Koniec "House of Cards". To przez Kevina Spaceya?

Twórcy "House of Cards" ogłosili, że przyszłoroczny szósty sezon popularnego serialu będzie jego ostatnim. Stało się to zaledwie dzień po tym, jak gwiazda produkcji Kevin Spacey został oskarżony o molestowanie seksualne.

W przyszłym roku zobaczymy ostatnią odłonę przygód Underwoodów

Przedstawiciele Netflixa twierdzą, że decyzja o zdjęciu serialu z anteny została podjęta kilka miesięcy temu. Niewiele osób wierzy jednak w to, że nie miało na nią wpływu szokujące wyznanie Anthony'ego Rappa. Zwłaszcza, że ogłoszenie zakończenia realizacji "House of Cards",  miało miejsce zaledwie kilkanaście godzin po tym, jak Rapp oskarżył Spaceya o molestowanie seksualne.

Reklama

"Jesteśmy głęboko zaniepokojeni informacjami na temat Kevina Spaceya. W odpowiedzi na zarzuty, szefowie obu firm przyjechali do Baltimore, gdzie obecnie obywają się zdjęcia do szóstego sezonu produkcji, i spotkali się z obsadą i załogą" -  napisali przedstawiciele Netflixa i firmy Media Rights Capital, która produkuje "House of Cards".

Przypomnijmy, że 46-letni obecnie Rapp w serii postów przybliżył szczegóły konfrontacji z gwiazdorem "American Beauty", gdy ponad 30 lat temu występowali razem na Broadwayu - choć w różnych przedstawieniach. Spacey, który miał wówczas 26 lat, zaprosił Rappa na przyjęcie, które odbywało się w jego apartamencie. 14-latek, znudzony imprezą, poszedł do sypialni aktora, by oglądać telewizję. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że wszyscy goście poza nim już wyszli. Wówczas, według Rappa, Stacey stanął w drzwiach sypialni, ewidentnie pod wpływem alkoholu.

"Położył się na mnie" - Rapp wspomina. - "Chciał mnie uwieść. Nie wiem zresztą, czy powinienem używać takiego określenia. Ale ewidentnie chciał doprowadzić do seksualnego zbliżenia ze mną".

Rapp odepchnął starszego od siebie aktora i schował się w łazience, gdzie udało mu się zobaczyć, jak Spacey obejmuje innego mężczyznę, co upewniło go, że jest homoseksualistą. Gdy wreszcie opuścił łazienkę powiedział gwiazdorowi, że wychodzi, po czym Spacey odprowadził go do drzwi i jeszcze raz zachęcał do pozostania w mieszkaniu. Rapp odmówił i wyszedł. W wypowiedzi dla BuzzFeed 46-latek przyznał, że nawet po tylu latach niedobrze mu na widok dwukrotnego zdobywcy Oscara.

Spacey szybko zareagował na wyznanie Rappa. Przy okazji artysta odniósł się do swojej seksualności. Gwiazdor napisał na Twitterze: "Mam wiele podziwu i szacunku dla Anthony'ego Rappa jako aktora. Jestem przerażony jego historią. Szczerze mówiąc, nie pamiętam tego spotkania, od jego czasu minęło ponad 30 lat. Ale jeżeli zachowałem się tak, jak opisuje (Rapp - przyp. red.), należą mu się szczere przeprosiny za moje niewłaściwe, pijackie zachowanie. Przepraszam za uczucia, z którymi musiał się zmagać przez te wszystkie lata".

"Ta historia dała mi odwagę, żeby uporządkować także inne kwestie w moim życiu. Wiem, że opowiadano o mnie różne historie, a niektóre z nich podsycał fakt, że bardzo chronię swoją prywatność. Jak wiedzą najbliższe mi osoby, na przestrzeni życia angażowałem się w związki zarówno z kobietami, jak i mężczyznami. Kochałem i miałem romantyczne relacje z mężczyznami i zdecydowałem, że teraz chcę żyć jako osoba homoseksualna. Chcę się z tym otwarcie zmierzyć, zaczynając od przyjrzenia się swojemu zachowaniu.

"House of Cards" był pierwszym serialem realizowanym specjalnie dla Netfliksa. Produkcja przyniosła serwisowi ponad 50 nominacji do Emmy oraz osiem nominacji do Złotego Globu (statuetki zdobyli m.in. odtwórcy głównych ról, czyli Spacey i Robin Wright).

Nieoficjalnie mówi się, że Netflix rozważa realizację spin-offów "House of Cards". Jeden z nich miałby się skupić na postaci granego przez Michaela Kelly'ego Douga Stampera, doradcy głównego bohatera Francisa Underwooda.

Dowiedz się więcej na temat: Kevin Spacey | House of Cards

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje