Mariusz Treliński kończy 55 lat

Znany reżyser operowy, teatralny i filmowy Mariusz Treliński, dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego-Opery Narodowej w Warszawie, kończy we wtorek, 28 marca, 55 lat.

Mariusz Treliński

"Uwielbiam budować pewien rodzaj fermentu twórczego"; "Musi nastąpić zmaganie, siłowanie, bez tego nie ma sztuki"; "Ja już się nie zmienię, nie będę robił mieszczańskiej opery, takiej grzecznej, wyciszonej" - mówi Treliński. 

Reklama

W jednym z wywiadów artysta wyznał: "Reżyseria to gospodarka rabunkowa przeprowadzona na swoim własnym organizmie. Ja po każdej realizacji nadaję się do reanimacji. Zwykle po premierze zaczynam chorować. I nigdy nie wiadomo, co mi właściwie dolega". ("Gala", nr 24, 2010).

"Przed każdą realizacją bardzo długo słucham muzyki. W trakcie tego słuchania, kiedy mam słuchawki na uszach w wannie, w lesie, w pracy, w samochodzie i w sklepie, rodzą się pewne obrazy, sceny. Słuchając, próbuję wyobrazić sobie pewien świat, niejako śniąc na jawie" - opowiadał dalej.

Zaznaczył jednocześnie, że poprzez sztukę "nigdy nie chciał nikogo zmieniać". "Sam czuję się zbyt niedoskonały. W tym, co robię najwyżej zwierzam się ze swoich rozterek. Nie wierzę w tę bajkę, że sztuka czyni nas lepszymi. Ona nas jedynie rozwibrowuje, uwrażliwia na pewne struktury piękna, natomiast nigdy bezpośrednio nie zmienia naszego życia. Nie jest tak, że po wysłuchaniu pięknej arii mąż wróci do domu i przestanie bić żonę" - uważa Treliński (jw.).

Sam siebie nazywa reżyserem filmowym, który do opery trafił przypadkiem. Początki swojej pracy wspominał tak: "Przyszedłem do opery z zewnątrz. Miałem dwa cele: zburzyć sentymentalizm, kicz panujący w operze, a przede wszystkim otworzyć ją na współczesność, dać jej dynamikę i temperaturę naszych czasów". "Wielbię operę jako gatunek, ale nienawidzę tego, co się z nią stało. Opera głucha na to, co się dzieje wokół nas, stała się sztuką muzealną. Nie ma w niej śladu współczesnych prądów estetycznych, tj. instalacji, prawdziwie nowoczesnego malarstwa, architektury. Piękno tradycyjnej muzyki zestawione z tą estetyką tworzy prawdziwie elektryzującą mieszankę" - mówił dalej, w 2002 roku. ("Kalejdoskop", nr 7, 2002).

Treliński urodził się 28 marca 1962 r. w Warszawie. W 1986 r. ukończył studia na Wydziale Reżyserii łódzkiej szkoły filmowej. W 1987 r. zrealizował swój debiutancki film "Zad wielkiego wieloryba".

"Film miał być swoistym pokoleniowym manifestem, zbiorowym portretem młodzieży bez perspektyw, zasad i ambicji, młodzieży, która w epoce rozchwianych wartości i rozwianych złudzeń tym łatwiej się poddała, tym szybciej stoczyła na dno. Ci młodzi ludzie widzieli, jak upadały ideały i nadzieje ich starszego rodzeństwa i rodziców, więc na wszelki wypadek nie wierzą już w nic, niczego nie chcą, na niczym im nie zależy" - napisano o debiucie Trelińskiego na prowadzonym przez łódzką uczelnię portalu Filmpolski.pl.

Kolejne filmy w reżyserskim dorobku Trelińskiego to: "Pożegnanie jesieni" wg powieści Witkacego (1990), "Łagodna" na podstawie opowiadania Fiodora Dostojewskiego - uhonorowana Nagrodą Dziennikarzy na festiwalu w Gdyni (1995), oraz "Egoiści" (2000).

W latach 1990-92 Treliński był dyrektorem artystycznym Studia im. Karola Irzykowskiego, zajmującego się produkcją filmową. W 1992 r. w stołecznym Teatrze Studio Mariusz Treliński wyreżyserował spektakl "Sny" według Lautreamonta. W Operze Narodowej zadebiutował w 1995 roku jako twórca kameralnej inscenizacji "Wyrywacza serc" Elżbiety Sikory.

Cztery lata później wyreżyserował w Operze Narodowej przedstawienie "Madame Butterfly" Giacomo Pucciniego, ze scenografią Borisa Kudliczki. "Wielkim sukcesem było przeniesienie tej inscenizacji do Washington Opera (2001, wznowienie w 2006) na zaproszenie Placido Domingo. Kolejne inscenizacje operowe Mariusza Trelińskiego w Warszawie to: 'Król Roger' Szymanowskiego (2000), 'Otello' Verdiego (2001), 'Oniegin' Czajkowskiego (2002) i 'Don Giovanni' Mozarta (2002, z kostiumami projektu Arkadiusa)" - przypomina w tekście poświęconym dyrektorowi Teatr Wielki-Opera Narodowa.

Następnie Treliński reżyserował "Damę pikową" Czajkowskiego w berlińskiej Staatsoper (2003) oraz w Operze Narodowej (2004), "Andreę Chenier" Umberto Giordano (Teatr Wielki w Poznaniu i Washington Opera 2004, Opera Narodowa 2005) i "La Boheme" Pucciniego (Opera Narodowa 2006, Washington Opera 2007). W 2005 r. jego inscenizacja "Madame Butterfly" miała premierę w Teatrze Maryjskim w Sankt Petersburgu, w 2008 r. na scenie Israeli Opera w Tel Awiwie, a w 2009 r. w Palau de les Arts w Walencji - przypomniano.

Spektakle w reżyserii Trelińskiego to także m.in.: "Król Roger" Karola Szymanowskiego (Opera Wrocławska, 2007), "Orfeusz i Eurydyka" Christopha Willibalda Glucka (Teatr Wielki-Opera Narodowa, 2009), "Borys Godunow" Modesta Musorgskiego (Teatr Wielki-Opera Narodowa, 2009), "Traviata" Giuseppe Verdiego (Teatr Wielki-Opera Narodowa, 2010), "Turandot" Giacomo Pucciniego (Teatr Wielki-Opera Narodowa, 2011).

W 2002 r. Treliński zdobył "Paszport Polityki" (za rok 2001) za "nowoczesne, inteligentne, trafiające do współczesnego widza realizacje oper na scenie Teatru Wielkiego". W 2008 r. otrzymał nagrodę ministra spraw zagranicznych za wybitne zasługi dla promocji Polski w świecie.

Od 2008 r. jest dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego-Opery Narodowej. Wcześniej pełnił tam tę samą funkcję w sezonie 2005/2006.

W 2015 roku inscenizacją dyptyku "Jolanta/Zamek Sinobrodego", silnie inspirowaną filmami z gatunku noir z lat 40, zadebiutował w Metropolitan Opera. Przed nim żaden polski reżyser nie wystawiał nigdy na tej nowojorskiej scenie.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Treliński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje