Reklama

Reklama

Reklama

Koszałka niczym Van Sant i Haneke

"Zniewalający, imponujący, rzucający wyzwanie skostniałemu gatunkowi!" - oto echa światowej premiery "Czerwonego pająka" - polskiego thrillera, który w ramach 50. edycji festiwalu w Karlowych Warach walczy o nagrodę w konkursie głównym imprezy. Za sprawą pochlebnej recenzji magazynu Variety, wstrząsająca historia seryjnego mordercy z Krakowa zwróciła uwagę szerokiej publiczności. W zagranicznych mediach debiut fabularny wielokrotnie nagradzanego operatora Marcina Koszałki (m.in. Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za "Rewers" i "Pręgi") jest porównywany do obrazów Gusa Van Santa i Michaela Haneke!

Filip Pławiak w scenie z filmu "Czerwony pająk"

"W każdym z nas jest ciemna strona, tylko zatuszowana. Seryjni mordercy bardzo nas intrygują - i mężczyzn, i kobiety. Istnieje w nas perwersyjna fascynacja czymś, co jest złe, przekroczeniem pewnych granic" - mówił przed premierą "Czerwonego pająka" Marcin Koszałka, a pierwsze recenzje dowodzą, że reżyser z powodzeniem przeniósł tę myśl na kinowe ekrany.

Reklama

Reklama

"Inspirowany historią jednego z najmłodszych seryjnych morderców świata, polski thriller rzuca wyzwanie skostniałemu gatunkowi. Wywołuje niepokój, nie poprzez epatowanie przemocą, ale przez umieszczenie widza 'w butach' socjopaty" - pisze Variety. "Pozostając w tradycji 'kina czystego', Koszałka demonstruje wielką pewność i elegancję. Jego debiut to zapowiedź nowego, ważnego głosu na filmowej scenie".

Obserwację tę potwierdza austriacki portal informacyjny Tiroler Tageszeitung. "Obraz Koszałki cechuje gęsta atmosfera rodem z kina noir. Niepokój i niepodpowiedzenia, które przywodzą na myśl filmy Gusa Van Santa i laureata Oscara - Michaela Haneke" - dostrzega recenzent serwisu. "W oczekiwanym z niecierpliwością debiucie, Koszałka unika gatunkowych klisz. Jako reżyser stawia na klimat i zagadkowość" - podkreśla Screendaily i chwali scenografię Krakowa lat 60., którą odtworzono "w najdrobniejszych detalach". To "imponująca fuzja sztuk wizualnych i kinematografii" - Twitchfilm. "Mocny, mroczny i zniewalający film" - dopisuje Euronews.com. "'Czerwony pająk' zachwycił widzów" - puentuje portal Ukraine Today!

"Czerwony pająk" to wstrząsająca historia PRL-owskiego seryjnego mordercy polującego na ofiary w latach 60. XX wieku. Scenariusz zainspirowały dwie postaci z miejskich legend. Lucjan Staniak ("Czerwony Pająk") to nigdy nie istniejący seryjny morderca, który trafił do światowej literatury kryminalistycznej jako postać autentyczna. Karol Kot ( "Wampir z Krakowa"), jeden z najmłodszych znanych na świecie seryjnych morderców, pod koniec lat 60-tych stał się prawdziwą gwiazdą mediów. Obie postaci zainspirowały twórców do stworzenia oryginalnej, trzymającej w napięciu fikcyjnej opowieści o naturze zbrodni.

Karol (Filip Pławiak) jest zwyczajnym nastolatkiem. Pochodzi z dobrego domu, odnosi sukcesy w sporcie, zakochuje się. Punktem zwrotnym w jego życiu jest moment, gdy przypadkiem staje się świadkiem morderstwa. Kierowany ciekawością, zaczyna śledzić zabójcę. Morderca okazuje się... weterynarzem (Adam Woronowicz). Karol wchodzi z nim w bardzo silną i emocjonalną relację mistrz - uczeń. W ten sposób odkrywa potrzebę, której istnienia nie był świadomy lub nie miał odwagi, czy możliwości jej nazwać. Weterynarz staje się jego nauczycielem w sztuce zabijania. Jednak gdy nadejdzie dzień próby, student stanie przed niezwykle trudnym wyborem.

"Chciałem i byłem katem ludzi. Cieszyła mnie moja robota [...]. Niczego nie żałuję. Gdybym mógł, mordowałbym dalej" - Karol Kot, "Wampir z Krakowa"

Producentem "Czerwonego pająka" jest firma Mental Disorder 4 mająca na koncie wielokrotnie nagrodzone na świecie filmy "W imię...", "Bejbi blues" i "Kebab i Horoskop". Film na ekrany wprowadzi Kino Świat. Premierę thrillera przewidziano na 20 listopada.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Czerwony pająk | Koszałka Marcin

Reklama

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje