Reklama

Reklama

Reklama

"Piksele": Komicy kontra kosmici

Kultowi bohaterowie gier lat 80. i 90. powracają. Pac-Man, wielki goryl Donkey Kong i "Space Invaders" najadą ziemię z kosmosu cyberprzestrzeni. Pamiętacie jak chcieliście ich ustrzelić? Teraz wezmą odwet.

Adam Sandler w scenie z filmu "Piksele"

Byli typowymi dzieciakami lat osiemdziesiątych. Sam Brenner (Adam Sandler), Will Cooper (Kevin James), Ludlow Lamonsoff (Josh Gad) i Eddie Plant (Peter Dinklage) ocalili świat tysiące razy - w grach wideo. Minęły lata i sytuacja zmieniła się dramatycznie - teraz przyjdzie im uratować świat naprawdę, choć wrogowie pozostali tacy sami, no, prawie...

Reklama

Reklama

Obcy z innych galaktyk odkryli gry wideo i, zmieniając nieco ich sens, którym była przecież zabawa, zinterpretowali je jako zawołanie do międzygalaktycznej wojny. Dlatego zaatakowali Ziemię, posługując się wizerunkami bohaterów gier jako modelami najeźdźców. Will Cooper, który teraz jest prezydentem Stanów Zjednoczonych, zwołuje swoich przyjaciół z dzieciństwa, by stawili czoła Pac-Manowi, Donkey Kongowi, Galadze i Kosmicznym Najeźdźcom (Space Invaders).

Reżyser "Pikseli" - Chris Columbus, to twórca, który w pewnym sensie zdefiniował kulturę lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, takimi przebojami, jak "Gremliny rozrabiają", do którego to obrazu napisał scenariusz, czy dzisiejszymi klasykami komedii - "Kevin sam w domu", "Kevin sam w Nowym Jorku" i "Pani Doubtfire". Odpowiada również za gigantyczny sukces dwóch filmów z serii "Harry Potter" - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" oraz "Harry Potter i Komnata Tajemnic".

Columbus właściwie od początku zafascynował się światem przedstawionym w scenariuszu "Pikseli": - Kiedy go przeczytałem, wiedziałem jedno - muszę zrobić ten film! Ta historia jest nie tylko zabawna i porywająca, przede wszystkim jest oryginalna, unikalna. To coś, na co czekałem od "Harry'ego Pottera". Film, który pozwala komedii jako gatunkowi pójść dalej niż kiedykolwiek. Dla mnie to historia, w której Gremliny spotykają Goonies i Harry’ego Pottera. Coś nieprawdopodobnie świeżego, odskocznia od rzeczywistości.


Oprócz iście doborowej obsady aktorskiej, gwiazdami komedii są przede wszystkim: kultowy Pac-Man, Donkey Kong, Galaga, Frogger, Q*bert i Space Invaders. - Te postacie są wbudowane w DNA filmu, sprowadziliśmy je na Ziemię! - przekonuje Allen Covert, jeden z producentów obrazu. - Nie było to łatwe, ale ponieważ to bohaterowie ikoniczni, zrobiliśmy wszystko, by odnieść się do nich z szacunkiem - kontynuuje producent. Wtóruje mu reżyser: - Bez tych postaci film nie mógłby powstać, ich role są równorzędne z kreacjami aktorskimi.

- To niezwykłe, wszyscy zaangażowani w pracę nad tym filmem są równocześnie zakochani w postaciach, które przedstawiamy, wszyscy się na nich wychowaliśmy. To zarazem film zdecydowanie dla dzisiejszej widowni, ale zależało nam, by uchwycić ducha przeszłości, nostalgii - przekonuje jeden z producentów wykonawczych, Michael Barnathan.

Podkreśla to również Chris Columbus: - Oczywiście rodzice pokochają ten film, bo grali w gry, byli częścią tamtej rzeczywistości, a dzieciaki będą zachwycone, bo dla nich to coś nowego. Są w tym filmie setki gagów, na które zareagują rodzice i setki, które rozbawią młodszą publiczność. Ale tu chodzi o coś więcej - często rozmawiam z dzieciakami, one naprawdę znają te gry, te postacie, są nimi zafascynowane.

Walce z najeźdźcami przewodzą najbardziej uznani aktorzy komediowi. Columbus: - Ta piątka jest oszałamiająca! To naturalna mieszanka charyzmy i zabawy. Naprawdę tworzą zespół.

Temu fantastycznemu teamowi przewodzi Sam Brenner, w którego postać wciela się Adam Sandler. Największym osiągnięciem Brennera są jego mistrzowskie tytuły, które uzyskał, grając przed laty w gry wideo. Nie udało mu się zrobić spektakularnej kariery, pracuje jako monter. Nie jest nieszczęśliwy, może trochę sfrustrowany. Szczęście w nieszczęściu - na Ziemię najeżdżają klony bohaterów, z którymi umiał sobie poradzić jak nikt inny. W postać jego najbliższego przyjaciela z lat młodzieńczych, obecnie prezydenta USA, wciela się Kevin James.

- Rola Kevina wymagała od nas nie lada wyzwania, musiał grać "przeciwko komedii," jest prezydentem i musi zachowywać się jak prezydent. Jest w tej roli znakomity, przekonujący. Kiedy ukończyliśmy pierwszą scenę z jego udziałem, po prostu mu uwierzyłem. To świetny aktor, który sprawdza się w rolach, z którymi jego emploi nie jest kojarzone - przekonuje Columbus.

To zarazem kluczowa postać w filmie; kiedy orientuje się, że świat najechali kosmici pod postacią bohaterów gier, skrzykuje swoją paczkę z młodości, ludzi, którzy nie tylko wychowali się na tych grach, ale którzy osiągnęli w nich mistrzostwo. Oprócz wspomnianego Brennera, do gry (sic!) wchodzi odtwarzany przez Josha Gada Ludlow Lamonsoff, najmłodszy z grupy. - Jest takim młodszym bratem, zawsze był tzw. cudownym dzieckiem - tłumaczy Gad.

Ten dziecięcy geniusz z przeszłości jest teraz owładnięty teoriami spiskowymi i nigdy nie wyleczył się ze skrywanej miłości do seksownej Lady Lisy, postaci z gry Dojo Quest. - Scenarzyści pozwolili mi wcielić się w postać ekscentryka, co nie jest mi szczególnie obcym doświadczeniem - opowiada Gad. - Jest w nim przy tym coś bardzo delikatnego, jakaś wrażliwość, która sprawia, że jest zakochany w postaci z gry. Wciąż wierzy, że kiedyś uda im się połączyć i uciec...

Prywatnie Gad woli od Dojo Quest grę Galaga, przyznaje jednak, że nigdy nie był mistrzem, mimo to lubił w nią grać; wprawdzie nie urodził się w szczycie popularności gier, więc siłą rzeczy ominęło go całe szaleństwo z nimi związane, ale ma starszych braci, dzięki którym te kultowe pozycje nie są mu obce.

Peter Dinklage, który wciela się w postać Eddiego Planta, mimo że największą popularność przyniosły mu role dramatyczne, jak ta w popularnym serialu "Gra o tron", doskonale sprawdza się w komediach. - Eddie ma gigantyczne ego, lubi przypominać wszystkim, że na grach wideo zjadł zęby, że w dzieciństwie był mistrzem i od tego czasu niewiele się zmieniło - przekonuje aktor. Nie zmienił się nawet jego wygląd, wciąż pozostaje w latach osiemdziesiątych. - Znam takich ludzi, wciąż wydaje im się, że czas nie poszedł do przodu. I ja to podziwiam, przynajmniej są szczęśliwi! - dodaje.

Dinklage, jak większość obsady, w dzieciństwie był zafascynowany grami: - Trochę żal mi dzisiejszych dzieciaków, którzy mają konsole, nasze gry były bardzo socjalizujące, wciągały całą społeczność.

Mimo silnego męskiego składu, bohaterom nie udało by się w walce z Pikselami, gdyby nie podpułkownik Violet Van Patten, której postać w filmie odtwarza Michelle Monaghan: - To twarda sztuka, bardzo mądra, a zarazem, cóż, nieco impertynencka, przemądrzała - opowiada Monaghan.

Między nią a Brennerem wytwarza się pewna rywalizacja. Monaghan: - Łączy ich coś dziwnego, powiedziałabym, że to taka relacja hasse-liebe, "kocham cię i nienawidzę", bez przerwy się spierają, nie zgadzają ze sobą.

- Wiedzieliśmy, że Chris Columbus będzie najlepszy. Zrobił wiele znakomitych komedii, a ten film jest trochę połączeniem tych wszystkich filmów, za którymi stoi. Jest zarazem doświadczony w pracy z efektami wizualnymi i aktorami komediowymi - przekonuje producent Allen Covert.

A Michael Barnathan, producent wykonawczy, dodaje: - Każdy film to historia. Największym talentem Chrisa jest właśnie umiejętność opowiadania historii. Sprawne łączenie komedii i efektów i tworzenie z nich opowieści. Dlatego wszyscy byliśmy przekonani, że to właśnie on powinien przedstawić ten świat.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piksele

Reklama

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje