Najgorsze role hollywoodzkich aktorów

Robin Williams w "Człowieku przyszłości"

Robin Williams został zapamiętany jako jeden z najbardziej utalentowanych komików w historii. Świetnie radził sobie także z rolami dramatycznymi, co udowodnił chociażby w "Fisher Kingu" Terry'ego Gilliama czy "Buntowniku z wyboru" Gusa Van Santa. Za drugoplanową rolę w tym ostatnim otrzymał zresztą Oskara. Niestety, po zdobyciu nagrody rozpoczął się gorszy okres w karierze Williamsa, podczas którego wcielał się on w postaci cierpiętników bolejących za wszystkie krzywdy świata. 

Reklama

Zaczęło się od "Między piekłem a niebem", w którym jego bohater przemierzał zaświaty, by ocalić duszę zmarłej żony. Apogeum przyszło w 1999 roku wraz z premierą "Człowieka przyszłości". Williams wcielił się w nim w androida Andrew, który chce zostać uznany za człowieka. Po drodze spotyka się z niezrozumieniem ze strony części społeczeństwa, a także zakochuje się. Gdy Andrew otrzymuje ludzką twarz, zastyga ona w cierpiętniczym grymasie, który nie schodzi z niej aż do napisów końcowych. Film otrzymał nominację do Oskara za charakteryzację, jednak jego największym "osiągnięciem" było wypranie Williamsa z jego naturalnej charyzmy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje