"Miasto44" oczami młodych aktorów

Wielka lekcja historii, dobre kino akcji, ciekawi bohaterowie - tak o "Mieście44", kinowej opowieści o powstaniu warszawskim, mówią aktorzy: Zofia Wichłacz, Józef Pawłowski i Jan Kowalewski. Ich zdaniem film w reżyserii Jana Komasy wzruszy widzów.

Zdjęcia do "Miasta44", które trwały trzy miesiące, właśnie zakończono. Ekipa pracowała w Warszawie i okolicach, a także w Łodzi, we Wrocławiu oraz w Walimiu i Świebodzicach na Dolnym Śląsku. Główne role zagrali Zofia Wichłacz ("Biedronka") i Józef Pawłowski (Stefan).

Reklama

Zofia Wichłacz ma nadzieję, że "Miasto44" przybliży młodym widzom system wartości i ideały ich rówieśników, którzy brali udział w powstaniu, walcząc o wolność ojczyzny. - Młodzi ludzie z tamtego wojennego pokolenia byli zupełnie inaczej ukształtowani, chociaż urodzili się w podobnych warunkach do tych, w których na świat przyszli współcześni młodzi Polacy - w wolnym kraju - i zanim wybuchła wojna, mieli przecież złote lata dzieciństwa - powiedziała aktorka.

- Wydaje mi się, że teraz w młodym pokoleniu panuje "ogólne rozprężenie", wszystko im wolno, a tak naprawdę, czasami, sami nie wiedzą, co ze sobą zrobić. My tymczasem pokażemy w filmie ludzi, którym wszystkiego zabroniono, a którzy jednocześnie walczyli z całych sił, aby wolność odzyskać. Mam nadzieję, że to przemówi do młodej widowni - mówiła Wichłacz.

18-letnia aktorka trzy miesiące na planie "Miasta44" wspomina jako "wspaniały czas, wiążący się jednak z ciężką pracą". - Pracowaliśmy nieraz po piętnaście godzin na dobę. Kręciliśmy zdjęcia w czasie upałów. Biegaliśmy po gruzach - brudni, spoceni - opowiadała.

"Biedronka", w którą wcieliła się Wichłacz, ma na imię Alicja i tak samo jak aktorka 18 lat. Pochodzi z rodziny o ziemiańskich korzeniach, mieszka w dworku pod Warszawą. - Na początku tej historii "Biedronka" przebywa poza Warszawą i tak naprawdę jest obok wojny, nie doświadcza tych rzeczy, przez które przechodzą warszawiacy, tego terroru. Ma wszystkiego pod dostatkiem, a rodzice chcą zapewnić jej ciepło i bezpieczeństwo" - opowiadała aktorka.

W domu "Biedronki" panuje wyjątkowa atmosfera - u rodziców goszczą artyści, wśród nich pisarka Zofia Nałkowska. - Alicja ma wszystko - pozornie, ponieważ jednak czegoś jej brakuje, skoro ona decyduje się to wszystko porzucić. Dziewczyna podejmuje, po raz pierwszy w życiu samodzielnie, bardzo ważną decyzję - idzie do powstania. Do innego świata, który całkiem ją zmieni - opowiadała dalej Wichłacz.

Alicja trafia do konspiracji. Delikatnej blondynce, przyzwyczajonej do bezpieczeństwa zapewnianego przez rodzinę, udaje się przetrwać kolejne dni walk w Warszawie dzięki wsparciu kolegów. - "Biedronka" w powstaniu nigdy nie jest sama, cały czas otaczają ją mężni chłopcy, ona zawsze jest z grupą, z oddziałem" - zaznaczyła aktorka.

Angażując się w powstanie, "Biedronka" poznaje Stefana. - Stefan przykuł uwagę Alicji, ponieważ był inny niż cały ten świat, który wcześniej dziewczynę otaczał. Inny, a przez to intrygujący. Na pewno nie jest to "kolejny kandydat na narzeczonego" dla niej z arystokratycznych kręgów. "Biedronka" dowiaduje się, między innymi od łączniczki Kamy, że Stefan opiekuje się swoją rodziną. Ten chłopak jej imponuje - opowiadała Zofia Wichłacz.

Stefan, którego zagrał 23-letni Józef Pawłowski, pochodzi z rodziny inteligenckiej. Jego ojciec zginął na początku wojny. Chłopak został z matką i bratem. Zaangażował się w działalność konspiracyjną, a potem, wbrew woli matki, poszedł do powstania.

Pawłowski, pytany, jakie sceny ze swoim udziałem zalicza do najtrudniejszych, wskazał na sceny oglądania śmierci przez bohatera. - Janek bardzo starał się, by każdą scenę mocno przepracować psychologicznie - podkreślił aktor, opowiadając o współpracy z 31-letnim reżyserem.

Do pracy na planie Pawłowski przygotowywał się, tak jak inni młodzi aktorzy, czytając polecone przez Jana Komasę książki o powstaniu. Zaznaczył jednak: - Najwięcej podczas przygotowań dały mi rozmowy z samymi powstańcami warszawskimi, weteranami. To było dla mnie niesamowite przeżycie, spotkać tych ludzi osobiście.

- To, co oni zrobili dla nas, to jest rzecz wielka. Ten film może bardzo wzruszyć widzów. Młodzież zobaczy, co powstańcy, ludzie w ich wieku, przeżyli, w jak niesłychany sposób poświęcali się dla ojczyzny - powiedział 16-letni Jan Kowalewski, grający w "Mieście44" Żyda Adama, także 16-letniego.

Całą rodzinę tego bohatera podczas wojny zamordowano. - Adam był przerzucany z obozu do obozu. Wreszcie trafił do gmachu szkoły, w której razem z grupą Żydów był przez długi czas przetrzymywany przez Niemców i zmuszany do pracy - opowiadał aktor. Żydów ze szkoły, przekonanych już, że czeka ich niechybna śmierć, odbija z niewoli oddział powstańców.

Adam przyłącza się do tego oddziału. Chce walczyć z Niemcami i pomścić rodzinę. Losy całego powstańczego oddziału, w którego skład wchodzą główni bohaterowie, widz będzie śledził następnie przez cały film. - Uważam, że powstał bardzo fajny film dla młodych ludzi. To wielka lekcja historii, a zarazem między innymi dobre kino akcji - powiedział Kowalewski.

Wśród bohaterów "Miasta44", oprócz Stefana, "Biedronki" i Adama, są m.in.: łączniczka Kama (w tej roli Anna Próchniak), waleczna dziewczyna z robotniczej rodziny z Woli; żołnierz AK "Kobra" (Tomasz Schuchardt), który podczas powstania bierze ślub z ukochaną Beatą (Karolina Staniec) oraz "Miki" (Grzegorz Daukszewicz), żołnierz AK, przed powstaniem student politechniki. Rodzina "Mikiego" w czasie okupacji dawała schronienie Żydom, za co zapłaciła życiem.

Ważną rolę w tej historii odgrywa też Janek Góralski "Góral" (Maurycy Popiel), który tuż przed powstaniem zdawał maturę. "Góral", dowódca oddziału, do którego wcielony zostaje Stefan, jest ambitny i ma silną osobowość. Między "Góralem" i Stefanem istnieje pewnego rodzaju konflikt, nie wynika on jednak z wzajemnej wrogości. Między chłopakami dochodzi do utarczek. Stefan jest "w gorącej wodzie kąpany", "Góral" musi zatem, od czasu do czasu, sprowadzać go na ziemię. Inne postaci w filmie to m.in.: koledzy "Górala": "Rogal" (Filip Gurłacz) i Aleksander (Michał Mikołajczak) oraz "Beksa" (Antoni Królikowski), wesołek, zarazem nieśmiały w stosunku do dziewczyn.

W "Mieście44" obok Polaków wystąpili aktorzy z Niemiec. Zdjęcia do filmu trwały od 11 maja, a zakończyły się w środę.

W stolicy i jej okolicach ekipa zrealizowała m.in.: scenę powstańczego ślubu (Warszawa, w podwórzu kamienicy przy ul. Noakowskiego); sceny w szpitalu na Czerniakowie, do którego trafiają ranni powstańcy (nakręcone w Konstancinie-Jeziornie, na terenie dawnej papierni); scenę wędrówki głównych bohaterów przez kanał (nakręcona w Warszawie, w hali na terenie wytwórni przy ul. Chełmskiej, gdzie na potrzeby filmu stworzono sztuczny "kanał"); scenę, w której cywile i powstańcy chronią się w klasztorze na Starym Mieście (zrealizowana przy ul. Parkowej w Okuniewie k. Warszawy); oraz scenę tragicznego w skutkach wybuchu niemieckiego transportera ładunków wybuchowych Borgward - co było jednym z najbardziej dramatycznych momentów całego powstania; do eksplozji doszło 13 sierpnia 1944 r. przy ul. Kilińskiego na Starym Mieście (scena nakręcona w Warszawie na ul. Mostowej).

W Łodzi, gdzie filmowcy pracowali na terenie starej fabryki przy ul. Piłsudskiego oraz przy ul. Roosevelta, powstały m.in.: sceny w banku (gdzie powstańcy i cywile chronią się w podczas bombardowań) oraz scena przysięgi przed godziną "W" (kręcona z udziałem 200 statystów).

Do najciekawszych w filmie, według twórców, należą przedstawiające piekło walk powstańczych sceny batalistyczne, zrealizowane w Walimiu i Świebodzicach na Dolnym Śląsku. Nakręcono wiele scen z kaskaderami, grupami rekonstrukcyjnymi, pojazdami militarnymi (czołg, działa samobieżne), efektami pirotechnicznymi (pożary, eksplozje) i komputerowymi.

Autorem zdjęć jest Marian Prokop. Za kostiumy odpowiadają Dorota Roqueplo i Magdalena Jadwiga Rutkiewicz. Budżet filmu wynosi 24 mln zł. Aby przedstawić wygląd Warszawy z 1944 roku, "zrekonstruować" na ekranie dawną stolicę, filmowcy zastosowali nowoczesne techniki komputerowe. Konsultantem efektów specjalnych do "Miasta44" jest Brytyjczyk Richard Bain, który odpowiadał za efekty komputerowe m.in. w filmach "King Kong", "Incepcja", "Nędznicy". Firma odpowiedzialna za wykonanie efektów komputerowych do "Miasta44" to czeska UPP, mająca w dorobku pracę przy takich filmowych produkcjach, jak "2012", "Pachnidło" czy "Iluzjonista".

Reżyser Jan Komasa znany jest widzom jako twórca nagradzanej "Sali samobójców" (2011). Uroczysta premiera "Miasta44" odbędzie się za rok, wpisując się w obchody 70. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: OCZ | \ Film | Józef Pawłowski | Zofia Wichłacz | Miasto44

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje