Marzenia polskich reżyserów

Filmowcy będą mieli trzy razy więcej pieniędzy. Jak je wykorzystają? W połowie sierpnia wejdzie w życie nowa ustawa o kinematografii. Stworzona na wzór francuski, ma ożywić nasze kino - pisze w "Rzeczpospolitej" Barbara Hollender.

Ustawa powołuje Polski Instytut Sztuki Filmowej, w którym odtąd będą zapadać najważniejsze decyzje. Przede wszystkim jednak kreuje nowe źródła finansowania.

Reklama

Od 1 stycznia 2006 roku na fundusz instytutu złożą się między innymi właściciele kin, dystrybutorzy DVD i VHS, nadawcy programu telewizyjnego, operatorzy telewizji kablowych. Wszyscy oni będą wpłacać po 1,5% swoich wpływów.

Szacuje się, że razem z innymi sumami, pochodzącymi między innymi z budżetu państwa i odpisów z totolotka, fundusz instytutu będzie wynosił 75 - 100 milionów złotych. Duża część tych pieniędzy zostanie przeznaczona na produkcję filmów. Prawdopodobnie będzie to trzykrotnie więcej niż w roku 2005, w którym Ministerstwo Kultury przeznaczy na projekty filmowe 22 miliony złotych.

Jak producenci i reżyserzy te pieniądze wykorzystają? Czy wyciągną z szuflad projekty, których dotąd nie byli w stanie zrealizować? Czy puszczą wodze wyobraźni? - zastanawia się na łamach "Rzeczpospolitej" Barbara Hollender, która zapytała reżyserów kilku pokoleń, jakie filmy chcieliby nakręcić, gdyby nie mieli żadnych ograniczeń finansowych.

Magdalena Piekorz
Chciałabym zekranizować "Filipa" Tyrmanda. Jego akcja toczy się w 1943 roku, ale to nie jest obraz wojenny, lecz opowieść o miłości do życia. O tym, że nawet w najtrudniejszych czasach ludzie chcą przeżyć chwilę szczęścia. Mam scenariusz autorstwa Krzysztofa Teodora Toeplitza, szykuję się do castingów, ale już wiem, że zabraknie mi pieniędzy, aby ten film nakręcić. A marzenie bardziej odległe? Wyreżyserować musical.

Krzysztof Krauze
Tak mi już odchudzono wyobraźnię, że potrafię sobie wyobrazić tylko produkcje tanie. Kiedyś chciałem nakręcić film o II wojnie światowej, o Holokauście, może o powstaniu warszawskim. Ale ostatnio tak się przyzwyczaiłem do biedy, że sam narzuciłem pęta wyobraźni. Przestałem marzyć.

Filip Bajon
Mam gotowy scenariusz filmu "Message" o Bronisławie Piłsudskim, bracie Józefa, etnografie, zamachowcu na cara, zesłańcu, szamanie plemienia Ajnów. Akcja toczy się w latach 1898-1985 i odbija się w niej historia poprzedniego stulecia.

Łukasz Barczyk
Projekt zupełnie abstrakcyjny: życie Michaela Jacksona od dzieciństwa do dzisiaj. To soczewka Ameryki i całego naszego współczesnego świata. Mężczyzna, który jest kobietą, biały, który jest czarny, chłopiec, który jest dorosły, dorosły, który jest dzieckiem. Ale taki film powinien powstać w Stanach, bo tam czekają na niego miliony. W Polsce nikt na filmy nie czeka. Nie wierzę też w żadne finansowe obietnice. Jeśli się uda są dwie powieści, które mnie interesują, ale nie chciałbym ujawniać ich tytułów.

Sławomir Fabicki
Od dawna myślę o filmie o powstaniu warszawskim, opowiadanym z punktu widzenia Niemca. Interesuje mnie problem przekraczania granic zła. To musiałaby być międzynarodowa koprodukcja o łącznym budżecie około 10 milionów euro. Wątpię, czy ktoś da mi takie pieniądze...

Feliks Falk
Od lat myślę o ekranizacji "Mszy za miasto Arras". Przed stanem wojennym napisałem razem z Andrzejem Szczypiorskim adaptację. Nie mogłem jej zrealizować z przyczyn politycznych. Teraz musiałbym napisać nowy scenariusz, inaczej rozłożyć akcenty. Niestety, nakłady na ten film są dziś wyższe, bo trzeba by odkupić sprzedane na Zachód prawa do książki.

Robert Gliński
Film marzenie? Oczywiście o Katyniu. I zrobię na pewno, choć nie wiem, czy za rok czy za pięć lat. Scenariusz napisałem razem z Dżamilą Ankiewicz. Pierwowzorem bohatera jest postać autentyczna - polski porucznik rezerwy, pianista, który zginął w Kozielsku.

Jan Jakub Kolski
Najbardziej chciałbym teraz zrobić "Wenecję", której scenariusz napisałem na podstawie opowiadań Włodzimierza Odojewskiego. Nie za takie wielkie pieniądze. Gdyby mi dawano olbrzymie fundusze, chyba zmieniłbym zawód. Moje kino bierze się z ograniczeń. Z niedosytu. Z cierpienia. Niski budżet wymusza skupienie, przenoszące się potem na ekran. Choć mam też i film tęsknotę, którego nigdy pewnie nie zrobię, bo wymaga hollywoodzkiego budżetu. To ekranizacja mojej powieści "Kulka z chleba". Żeby to nakręcić, musiałbym zalać wodą całe województwo.

Juliusz Machulski
Jest cała paleta historycznych filmów, które powinny powstać. W studiu "Zebra" leży gotowy scenariusz o Nowaku-Jeziorańskim. Trzeba wrócić do tematu Monte Cassino. Potrzebny jest prawdziwy, odkłamany film o Lenino, gdzie odbyła się rzeź polskich żołnierzy. Może warto cofnąć się do XVI wieku, do konfederacji warszawskiej. Byliśmy wtedy najbardziej tolerancyjnym krajem Europy. Warto o takich kartach polskiej historii opowiadać.

Andrzej Wajda
Nie mam dzisiaj żadnego innego projektu poza Katyniem. Zrezygnowałem z tekstu Włodzimierza Odojewskiego, ale mam już pierwszą wersję nowego scenariusza.

Władysław Pasikowski
Chciałbym zdobyć budżet na dwa historyczne filmy o honorze - jednostki i zbiorowości. Tytuły mówią same za siebie, pierwszy to "Zawisza Czarny", a drugi "Monte Cassino". Tak naprawdę jednak chciałbym przygotowywany przeze mnie skromny film o czterech facetach, którzy postanowili okraść wszystkich w tym kraju, nakręcić w normalnych finansowych i produkcyjnych warunkach. Chciałbym mieć 60 dni zdjęciowych, negatyw bez ograniczeń, nowoczesny i sprawny sprzęt zdjęciowy i oświetleniowy oraz dostęp do najnowszych technologii postprodukcyjnych.

Piotr Trzaskalski
Mam dwa pomysły na filmy. Jeden współczesny opowieść o miłości między cukiernikiem a dziewczyną ze stacji benzynowej z małego miasteczka. Drugi kostiumowy. Ale byłaby to kameralna historia lalkarzy, na tle średniowiecznej Polski.

Marek Piwowski
Film marzenie? "Rejs 2". Już raz próbowałem go zrobić, jednak wycofali się sponsorzy. Uważali, że akcja musi toczyć się na statku, a ja chciałem opowiedzieć historię w stylu "Rejsu", ale w innych dekoracjach. Dzisiaj trzeba by napisać nowy scenariusz. Może nawet uległbym presji inwestorów i umieścił akcję na statku. Pływa po Wiśle niemiecki "Fridrich Chopin". 10-dniowy rejs kosztuje 3,5 tysiąca euro. I już jest fajnie. To pomysł rzucony ad hoc, ale gdybym wiedział, że jest po co, to usiadłbym zaraz do pisania.

Krzysztof Zanussi
Od lat próbuję zebrać pieniądze na "Jadwigę". To obraz o dwóch tygodniach z życia jedenastoletniej Jadwigi, jeszcze przed zawarciem małżeństwa z Jagiełłą, gdy próbowała pójść za głosem serca i przypomnieć o swoim związku z 16-letnim Wilhelmem Habsburgiem, któremu została przyrzeczona w dzieciństwie.

"Przed kilkoma laty polscy filmowcy mieli jeden pomysł na sukces: ekranizowanie szkolnych lektur. Dzisiaj przyszła kolej na zapełnianie białych plam historii. Katyń, Monte Cassino, powstanie warszawskie... Tematy godne, ale nie uratują polskiego kina. Nie przyciągną milionów widzów. Okres finansowej recesji odchudził wyobraźnię twórców. Większość z nich nie wierzy, że będzie można popuścić wodze fantazji, nie myśli o wielkich freskach współczesności, nie ma pomysłu na filmy lżejsze. Ludzie kreują świat na miarę marzeń - mawiał kiedyś Charles de Gaulle. Gdzie się podziały marzenia naszych artystów?" - gorzko zastanawia się Barbara Hollender na łamach "Rzeczpospolitej".

INTERIA.PL/Rzeczpospolita
Dowiedz się więcej na temat: Życie | kino | marzenie | filmy | marzenia | scenariusz | film

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje