Ostatnie pożegnanie Janusza Głowackiego

- Prochem jesteś, ale Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym. Tak wierzę. Szukajcie mnie, nie szukajcie ciała. Nie możemy zgubić Janusza. Szukajmy go zawsze, by nic, co nam zostawił, nie zginęło - mówił ks. Andrzej Luter podczas uroczystości pogrzebowych Janusza Głowackiego. Ostatnie pożegnanie pisarza odbyło się w poniedziałek, 11 września, na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Janusz Głowacki zmarł w Egipcie 19 sierpnia

Wybitny pisarz, dramaturg, felietonista i scenarzysta został pochowany w Alei Zasłużonych obok grobów m.in. prof. Leszka Kołakowskiego, prof. Bronisława Geremka i Jacka Kuronia. W uroczystościach pogrzebowych udział wzięli m.in. byli prezydentowie Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, rodzina i przyjaciele pisarza, a także ludzie kultury.

Głowacki został pożegnany przez ks. Lutra fragmentami XVII-wiecznej antyfony, którą "modlą się w takich chwilach chrześcijanie wszystkich denominacji". "Januszu niech cię przygarnie Chrystus uwielbiony. On wezwał ciebie do królestwa światła. Niech na spotkanie w progu Ojca domu po ciebie wyjdzie ukochana matka. Promienny Chryste, Boski zbawicielu. Jedyne światło, które nie zna zmierzchu. Bądź dla tej duszy wiecznym odpocznieniem. Pozwól oglądać chwały Twej majestat. Anielski orszak niech twą duszę przyjmie, uniesie z ziemi ku wyżynom nieba, a pieśń zbawionych niech cię zaprowadzi aż przed oblicze Boga najwyższego. Wykonało się Januszu, spełniona misja, przebyte konanie, zwyciężona śmierć, otwarta brama, przejście ze śmierci do życia, zyskana wolność. Żegnaj Januszu. Do zobaczenia za jakiś czas" - powiedział ks. Luter.

Reklama

Piotr Fronczewski odczytał fragment, o którym Głowacki miał powiedzieć żartem swojej żonie Olenie Leonenko-Głowackiej: "Ten kawałek możesz przeczytać na moim pogrzebie" - powiedział Fronczewski.

"Na bogactwo literatury narodowej składają się: doskonałość moralna autora, wysokie walory artystyczne i doniosłe prawdy czasu. Te prawdy, które będą miały wpływ na życie rodziny, wychowanie dzieci i obronność kraju. Biorąc to pod uwagę, przystępuję do pisania. Siedzę przy oknie i razem z całą cywilizowaną Europą popijam espresso (...) czy jak człowiek długo pożył i się napatrzył, to ma się jeszcze prawo uważać za przyzwoitego, czy już niekoniecznie?" - czytał Fronczewski.

Janusz Głowacki urodził się 13 września 1938 r. Na początku swojej drogi zawodowej pisał do warszawskiego tygodnika "Kultura", gdzie ukazywały się jego felietony i opowiadania. W grudniu 1981 r. wyjechał do Anglii na premierę swojej sztuki "Kopciuch". Tam zastał go stan wojenny. Wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie powstały jego dramaty, m.in. "Polowanie na karaluchy", "Antygona w Nowym Jorku" i "Czwarta siostra". Odniosły one międzynarodowy sukces.

W 1969 roku powstał film Andrzeja Wajdy "Polowanie na muchy", do którego Głowacki napisał scenariusz. Jednak prawdziwym sukcesem okazał się dopiero stworzony we współpracy z Markiem Piwowskim "Rejs". Ponadto napisał scenariusze do filmów "Trzeba zabić tę miłość" (1972) Janusza Morgensterna, "Choinka strachu" (1982) Tomasza Lengrena i "Billboard" (1998) - wspólnie z reżyserem tej produkcji Łukaszem Zadrzyńskim. Napisał też dialogi do filmu "Jej portret" (1974) Mieczysława Waśkowskiego.

Swój ostatni scenariusz filmowy stworzył na potrzeby produkcji "Wałęsa. Człowiek z nadziei" (2013) Andrzeja Wajdy.

Głowacki był też autorem takich książek jak m.in.: "Ostatni cieć" (2001), "Z głowy" (2004), "Jak być kochanym" (2005), "Good night Dżerzi" (2010) i "Przyszłem czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy".

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Głowacki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje