Magdalena Boczarska: Sceny erotyczne nie były najtrudniejsze

Problem z nagością? - Czasami dużo trudniejsze jest emocjonalne obnażenie się - mówi Magdalena Boczarska, odtwórczyni roli Michaliny Wisłockiej w filmie "Sztuka kochania". Aktorka dodaje, że w filmie Marii Sadowskiej sceny erotyczne wcale nie były najtrudniejsze do zagrania.

Magdalena Boczarska w roli Michaliny Wisłockiej w filmie "Sztuka kochania"

Magdalena Boczarska była gościem krakowskiego festiwalu Netia Off Camera, w którego programie znalazł się film "Sztuka kochania".

- Trudno robić  film o namiętności, pomijając tak ważny kontekst, jakim jest erotyka. Wiedziałam, że jest to coś, od czego nie można się odciąć - Boczarska przyznała w rozmowie z Interią.

"Zdecydowanie uważam, że przedstawienie scen miłosnych w filmie o takiej tematyce bez pokazania nagości i kobiecych wdzięków mijałoby się z celem" - wtóruje aktorce operator Michał Sobociński. "Film dotyka spraw seksu i bliskości. Od początku jasno określiliśmy, że aktorzy będą pokazani nago. Chcieliśmy też, żeby ich ciała wyglądały tak samo jak w tamtych czasach. Wydaje mi się, że udało nam się przedstawić sceny seksu w sposób, który nie jest wulgarny, i z zachowaniem dobrego smaku" - dodał operator.

Michalina Wisłocka miała bardzo burzliwe życie prywatne. W czasie wojny spotkała swoją najlepszą przyjaciółkę, Wandę, z którą odnowiła znajomość. Koleżanka zamieszkała z panią doktor i jej mężem, Stachem. Ich relacja z dnia na dzień zaczęła się zacieśniać, doprowadzając do nieoczywistego związku trójki ludzi. Owocami tej relacji została dwójka dzieci - Krysia i Krzyś. Z pozoru szczęśliwe życie szybko zaczęło się kruszyć, a drogi Wandy, Stacha i Michaliny rozeszły się.

Reklama

Boczarska przyznaje, że przed rozpoczęciem zdjęć spędziła bardzo dużo czasu z postacią swojej bohaterki. Szczególne miejsce w przygotowaniach do roli aktorka poświęciła zrozumieniu relacji miłosnego trójkąta, w jaki uwikłana była grana przez nią postać. 

- Myślę, że to było bardzo odważne, nietypowe i - jak na tamte czasy - nowatorskie, ale wydaje mi się, że udało mi się ją zrozumieć - przyznała Boczarska.

Aktorka podkreśliła, że rola w "Sztuce kochania" to jedna z najważniejszych ról w jej karierze.

- Michalina będzie mnie długo uczyć. To jest przyjaźń na całe życie. Czuję, że mi gdzieś oddycha na karku. To z pewnością jedno z najważniejszych spotkań w moim życiu, nie tylko zawodowym - przyznała Boczarska.

"Sztuka kochania" w reżyserii Marii Sadowskiej to film opowiadający historię tytułowej lekarki i seksuolożki, która dokonała niemożliwego, szeroko otwierając drzwi polskich sypialni. Rozprawiając się z konserwatywnymi stereotypami i wszechobecną ignorancją, Wisłocka zrewolucjonizowała życie seksualne całego kraju. Wszystko za pomocą jednej książki.

Akcja filmu dzieje się na przestrzeni ponad 30 lat. Michalinę Wisłocką poznajemy zarówno jako młodą dziewczynę rozpoczynającą studia medyczne jaki i również w momencie kiedy już jako uznana przez pacjentki lekarka, próbuje walczyć z władzami PRL, aby wypuścili do druku jej książkę "Sztuka kochania".

Film, który trafił na ekrany kin w styczniu, obejrzało już ponad 1,7 milionów widzów , co czyni ze "Sztuki kochania" lidera tegorocznego zestawienia box office.

Dowiedz się więcej na temat: Sztuka kochania 2016 | Magdalena Boczarska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje