Martin Freeman: Po raz pierwszy zagrał w horrorze

Znanego z roli Bilbo Bagginsa Martina Freemana w najbliższy piątek zobaczymy w filmie „Przebudzenie dusz”. Według krytyków to jeden z najlepszych horrorów ostatnich lat.

Martin Freeman w filmie "Przebudzenie dusz"

Martin Freeman to artysta o wielu twarzach. Aktor przez siedem lat wcielał się w słynnego doktora Watsona w serialu "Sherlock". Wielomilionowa publiczność zna go także z komiksowych hitów Marvela ("Czarna pantera", "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów"). Dla fanów fantastyki aktor na zawsze pozostanie kojarzony z postacią Bilbo Bagginsa, czyli tytułowego Hobbita z filmowej trylogii Petera Jacksona. Brytyjczyk jest obdarzony również nieprzeciętnym talentem komediowym, który pokazał w serialach takich jak "Biuro" czy "Fargo".

Reklama

Mimo różnorodnych wcieleń aktorskich, Martin Freeman w "Przebudzeniu dusz" pierwszy raz zetknął się z kinem grozy.  "Horror jako gatunek niespecjalnie leży w kręgu moich zainteresowań, a jednak scenariusz 'Przebudzenia dusz' bardzo mi się spodobał. Dobrze się go czytało i wiedziałem, że będę miał okazję uczestniczyć w czymś namacalnym, a nie w otoczeniu zielonego ekranu. To była prawdziwa okazja zmierzyć się z czymś tak niejednoznacznym, co finalnie ma tak porażający efekt. To jest ten rodzaj kina, który z przyjemnością sam bym oglądał i czuł delikatną zazdrość, gdybym nie wziął w tym udziału" - mówi o pracy przy filmie Martin Freeman.

W filmie "Przebudzenie dusz" Martin Freeman wciela się w rolę oczekującego swojego pierwszego dziecka, odnoszącego sukcesy biznesmana. Reżyser filmu, Andy Nyman, tak komentuje jego angaż: "Kiedy myśleliśmy o odtwórcy tej roli wiedzieliśmy, że on będzie do niej pasował idealnie. Jego umiejętność przechodzenia z konwencji komediowej w poważne tony jest zdumiewająca. Jedyny problem polegał na znalezieniu dogodnego terminu, ponieważ Martin, jako mega gwiazda, ma bardzo napięty kalendarz. Na szczęście on sam chce i lubi wspierać brytyjskie kino, dlatego wygospodarował dla nas dwa tygodnie".

Mroczne śledztwo, trzy przerażające historie o duchach opowiedziane przez osoby, które spotkały się "oko w oko" z mrocznymi siłami oraz jedna prawda, która będzie bardziej przerażająca niż wszystko, co zobaczyliście do tej pory. Film "Przebudzenie dusz" (oryginalny tytuł "Ghost Stories") został okrzyknięty jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat. Euforycznie rozpisywały się o nim tak prestiżowe magazyny, jak "The Hollywood Reporter" czy "Screen International".

W filmie, obok Freemana, wystąpili m.in. znany z hitów Tima Burtona, laureat nagrody BAFTA - Paul Whitehouse ("Alicja w Krainie Czarów"), aktorskie odkrycie Netflix - Alex Lawther ("The End of the F***ing World") oraz Andy Nyman ("Peaky Blinders"), będący również jednym z współreżyserów tego absolutnie przerażającego projektu.

Sceptyczny wobec zjawisk paranormalnych profesor Goodman otrzymuje list. Tajemnicza notka wydaje się być napisana zza grobu. Wiadomość jest autorstwa Charlesa Camerona, sławnego badacza zjawisk nadprzyrodzonych. Człowiek ten zaginął 15 lat temu i został uznany za martwego. Cameron twierdzi jednak w liście, że potrzebuje pomocy Goodmana, aby wspólnie rozwiązać trzy tajemnicze sprawy, których nie udało się rozwikłać od lat. W trakcie śledztwa, profesor spotyka na swojej drodze trójkę osób nawiedzanych przez duchy. Każda z nich opowiada mu swoją straszną historię. Jednak to nie opowieści same w sobie będą najbardziej przerażające, tylko prawda kryjąca się za nimi wszystkimi.

Dowiedz się więcej na temat: Martin Freeman | Przebudzenie dusz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje