Kristen Bell o "Złych mamuśkach 2"

"Macierzyństwo to niezwykle stresujący okres. Nasz film pokazuje to, o czym mówi się zbyt rzadko na głos" - przekonuje Kristen Bell, która w sequelu "Złych mamusiek" ponownie wciela się w Kiki.

Cheryl Hines i Kristen Bell w scenie z filmu "Złe mamuśki 2. Jak przetrwać święta"

"Panuje powszechne przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, staje się rozważną, ułożoną osobą, która musi świecić przykładem, nie może więcej przeklinać ani wyrażać negatywnych emocji. A tak przecież nie jest. Ludzie zawsze będą ludźmi, to chyba oczywiste" - wyjaśnia Kristen Bell, gwiazda produkcji "Złe mamuśki 2. Jak przetrwać święta".

Reklama

"A prawda jest taka, że macierzyństwo to niezwykle stresujący okres. Nasz film pokazuje po prostu to, o czym mówi się zbyt rzadko na głos: matki są zestresowane, często klną, zdarza im się chcieć napić wina, ale nie ma w tym nic złego. Wyszumienie się i pogadanie z innymi kobietami sprawia, że stajemy się lepszymi mamami. Każda mama potrzebuje trochę czasu wolnego od dzieci" - dodaje Bell.

"'Złe mamuśki 2' różnią się od części pierwszej tym, że bohaterki nie są już tylko zestresowanymi mamami, ale także buntującymi się córkami. Pojawia się więc nowa perspektywa, ale jest też bardziej pikantnie. Jeśli to w ogóle możliwe… To jednak ciągle wiarygodna, szczera opowieść o kobietach, które bardzo łatwo jest polubić i zrozumieć. Utożsamić się z nimi" - zapowiada sequel aktorka.

Bell bardzo ciepło opowiada o koleżankach z planu, Kathryn Hahn i Mili Kunis: "Przyjaźnimy się z Kathryn i Milą, co było bardzo pomocne. Dobrze się ze sobą czułyśmy, byłyśmy gotowe na każde wyzwanie. Poza tym każda z postaci została świetnie rozpisana w scenariuszu, łamiąc stereotypy na temat matek. Kathryn gra tą szaloną, Mila matkę pracującą, a ja typową matkę-domatorkę, która przesiąkła zapachem dzieciaków. Jako tercet są ciekawsze niż jako trzy jednostki. Wiele matek dostrzega w nich własne cechy charakteru".

Co tym razem czeka jej bohaterkę? "Kiki jest wiecznie zmęczona i nic nie potrafi na to poradzić. W części pierwszej nauczyła się wiele od nowych przyjaciółek, Amy i Carli. Każda mama powinna mieć kilka takich koleżanek, żeby móc się komuś wyżalić, może czegoś nauczyć. Nie potrzebujemy rad, po prostu wysłuchania. Małżeństwo Kiki się odrodziło. Jest asertywna i gdy potrzebuje, by mąż popilnował dzieci, mówi mu to. A dzięki temu znacznie lepiej się dogadują" - zdradza gwiazda.

W drugiej części widzowie poznają matki głównych bohaterek, dzięki czemu "zrozumieją, dlaczego one są takie, jakie są. Rodzice doskonale definiują swoje dzieci, bo w jakiś sposób je ukształtowali. Nerwowość, łagodność oraz życiowa poprawność Kiki wynikają w dużej mierze z tego, że jej matka bywa apodyktyczna" - wyjaśnia Bell.

W matkę jej postaci wcieliła się Cheryl Hines. "Znam Cheryl od ponad 10 lat i muszę przyznać, że uwielbiam tę kobietę! To wspaniała, zabawna, rozrywkowa babka. Bardzo się cieszyłam, że zagramy razem w filmie. Pomogło to, że byłyśmy już dobrymi przyjaciółkami, bo mama Kiki urodziła ją w wieku 18 lat, więc mają więcej wspólnego niż inne matki i córki. Wyszło nam idealnie" - przekonuje aktorka.

Bell bardzo ciepło wypowiada się również o parze reżyserów, którą tworzą Jon Lucas i Scott Moore. "Świetnie się uzupełniają, pracują nad różnymi rzeczami. I świetnie sobie radzą. Nad tym filmem pracowało mnóstwo osób. W 'Złych mamuśkach 2' mamy aż 12 ważnych postaci, a oni nie tracili zimnej krwi i pozytywnego podejścia. Co ważne, zdają się rozumieć kobiety, a to przełożyło się na scenariusz. To rzadki przypadek, że dwóch facetów potrafi tak wiarygodnie i szczerze opisywać kobiecą perspektywę" - podsumowuje gwiazda.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje