kurz teatralny i ze umowa z widzem jest niezwykle wiążąca".

W szkole teatralnej dostrzeżono jego talent mimiczny.

"Byłem fantastyczny z pantomimy. To jest jak sport, to trzeba trenować. Przez pewien czas chciałem zostać mimem, zresztą grywałem na ulicach: w Glasgow i na festiwalu teatrów ulicznych Fringe Festiwal w Edynburgu" - wspomina aktor.

"Pamiętam, że kiedy zdawałem do szkoły teatralnej, mówiłem pierwszy monolog na egzaminie, to ktoś z komisji szepnął: 'Ale plastyk!' Nie wiedziałem, o co mu chodzi, a chodziło o plastyczność ruchu. Później przez wiele lat musiałem to w sobie powściągnąć" - dodaje.

Ostatecznie Adamczyk nie został mimem, a widzowie wciąż go mogą podziwiać na dużym ekranie. Zagrał m.in. w filmie "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej". Najnowsza produkcja z jego udziałem to "Listy do M. 3".

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Adamczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje