Maja Ostaszewska o lalkach swojego dzieciństwa

Maja Ostaszewska przy okazji zbliżających się świąt wspomina ze swojego dzieciństwa luksusowe lalki, które jej tato otrzymał od... włoskiej księżniczki.

Maja Ostaszewska ze statuetką Róże Gali 2015

"Miałam całą masę zabawek. Kochałam Konika Garbuska. Potem moją ulubioną przytulanką był Snoopy" - opowiada Maja Ostaszewska.

"Przypominam sobie też piękne lalki, które trafiły do mnie w niezwykłych okolicznościach. Mój ojciec, który był liderem i jest nadal, zespołu muzycznego Osjan, koncertował kiedyś we Włoszech. Któregoś razu na ich występ przyszła włoska księżniczka. Była tak zachwycona muzyką, że zaprosiła ich do swojego pałacu. Gdy dowiedziała się, że ojciec ma czwórkę dzieci, to przyniosła mu całe pudło lalek ze swojego dzieciństwa" - dodaje w rozmowie z PAP Life popularna aktorka.

"To były lalki przypominające dzisiejsze Barbie. Były jednak piękniejsze i nie trąciły kiczem. Miały obłędne, książęce stroje, suknie balowe. Wśród nich znalazły się też bardziej współczesne. Nie było żadnych brokatów, cekinów. Był zielony sweter, sztruksowe spodnie. Absolutnie pokochaliśmy te lalki. Przychodziły do nas wszystkie znajome dzieci, żeby się nimi pobawić. Właścicielką Barbie staliśmy się później. To dziadek przywiózł nam ją ze Stanów" - mówi Ostaszewska.

Aktorkę zobaczymy w najbliższym czasie w filmie sensacyjnym "Pitbull. Nowe porządki". Obraz Patryka Vegi trafi do kin 22 stycznia. Ostaszewska gra dojrzałą kobietą z dwójką dzieci, która zakochuje się w policjancie i postanawia go zdobyć.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Maja Ostaszewska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje