Na ekranie się kochali! A w życiu prywatnym?

"Love Story", "Znachor", "Przeminęło z wiatrem" - to tylko niektóre z kultowych romansów filmowych. Podobno najgorsze do zagrania są sceny miłosne. Czasami jednak pojawia się między aktorami chemia, która sprawia, że zapominają o całym świecie. Gorzej jednak, kiedy się nie znoszą...

Ryan Gosling i Rachel McAdams w filmie "Pamiętnik" (2004)

Kiedy oglądamy na ekranie zakochane pary, mamy wrażenie, że bohaterowie są dla siebie stworzeni. Filmowa miłość potrafi być przekonująca. Ale jak jest naprawdę?

Reklama

Co łączy aktorów grających bohaterów najpiękniejszych romansów? Czy dają się ponieść emocjom, które odgrywają na planie, a może wręcz przeciwnie - szczerze się nienawidzą?

Wariatka i gbur

Burzliwa miłość Scarlett O’Hary i Rhetta Butlera fascynowała najpierw czytelników powieści Margaret Mitchell, dopiero potem zainteresowali się tą historią filmowcy. Tak powstał jeden z najsłynniejszych melodramatów wszech czasów "Przeminęło z wiatrem".

Do roli Scarlett przesłuchano 1400 aktorek. Spośród nich wybrano pochodzącą z Wielkiej Brytanii Vivien Leigh. Rolę Rhetta zdobył 12 lat od niej starszy Clark Gable. Od samego początku nie darzyli się sympatią. Gable nosił sztuczną szczękę i miał nieprzyjemny zapach z ust. Leigh nie mogła tego znieść. W dniu, w którym zaplanowano kręcenie sceny słynnego pocałunku, aktor, chcąc jeszcze bardziej rozsierdzić swoją filmową partnerkę, zjadł sałatkę z dużą ilością cebuli! Cała ekipa musiała przekonywać Brytyjkę, żeby nie odwoływała zdjęć.

Burza uczuć

Wzajemna niechęć była też początkiem znajomości Ryana Goslinga i Rachel McAdams, którzy zagrali w słynnym "Pamiętniku" na podstawie powieści Nicholasa Sparksa.

Dopiero 10 lat po premierze reżyser filmu Nick Cassavetes zdradził, że Rachel i Ryan tworzyli prawdziwą mieszankę wybuchową. Nie mogli nawet na siebie patrzeć! Aktorka doprowadzała swojego partnera z planu do furii. W pewnym momencie Gosling zażądał nawet zmiany aktorki. Ekipa doskonale wiedziała, że to efekt łączącej ich chemii. Nikt się więc nie dziwił, kiedy wkrótce po zakończeniu zdjęć aktorzy zaczęli się spotykać! Byli szaleńczo zakochani. Idylla trwała kilka lat. Potem jednak każde poszło w swoją stronę.

Chemia mile widziana

Na początku historii kina nikt nie zwracał uwagi na to, czy między aktorami iskrzy, czy nie. Jednak w dzisiejszych czasach filmowcy często wykorzystują wzajemną sympatię, żeby miłosne sceny były bardziej przekonujące. Tomasz Stockinger wspominał w jednym z wywiadów, że na planie "Znachora" wcale nie musiał grać swojego zauroczenia Anną Dymną.

- Podczas tych zdjęć naprawdę się sobie podobaliśmy - zdradził. - Granie z nią było czystą przyjemnością - dodał.

Z kolei Melissa Gilbert (popularność zyskała dzięki roli w serialu "Domek na prerii") i Bruce Boxleitner nawet nie udawali, że coś ich łączy, bo pracując na planie "Zoyi", filmowej adaptacji powieści Danielle Steele, byli małżeństwem.

Niech żyje przyjaźń!

- To była moja pierwsza miłość, chociaż nigdy nie byliśmy na randce - wspomina Ryan O’Neal swoją filmową ukochaną z kultowego "Love Story". Ale w czasie, kiedy powstał melodramat, Ali MacGraw była szczęśliwą żoną producenta filmu i nie myślała o romansach. Dzisiaj z uśmiechem tylko mówi, że Ryan świetnie całuje. Po ponad 45 latach od realizacji filmu wystąpili razem w sztuce zatytułowanej "Miłosne listy" (premiera odbyła się w 2016 roku).

Marzena Juraczko

Dowiedz się więcej na temat: Love Story | Przeminęło z wiatrem | Pamiętnik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje