Najgorsze role hollywoodzkich aktorów

Jesse Eisenberg w superprodukcji "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości"

Jesse Eisenberg znany jest głównie z ról egocentrycznych intelektualistów, wypowiadających kolejne kwestie z prędkością strzałów z karabinu maszynowego. Dobrze poprowadzony jest w stanie stworzyć wybitną kreację, jak miało to miejsce przy okazji "The Social Network" Davida Finchera. Niestety, rola ta okazała się mieć swój mroczny rewers w postaci Lexa Luthora, czołowego antagonisty Supermana. W komiksie jest to przebiegły i inteligentny biznesmen i polityk, łysy i postawny mężczyzna. 

Reklama

Twórcy filmu "Batman V Superman" zdecydowali się na młodego geniusza, dodając tej wersji Luthora nerwicę Riddlera - granego kiedyś przez Jima Carrey'a przeciwnika Batmana, o którego rolę początkowo ubiegał się Eisenberg. Mogło się udać. Niestety, koncept poległ na niemalże każdym polu. Kolejne niezmierzające do puenty słowotoki Eisenberga przeplatane nienaturalnym chichotem i teatralnymi gestami, dodatkowo zestawione z brakiem jako takiej logiki całego filmu, okazały się składnikami jednej z najbardziej irytujących postaci, która pojawiła się na kinowych ekranach w 2016 roku. Po seansie nie można nawet odetchnąć z ulgą, bo Luthor powróci w listopadzie 2017 roku w "Lidze Sprawiedliwości". Zawsze jednak można się ratować przypominając lepsze role Eisenberga, chociażby "Krainę przygód" czy "Zombieland".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje