Na początku był... Jeż

Niejeden raz bazgroląc w zeszycie, przebierając się za Michaela Jacksona, albo próbując poderwać dziewczyną na autorską podróbkę wiersza Juliana Tuwima (z tych, których nie ma w kanonie) słyszeliśmy od matki i ojca: "Wydoroślej w końcu!". Dwaj polscy twórcy zadają kłam tej rodzicielskiej tezie. Będąc licealistami, zaczęli tworzyć historię pewnego Jeża.

Najpierw robili to "dla jaj", później jako dodatek do pisma o deskorolkach. Ich bohater przeżył nie tylko magazyn, w którym debiutował. Rozwinął skrzydła w wydaniach albumowych i stał się jedną z najbardziej poczytnych polskich serii obrazkowych. A teraz zawiódł jego twórców na kinowe ekrany, gdzie gwiazdy, takie jak Borys Szyc, Maria Peszek i Jarosław Boberk, wychwalają pracę przy ekranizacji komiksu. Film powstał na podstawie historii, jaka zrodziła się w głowach dwóch 17-latków, którym nikt nie powiedział: "Wydoroślej w końcu".

Reklama

"Jeż Jerzy" to jedna z najpopularniejszych serii komiksowych w Polsce. Od 1998 roku albumy z przygodami kolczastego bohatera cieszą się wielką sympatią czytelników i uznaniem krytyków. Autorzy "Jeża Jerzego" - Rafał Skarżycki (scenariusz) i Tomasz Leśniak (rysunki) - są m.in. laureatami Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi. To najważniejsza tego typu impreza w Europie Środkowo-Wschodniej.

Komiksowy Jeż Jerzy w zabawny, przewrotny i czasem absurdalny sposób, konfrontuje się z polską codziennością. Siłą tego komiksu, oprócz humoru, było piętnowanie głupoty, fanatyzmu, ksenofobii i hipokryzji. Jeż Jerzy żyje w świecie ludzi. Mieszka na warszawskim Powiślu w obskurnej kawalerce. Lubi dobrą zabawę, muzykę, jazdę na deskorolce i nie stroni od alkoholu. Ale życie Jeża Jerzego nie jest usłane różami, ponieważ wciąż musi walczyć o przetrwanie - ma na pieńku z osiedlowymi skinheadami.

Pewnego dnia w skomplikowany żywot Jerzego wkracza tajemniczy Profesor. Dzięki zdobytemu DNA tworzy on klon Jeża. Nowy bohater ma zastąpić swój pierwowzór i stać się Celebrytą Doskonałym.

Zapraszamy do lektury rozmowy Bartosza Stoczkowskiego z twórcami komiksu i filmu "Jeż Jerzy" - scenarzystą Rafałem Skarżyckim i rysownikiem Tomaszem Leśniakiem.

Panie Tomaszu, czy pan też wychował się na komiksach TM-Semic? [W pewnych kręgach kultowe wydawnictwo, które na początku lat 90. pierwsze wprowadziło na polski rynek amerykańskie komiksy o superbohaterach - głównie ze stajni DC Comisc i Marvela, a więc Supermana, Batmana, X-Menów, Spidermana i wielu innych - red].

Tomasz Leśniak: - Tak, oczywiście znam je. Ale to była moja młodość, a bakcyla złapałem jeszcze wcześniej, czytając "Kajka i Kokosza", "Tytusa Romka i A'Tomka", ostatnią stronę "Świata Młodych".

I jakiego rysownika pan wspomina najlepiej?

Tomasz Leśniak: - Najbardziej komiksy Tadeusza Baranowskiego - one najbardziej mnie ukształtowały: "Antresolka profesorka Nerwosolka", "Skąd się bierze woda sodowa", "Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa". To były rzeczy świetnie narysowanie, a do tego pełne absurdalnego humoru. To do mnie strasznie trafiało i w jakiś sposób wpłynęło na to, że lubię rysować podobne komiksy.

A mnie zawsze zastanawiały usta pańskich bohaterów. Skądś je znam, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd...

Tomasz Leśniak: - Mogą się kojarzyć z kreskówkami Leszka Gałysza [polski reżyser, stworzył między innymi animowaną wersję "O dwóch takich, co ukradli księżyc" - red.], a on z kolei wzorował się na "Żółtej łodzi podwodnej".

No tak!

Tomasz Leśniak: - To jest cały łańcuszek popkulturowy.

Ale mieliśmy przecież rozmawiać o "Jeżu Jerzym". Skąd jeżowe emploi? Dlaczego jeż, czapka, deskorolka?

Rafał Skarżycki: - Najpierw był jeż. Do tego chodził na czterech łapach. Deskę i czapeczkę otrzymał, gdy magazyn "Ślizg" zaproponował nam publikowanie tej historii. Więc pomyśleliśmy, że tego naszego jeża fajnie byłoby zintegrować z pismem.

Tomasz Leśniak: - Tak było. Jak z Rafałem zaczynaliśmy rysować ten komiks, to mieliśmy po 17 lat i to była trochę taka szkolna zabawa. Te pierwsze wymyślane przez Rafała i rysowanie przeze mnie historyjki, nie miały wspólnego mianownika poza bohaterem. I nagle otrzymaliśmy równolegle dwie oferty wydawnicze - ze "Ślizgu" i z pisma "Świerszczyk". Więc Jeż początkowo występował w dwóch formach - jednej dla dzieci, drugiej dla czytelników "Ślizgu".

Ciężkawa schizofrenia trochę.

Tomasz Leśniak: - Jak najbardziej. Najpierw nie mogliśmy się zdecydować, robiliśmy dwie równoległe serie, ale potem doszliśmy do wniosku, że ta sytuacja musi się wyklarować i pozostać przy jednej. Tej ze "Ślizgu".

No właśnie, "Jeż Jerzy" swoje życie prowadził w magazynie "Ślizg", więc można powiedzieć, że korzenie ma po trosze w kulturze skate i hip-hopu. Teraz trafił na ekrany kin, reklamowany jako "komedia dla dorosłych". Czy dla dorosłych czytelników "Ślizgu", czy też dla każdego dorosłego, który nawet nie widział deskorolki na oczy?

Tomasz Leśniak: - Przede wszystkim chcemy robić śmieszne historyjki. Nigdy nie myśleliśmy o sobie jak o kontestatorach. To wychodziło troszkę przy okazji. Po prostu rzeczywistość dostarcza zabawnych historii i dlatego była obecna w komiksie.

Rafał Skarżycki: - "Jeż Jerzy" nie był nigdy ściśle związany z kulturą hip-hopu, zawsze byliśmy, może nie obok, ale też nie w głównym nurcie tej kultury.

Tomasz Leśniak: - Już w "Ślizgu" zorientowaliśmy się, że nie musimy robić komiksu subkulturowego, że mamy totalną wolność. Czapeczka i deskorolka Jerzego były gadżetami - identyfikowały go z magazynem, ale nie miały dużego wpływu na to, jaką jest postacią.

Rafał Skarżycki: - Gdy po upadku "Ślizgu" kontynuowaliśmy naszą przygodę z "Jeżem" w wersji albumowej, to naturalnie nasze połączenia z hop-hopem były mniejsze. Wiedzieliśmy, że komiks trafia już do szerszego grona, niekoniecznie mocno siedzącego w schematach hiphopowych. Ale nasz bohater cały czas był bardzo podobny do tego, którego znaliśmy ze "Ślizgu", więc te osoby, które czytały "Jeża" w "Ślizgu", a potem straciły kontakt z serią w albumach i teraz pójdą na film, myślę, że spotkają bohatera, którego pamiętają z tamtych lat.

Rewolucji brak, ewolucja lekka?

Rafał Skarżycki: - Nie, rewolucja nie zaszła, nie było przesadnego sformatowania bohatera. To nadal ten sam Jeż Jerzy.

Jeż Jerzy urodził się schizofrenikiem

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Leśniak | Rafał Skarżycki | jeże | "Jezu | Jeż Jerzy | komiks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje