"Photon": Andrzej Chyra o życiu i ewolucji

6 października na ekrany polskich kin trafi "Photon" w reżyserii Normana Leto. W głównej roli zobaczymy Andrzeja Chyrę.

Andrzej Chyra w filmie "Photon"

Film "Photon" jest swoistym podsumowaniem ludzkiej wiedzy na temat życia i ewolucji. Wizualizuje to, co wiemy dziś na temat procesu tworzenia się materii. Nie jest to jednak film stricte przyrodniczy ani naukowy w formule znanej widzom choćby z Animal Planet, ale oryginalna, ciekawa w odbiorze forma fabularyzowanego, dynamicznego przedstawienia teorii naukowych dotyczących funkcjonowania wszechświata.

Pierwsza część filmu traktuje o powstawaniu materii, gwiazd i planet. Niezwykle realistyczna wizualnie historia przedstawiona jest tutaj przez narratora: postać będącą aktorską interpretacją postaci noblisty Richarda Feynmana oraz wybitnego polskiego psychiatry, Antoniego Kępińskiego. Na ekranie widzimy w tej roli Andrzeja Chyrę.

Reklama

W drugiej części narrator wyjaśnia, co dzisiaj wiemy (i czego nie wiemy) na temat powstawania życia. W jaki sposób uformowały się złożone systemy cząsteczkowe? Dzięki kilku przykładom zaczerpniętym z codzienności przeciętnej rodziny, poznajemy biologiczne podłoże emocji, źródła przemocy i alkoholizmu, naturę tzw. wolnej woli. W filmie zobaczymy przekrój mózgu w chwili podejmowania prostej, rutynowej decyzji. W świetle najnowszych badań naukowych pojawia się interesujące pytanie: czy tak naprawdę sami decydujemy o czymkolwiek? Takie sprawy, dotyczące bezpośrednio wszystkich ludzi, ukazane zostają na przykładzie jednego dnia z życia Stanisława i jego żony, Emilii.

W ostatnim akcie filmu przyszłość ukazana jest w formie programu telewizyjnego, oglądanego przez wspomniane małżeństwo. Przewidywania oparte są na obecnych trendach futurologii. Internet stopniowo ewoluuje w stronę specyficznej formy sztucznej inteligencji, być może nawet świadomości. Podczas gdy Emilia i Stanisław zasypiają przed ekranem, film sięga dalej, odważnie prognozując dalsze łączenie człowieka z technologią. Narracja jest tutaj niezwykle realistycznymi "ujęciami" przyszłych baz danych, miast przyszłości. Widzimy nie tylko znane z filmów sci-fi metropolie, ale również mniejsze obszary miejskie. Jak może wyglądać Płock albo Lublin za 500 lat? W dalszych prognozach film ukazuje zaskakujące rozwiązania architektoniczne oraz samo replikujące się maszyny. Jaki będzie koniec wszechświata?

"Jeden z powodów, dla którego zrobiłem ten film, to zwyczajna ciekawość co dzieje się w moim ciele, w jego komórkach. Niby każdy przeciętny zjadacz chleba coś o tym wie, coś widział w reklamie środków przeciwbólowych albo kremu do skóry. Chciałem zapełnić ten dotychczasowy brak. Nie było do tej pory filmów które przekonująco pokazywały takie zdarzenia w skali molekularnej. Zwłaszcza filmów kinowych" - mówi o filmie reżyser Norman Leto.

"Praca nad 'Photonem' zajęła pięć lat" - dodaje artysta. "Pierwsza część ukazuje zjawisko życia od samego początku, tak jak widzi to współczesna nauka. Jak powstały atomy, gwiazdy i tak dalej. Oczywiście całość filmu jest konsultowana ze specjalistami z danej dziedziny. Wszystkie ujęcia molekularne w filmie są robione przeze mnie od zera, nawet jeśli wyglądają na materiały archiwalne. Foto-realistyczna  animacja i rendering to idealne połączenie aby pokazać jak formowały się pierwsze atomy i pierwsze ludzkie komórki. Środek filmu pokazuje moich rodziców podczas codziennych czynności, po to aby narracja o ludzkim mózgu i umyśle była bardziej przystępna dla widza. To dużo lepsze niż podręcznikowe fantomy i manekiny" - zaznacza Leto.

"Photon" trafi na ekrany kin 6 października. Polska premiera obrazu odbyła się na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Obraz zaprezentowany zostanie także we wrześniu w konkursie Inne Spojrzenie podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Dowiedz się więcej na temat: Photon 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje