Noomi Rapace: Najtrudniejsza rola w karierze

"To zdecydowanie najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam" - tak szwedzka aktorka Noomi Rapace scharakteryzowała swą najnowszą rolę w filmie Netflixa "What Happened to Monday".

Noomi Rapace

Utrzymany w stylistyce science fiction "What Happened to Monday" opowiada o siostrach - siedmioraczkach, które walcząc o przeżycie, muszą się ukrywać. Na Ziemi, w przeludnionym świecie, obowiązuje bowiem prawo, pozwalające na posiadanie tylko jednego dziecka.

Reklama

Bohaterki Rapace noszą imiona odpowiadające kolejnym dniom tygodnia. Kiedy jedna z nich - tytułowa Monday - znika, życie pozostałych kobiet zostaje postawione do góry nogami.

W jednej ze scen widzimy 37-letnią aktorkę w dosłownej scenie erotycznej. Rapace przyznała, że zagranie siedmiu postaci było najtrudniejszym wyzwaniem w jej dotychczasowej karierze.

Po pierwsze - napięty grafik. Aktorka ujawniła, że zdjęcia rozpoczynały się o godz. 4 rano i trwały do wieczora. Po drugie - trudność w stworzeniu siedmiu podobnych, ale jednak różnych bohaterek. "To było pięć miesięcy, w trakcie których siedem sióstr mieszkało ze mną i przejęło [moje życie]. Ja nie istniałam" - dodała Rapace.

Początkowo bohaterem filmu miał być mężczyzna, jednak zgoda Noomi Rapace na udział w tym projekcie spowodowała zmianę fabuły.

Autorem scenariusza jest Max Botkin, film wyreżyserował Tommy Wirkola, autor "Hansel I Gretel: Łowcy Czarownic".

"What Happened to Monday" od 18 sierpnia można oglądać w serwisie Netflix.

Dowiedz się więcej na temat: Noomi Rapace

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje