"Loft": Pozamałżeńskie romanse, ukryte fantazje i krwawa zbrodnia

Pięciu żonatych mężczyzn potajemnie wynajmuje penthouse, w którym mogą swobodnie wdawać się w pozamałżeńskie romanse i spełniać ukryte fantazje. Seksualna idylla kończy się, gdy jeden z nich znajduje w apartamencie zwłoki brutalnie zamordowanej kobiety. Oto punkt wyjścia filmu "Loft", który 20 lutego wchodzi na ekrany polskich kin.

Druga wersja

Reklama

"Loft" to mroczny thriller z przewrotnym scenariuszem napisanym przez Wesleya Stricka, współautora "Przylądku strachu" Martina Scorsese i "Wilka" Mike'a Nicholsa. W obsadzie znaleźli się m.in. znany miłośnikom "X-Men" - James Marsden, gwiazdor kina akcji - Karl Urban ("W ciemność. Star Trek", "Dredd 3D"), a także Wentworth Miller, czyli niezapomniany Michael Scofield z serialu "Skazany na śmierć". Partnerują im aktorskie piękności - Rhona Mitra ("Underworld: Bunt Lykanów", "Strzelec") oraz Rachael Taylor i Isabel Lucas - bohaterki serii "Transformers".

Pięciu żonatych mężczyzn, niezbyt zadowolonych ze swoich związków, sekretna garsoniera i dwie atrakcyjne blondynki: czy coś w tej układance może się nie zgadzać? Krwawej odpowiedzi na to pytanie udzielił duńskojęzyczny film "Loft" z 2008 roku, który rozbił bank w swojej ojczyźnie, stając się największym hitem w historii belgijskiej kinematografii. Reżyser tego przeboju, Erik Van Looy, pomyślał, że jego erotyczny thriller ma wszelkie predyspozycje ku temu, by przetłumaczyć go na język, dzięki któremu mógłby dotrzeć do międzynarodowej widowni.

"Zespół Woestijnvis, który wyprodukował 'Loft', podzielał moją wiarę w to, że doskonały scenariusz Barta De Pauwa może odnieść sukces również na arenie światowej" - mówi Van Looy. - "To nie jest niszowy film artystyczny, tylko kino komercyjne. Wszyscy marzyliśmy o pozyskaniu międzynarodowej publiczności, a jedynym sposobem, żeby to osiągnąć było nakręcenie amerykańskiego remake'u".

Van Looy nie zamierzał, na rzecz remake'u, majstrować zbyt wiele przy sprawdzonej fabule. Amerykańska wersja filmu zachowała szkielet oryginalnej historii o pięciu mężczyznach, którzy, w tajemnicy przed żonami, wspólnie wynajmują mieszkanie, służące im do romantycznych schadzek. Gdy, pewnego dnia, odkrywają w apartamencie zwłoki kobiety, rozpoczyna się koszmar, który wywraca ich życie do góry nogami - ich związki się rozpadają, przyjaźń umiera, a policyjne śledztwo może dla jednego z nich skończyć się oskarżeniem o morderstwo.

Wesley Strick, który podjął się napisania scenariusza w języku angielskim, dostał od reżysera tylko jedną wskazówkę: "Powiedziałem mu, żeby trzymał się wiernie pierwowzoru. Tylko tyle" - wspomina Van Looy. Artysta nie jest pierwszym reżyserem, który nakręcił remake swojego własnego filmu. Alfred Hitchcock sfilmował dwie wersje "Człowieka, który wiedział za dużo", Michael Haneke nakręcił niemiecko- oraz anglojęzyczną wersję "Funny Games", nawet Cecil B. DeMille dwukrotnie wyreżyserował "Dziesięcioro przykazań".

"Za każdym razem, gdy skończę pracę nad swoim filmem, mam uczucie, że mogłem to zrobić lepiej" - wyznaje Van Looy. - "Po nakręceniu belgijskiej wersji 'Loft', pomyślałem, że ten film mógłby jednak być bardziej ostry, z bardziej dynamicznymi ruchami kamery. Realizując amerykańską wersję doskonale wiedziałem, czego chcę. Uważam, że drugi 'Loft' jest ulepszoną wersją pierwszego filmu".

Obsada anglojęzycznej wersji "Loft" to zupełnie inni aktorzy, niż w wersji belgijskiej, ale jest jeden wyjątek: Matthias Schoenaerts, wschodząca gwiazda belgijskiego kina. Przed występem w filmie Van Looya, Schoenaerts zagrał z Marion Cotillard w dramacie "Z krwi i kości" (reż. Jacques Audiard) oraz w dwóch kryminałach Michaela R. Roskama: "Brudnym szmalu" z Tomem Hardy'm, Noomi Rapace i Jamesem Gandolfinim oraz nominowanej do Oscara "Głowie byka".

"Filip jest najmłodszym i najbardziej impulsywnym członkiem tej pięcioosobowej grupy" - mówi o swoim, wciągającym kokainę bohaterze, Schoenaerts. - "Miał niełatwe dzieciństwo, co w dorosłym życiu zaowocowało problemami z kontrolowaniem agresji. Ten facet jest jak laska dynamitu - nigdy nie wiesz, kiedy może znienacka wystrzelić". Zdaniem Van Looya, to, że Schoenaerts miał okazję tak dobrze poznać swoją postać, było dużym udogodnieniem: "Matthias mógł od pierwszego dnia zabrać się za swojego bohatera z typową dla siebie energią" - stwierdza reżyser.

I dodaje, że Schoenaerts miał inspirujący wpływ na swoich kolegów na planie: "Amerykańscy aktorzy mają tendencję do drobiazgowego analizowania swoich postaci" - mówi Van Looy. - "To jest zrozumiałe na początku pracy nad filmem i, rzecz jasna, ma sens, bo odpowiednia interpretacja postaci jest bardzo ważna. Ale podczas pracy na planie wyznaję zasadę 'Do roboty! Zagraj najlepiej jak potrafisz i zobaczymy, co z tego wyjdzie!'. Tak właśnie działa Matthias. Inni aktorzy obserwowali jego styl pracy i brali z niego przykład".

Męska przyjaźń

Nowozelandzki aktor, Karl Urban, zagrał Vincenta Stevensa - postać, która daje początek intrydze, rozdając czwórce swoich najbliższych kumpli klucze do luksusowego apartamentu. "Żaden z bohaterów tego filmu nie jest tym, kim wydaje się na początku" - mówi Urban. - "Każdy z nich skrywa przed pozostałymi jakiś sekret, mroczną stronę swojej natury. To dodaje całej akcji dodatkowego smaczku, a przy okazji sprawia, że są to jeszcze ciekawsze role do zagrania".

"Loft" był dla Urbana okazją do lekkiej zmiany kierunku po zagraniu wielu wspaniałych ról w filmach akcji - jego wcześniejsze filmy to, między innymi, "W ciemność. Star Trek" (reż. J.J. Abrams), "Kroniki Riddicka" (reż. David Twohy), "Ksiądz 3D" (reż. Scott Stewart), "Dredd 3D" (reż. Pete Travis) i "Krucjata Bourne'a" (reż. Paul Greengrass). "Jako aktor cenię sobie możliwość zagrania innej roli, niż te, w których miałem okazję pokazać się wcześniej" - mówi Urban.

"Podoba mi się Vincent, bo nie jest bohaterem, który cały czas lata z odbezpieczonym pistoletem w dłoni. Nie jest też postacią wewnętrznie rozdartą z powodu jakiegoś, potężnego, epickiego dylematu. Ten film porusza zupełnie inne problemy: małżeństwo i zdrada, przyjaźń i ambicja - te wątki splatają się tutaj, tworząc całkiem ciekawy kawałek kina" - dodaje.

Absolwent Uniwersytetu w Princeton, znany z głównej roli w popularnym serialu "Skazany na śmierć", Wentworth Miller, wcielił się w postać introwertycznego Luke'a Seacorda. "To skomplikowana postać. Luke'a nie da się rozgryźć od razu, trzeba go poznawać stopniowo" - mówi Miller. - "'Loft' opowiada o piątce facetów, którym się wydaje, że bardzo dobrze znają się nawzajem, co okazuje się nieprawdą. Żadna z tych postaci nie jest jednowymiarowa, zdecydowanie zła lub dobra. Szczególnie mój bohater, który czasami stąpa po bardzo kruchym lodzie".

Miller wyznaje, że najbardziej w scenariuszu podobała mu się sprytnie zbudowana intryga: "Scenariusz jest skonstruowany jak misterna układanka z puzzli" - mówi aktor. - "Gdy czytałem go po raz pierwszy, wciągnął mnie tak bardzo, że nawet nie zauważyłem, kiedy doszedłem do końca".

Podczas, gdy wszyscy inni aktorzy przyznają, że ich bohaterowie mają pewne wady, James Marsden, który zagrał psychologa, Chrisa Vanowena, uważa, że jego postać jest bardzo szlachetna. "Myślę, że Chris ma najtwardszy kręgosłup moralny z całej tej piątki" - mówi Marsden. - "Jako jedyny z nich ma wyrzuty sumienia z powodu swojej niewierności. Jeśli grupa musi podjąć jakąś trudną decyzję, wszyscy instynktownie zwracają się do Chrisa, bo wiedzą, że jego wybór będzie najwłaściwszy".

Zdaniem Marsdena, jednym z największych walorów filmu jest powrót do dawnej tradycji filmu z suspensem. "'Loft' jest filmem z elementami stylu Alfreda Hitchcocka, zupełnie innym, niż współczesne hollywoodzkie produkcje" - mówi Marsden. - "W Fabryce Snów królują ekranizacje komiksów, powstaje też trochę filmów niezależnych, ale nie ma zbyt wiele klasycznych thrillerów z umiejętnie zbudowanym napięciem. Fajnie było zagrać w jednym z nich".

Skomplikowana intryga filmowa zmuszała wszystkich na planie do wyjątkowej ostrożności i koncentracji, zwłaszcza, że sceny nie były kręcone w porządku chronologicznym. "Wszyscy na planie musieliśmy pamiętać o wielu istotnych kwestiach, związanych z daną sceną" - wyjaśnia Marsden. - "Jakie wskazówki dla widza chcemy w niej zamieścić? Co w danym momencie mój bohater wie, a czego nie? Co jest oszustwem, a co dzieje się naprawdę? Jak chcemy zmanipulować czas akcji?".

Dla Erica Stonestreeta okazja, by wejść w skórę zdradzającego męża była dużą odmianą po roli Camerona Tuckera, którą od sześciu sezonów kreuje w nagrodzonym Emmy sitcomie "Współczesna rodzina". "W naszym filmie bohaterowie popełniają błąd za błędem, aż w końcu zaplątują się tak bardzo, że tracą kontrolę nad tym, co się z nimi dzieje" - mówi Stonestreet. - "Osobiście bardzo lubię oglądać filmy, w których od początku wiadomo, że nie wszystko skończy się dobrze".

Aktor nie wątpi, że wątek zdrady w "Loft" trafi w gusta publiczności. "Sądzę, że nasz film może być przyczyną wielu trudnych rozmów facetów z ich partnerkami" - mówi Stonestreet. - "Męska część widowni powinna się przygotować na pytania ze strony żon, czy narzeczonych w stylu: 'Czy chciałbyś dostać taki klucz? Czy poszedłbyś na taki układ ze swoimi przyjaciółmi?'".

Jak przyznaje Wentworth Miller, za sprawą Stonestreeta było dużo śmiechu i zabawy na planie filmowym. "Pracując z tak skomplikowanym i intensywnym emocjonalnie tematem, koniecznym jest znalezienie sposobu na odreagowanie" - mówi Miller. - "Eric, ze swoim niesamowitym poczuciem humoru, był wspaniałą odskocznią. Zawsze miał w zanadrzu jakiś dowcip albo zabawną sztuczkę. To nam bardzo pomagało, zwłaszcza gdy zdarzały się jakieś wyjątkowo trudne, albo niezręczne momenty. Eric był najlepszy w rozładowywaniu tego typu napięć. Fajnie, że mogliśmy sobie z nim pożartować w przerwach między ujęciami".

Ponętne kusicielki

Z wielkim uznaniem o złożonych relacjach dorosłych bohaterów, czyli jednym z głównych wątków, które porusza film, mówi australijska aktorka, Rachael Taylor, która zagrała Ann, kochankę Chrisa. "Francuski dramatopisarz, Jean Anouilh wygłosił kiedyś takie oto mądre zdanie: 'Jest miłość i jest też życie - jej największy wróg'" - mówi Taylor. - "Scenariusz naszego filmu podejmuje wątek relacji męsko-damskich w bardzo wiarygodny i współczesny sposób. Mężczyźni w Ameryce często stają przed wyzwaniem, jakim jest okiełznanie własnego apetytu seksualnego, co - moim zdaniem - jest interesującym tematem na film".

Aktorka, która zagrała wcześniej analityczkę pracującą dla wywiadu w wielkim hicie kinowym Michaela Baya "Transformers", mówi o swojej postaci tak: "W 'Loft' gram prostytutkę, która została zatrudniona, żeby uwieść Chrisa. Przewrotny los sprawia, że Ann i Chris zakochują się w sobie. Jest to chyba najbardziej skomplikowany związek ze wszystkich w filmie".

Taylor dodaje, że nie miała najmniejszego problemu z nawiązaniem kontaktu ze swoim filmowym partnerem, Jamesem Marsdenem. "Miałam ogromne szczęście, że trafił mi się tak wspaniały partner" - mówi aktorka. - "James jest niezwykle charyzmatycznym aktorem, a jako kolega na planie jest bardzo serdeczny i pomocny".

Isabel Lucas, aktorka o szwajcarsko-austriackich korzeniach, która zagrała boginię Atenę w filmie "Immortals. Bogowie i herosi 3D" (reż. Tarsem Singh), w "Loft" wcieliła się w postać Sary Deakins. "Ten film pokazuje, jak łatwo pożądanie i skrywane tajemnice mogą wymknąć się spod kontroli, doprowadzając do bardzo poważnych konsekwencji" - mówi Lucas. - "W 'Loft' zostały poruszone takie uniwersalne tematy jak miłość, zdrada, pożądanie, niewierność, pasja, zazdrość i potrzeba kontroli".

W pierwszej scenie z udziałem Lucas jej bohaterka poznaje w barze Vincenta, który uczestniczy w spotkaniu pracowników branży nieruchomości. Ostatecznie oboje lądują na dachu budynku, gdzie mieści się basen, a Sarah mówi mężczyźnie, którego dopiero poznała, żeby zdjął z siebie wszystko. "Sarah to bardzo ciekawa postać" - mówi Isabel Lucas. - "Myślę, że to dosyć odważne z jej strony, żeby zaczepić w barze nieznajomego, który jest żonaty. Nie sądzę, żeby przyświecały jej jakieś głębsze intencje - Vincent po prostu się jej spodobał i nie miało dla niej znaczenia to, czy jest żonaty".

Aktorka spędziła sporo czasu na planie, grając zakrwawione zwłoki. "Podczas wielu scen, które kręciliśmy w apartamencie schadzek, musiałam po prostu leżeć w zakrwawionym łóżku i udawać martwą. Pozostali aktorzy grali, podczas gdy ja w zasadzie nie byłam zaangażowana w to, co dzieje się na planie. Muszę przyznać, że było to dziwne, ale ciekawe doświadczenie".

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Dowiedz się więcej na temat: Loft

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje