Michalina Olszańska: Aktorzy nie powinni być wstydliwi

Michalina Olszańska ma dopiero 25 lat /A. Szilagyi /MWMedia

W Czechach kojarzą ją nie gorzej niż w Polsce, w Rosji jej najnowsza premiera wzbudza niemałe kontrowersje; w przyszłym roku zobaczymy ją zaś w roli Poli Negri w wysokobudżetowym europejskim serialu. Obchodząca 25. urodziny Michalina Olszańska najlepsze lata aktorskiej kariery ma jednak dopiero przed sobą.

Reklama

W wieku 7 lat Michalina Olszańska rozpoczęła naukę gry na skrzypcach. W 2011 roku ukończyła Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną II st. im. Zenona Brzewskiego, w tym samym roku zdając na Uniwersytet Muzyczny im. Fryderyka Chopina i do Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. Wybrała jednak drogę aktorską.

W latach 2012-15 mogliśmy oglądać ją w niewielkiej roli w serialu "Barwy szczęścia", gdzie wcielała się w postać piosenkarki Tiny.

Reklama

Na dużym ekranie Olszańska zaistniała dzięki niewielkim rolom w takich filmach, jak "Miasto 44", "Jack Strong", "Warsaw by Night" czy "Facet (nie)potrzebny od zaraz", jednak ekranowym debiutem aktorki był występ w krótkometrażowym filmie Patryka Jurka "Solange" (2013).

Pierwszą główną kinową kreacją Olszańskiej była rola w debiutanckim filmie Katarzyny Jungowskiej "Piąte: Nie odchodź" (2015). Równolegle z karierą aktorską 23-latka realizuje się jako pisarka. W 2009 roku wydana została jej debiutancka powieść "Dziecko Gwiazd Atlantyda", w 2011 roku kolejna - "Zaklęta". Michalina jest też autorką tekstów i muzyki do piosenek, które również wykonuje.

Mniej znaną pasją Michaliny jest jubilerstwo. - Hobbystycznie robię biżuterię ze srebra. Zapisałam się nawet na kurs jubilerski. Na gwiazdkę obdarowałam wszystkie kobiety w mojej rodzinie srebrnymi wisiorkami. Teraz mam długą przerwę w kręceniu filmów i postanowiłam zagospodarować jakoś ten czas - przyznała w rozmowie z PAP Life.

W "Anatomii zła" Jacka Bromskiego wcieliła się w prostytutkę Halinę. W trakcie zdjęć Olszańska dała się poznać jako osoba szczera i naturalna. Nie miała problemów z nagimi scenami. "Nie przejmowała się swoją nagością. Leżała i spokojnie czekała na kolejne ujęcia" - wspomina reżyser.

Olszańską mogliśmy również oglądać w "Córkach dancingu" Agnieszki Smoczyńskiej. Olszańska przypomina o przygodach związanych z castingiem do tego obrazu.

- Na początku szukali młodziutkich dziewczynek, około jedenastu lat. Do filmu, w którym aż roi się od erotycznych scen! Pamiętam, jak siedziałam pośród dziewczynek z mamami, starałam się wyglądać dziecięco i czułam się bardzo nie na miejscu, prawie nienormalnie - mając dwadzieścia lat możesz zagrać piętnastolatkę, ale nie dziecko. Rok później odbywała się jednak druga tura, zadzwonili do mnie z informacją, że podnieśli granicę wiekową. Załapałam się - opowiedziała.

Za rolę w filmie "Ja, Olga Hepnarová" Olszańska otrzymała Czeskie Lwy dla najlepszej aktorki. Film opowiadał historię ostatniej kobiety w byłej Czechosłowacji, na której wykonano karę śmierci. W 1973 roku, w Pradze, 22-letnia Olga wjechała ciężarówką w tłum ludzi stojących na przystanku. Osiem osób zginęło, 11 zostało rannych. - To był głęboko nieszczęśliwy człowiek, odrzucony przez społeczeństwo. Nikt do niej nie wyciągnął ręki i to była jej największa tragedia. To nie była zemsta, to był krzyk rozpaczy - mówiła o swojej bohaterce Olszańska.

Jak przygotowywała się do roli? - Mimika i ruchy są dla mnie kluczowe. Zaczynałam oczywiście od środka, ale później od razu przeszłam do cech fizycznych. Ludzie często pytają, czego uczyłam się o Oldze Hepnarovej. Zaskakuje ich, gdy mówię, że prawie niczego. Właściwie głównie oglądałam zdjęcia. Długo i dokładnie, oczy bowiem mówią o ludziach najwięcej - wyjaśniała aktorka.

W filmie znalazło się kilka lesbijskich scen erotycznych.  - Te sceny ogólnie uważam za łatwe. Nie ma w nich żadnej psychologii, to jest coś, co znamy z tysiąca filmów, z własnego życia. To jest banał aktorski, pod warunkiem, że nie wstydzimy się swojej cielesności. Uważam, że akurat aktorzy nie powinni być wstydliwi. Na pewno o wiele trudniejsza jest scena, w której trzeba przeżyć jakiś koszmar wewnętrzny, niż całować się z ładną dziewczyną - tłumaczyła Olszańska.

Sporo kontrowersji wzbudza w Rosji kolejny obraz Olszańskiej - historyczna "Matylda", opowiadająca o romansie tancerki polskiego pochodzenia Matyldy Krzesińskiej (Olszańska) i późniejszego cara Mikołaja II (Lars Eidinger). Nacjonaliści uważają produkcję Aleksieja Uczitiela za "antyrosyjską i antyreligijną prowokacją w sferze kultury".

Jeszcze przed premierą obrazu organizacja o nazwie "Państwo prawosławne - święta Ruś" rozesłała listy z ostrzeżeniami pod adresem kin, które zdecydują się na projekcję "Matyldy", grożąc m.in. podpaleniami. 

Na zamieszanie Olszańska zareagowała na Facebooku. "Mam tylko jedną prośbę. Jeśli już muszą mnie spalić, to niech to będzie tradycyjny, porządny stos. Bo zginąć w pożarze kina to głupio, a stos ma przynajmniej jakąś wartość metafizyczną. Oczywiście łatwo się nie poddam, już pracuję nad podaniem o azyl w Czechach i Portugalii" - napisała Olszańska. 

W 2018 roku Michalinę Olszańską zobaczymy w roli Poli Negri w historycznym serialu "Clash of Futures - 18", którego akcja rozgrywać będzie się w w XX wieku w Europie w okresie międzywojnia. "Clash of Futures - 18" to międzynarodowa koprodukcja,w którą zaangażowane są stacje telewizyjne z Europy (m.in. ARTE, ORF, SWR, WDR), jak i USA (Netflix). W Polsce 8-odcinkową produkcję pokaże TVP.

Dowiedz się więcej na temat: Michalina Olszańska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje