Kiedy Grażyna Torbicka zapomina o całym świecie?

Grażyna Torbicka na kinie zna się jak mało kto. "Lubię filmy, które pozwalają mi zapomnieć o całym świecie" - wyznaje dziennikarka. Mimo że czasem zgadza się z opiniami krytyków filmowych, to o tym nie mówi, bo zawsze wierzy w dobre intencje artysty

Od 19 lat jest pani gospodynią programu "Kocham kino". Jakie kino kocha Grażyna Torbicka?

Reklama

Grażyna Torbicka: - Takie, które powoduje, że albo się śmieję, albo się wzruszam. Natomiast przede wszystkim uwielbiam filmy, które pozwalają mi zapomnieć o całym świecie na zewnątrz. To znaczy, że reżyser tak skonstruował całą opowieść i stworzył takich bohaterów, że oni całkowicie mnie pochłonęli. Może to być kino artystyczne jak np. ostatni film Petera Greenawaya "Eisenstein in Guanajuato", a może to być film po prostu zabawny czy bajeczny jak "Kopciuszek" Kennetha Branagha. To jest doskonale nam wszystkim znana bajka, ale tak przepięknie zrobiona - tak obsadzone są w niej postaci, tak doskonale jest to zrealizowane, tak użyte są tam efekty specjalne. To też mnie wzrusza i to też lubię.

Pamięta pani, od jakiego filmu zaczęła się pani miłość do kina?

- Nie wiem czy to przyczyniło się do tego, że kocham kino, natomiast takim filmem, który całkowicie przeniósł mnie w inny świat był "Doktor Żywago" na podstawie powieści Borysa Pasternaka z Omarem Sharifem w roli tytułowej. Oglądając go, płakałam, przeżywałam całą tę historię, wierzyłam w nieszczęście Lary, która zresztą była moją idolką. I chyba to był właśnie taki pierwszy film.

Do nowego sezonu programu "Kocham kino" zaprosiła pani krytyków filmowych. Zgadza się pani czasami z ich opiniami?

- Mimo że czasem nie wychodzi, to zawsze wierzę w dobre intencje artysty. Zauważyłam też, że jak po festiwalowych premierach wychodzi się z kina, to można dostrzec dwie grupy - jedna, która jest zachwycona i druga, która mówi, że to nie było nic ciekawego. Zawsze może być taka polaryzacja poglądów, że nie potrafiłabym jednoznacznie ocenić, że film jest zły. Zawsze też jestem w stanie znaleźć jego dobre strony. Dlatego wolę, żeby to robili krytycy, z którymi mogę tylko dyskutować.

- Film jest taką sztuką, że komuś może się podobać, a mnie zupełnie nie. Dlaczego mam potencjalnie zniechęcić kogoś, krytykując dany film, odradzając komuś pójście do kina, jak może się okazać, że po jego obejrzeniu odczucie widza jest kompletnie niezgodne z moją opinią? Więc to mnie hamuje przed wydawaniem jednoznacznych ocen. Wolę mówić o rzeczach zdecydowanie dobrych, ciekawych, intrygujących. Natomiast o tych, które zdaniem krytyków są niedobre, niech oni mówią.

Niekiedy filmy powstają na podstawie różnych powieści. Pani najpierw czyta książkę, a później ogląda film czy na odwrót?

- Z tym jest różnie. Zwykle jednak te duże filmy oparte są na literaturze klasycznej, którą wcześniej się znało. Natomiast jeżeli mówimy np. o "Poradniku pozytywnego myślenia", "Wilku z Wall Street" czy "Pięćdziesięciu twarzach Greya", to właściwie nie ma to większego znaczenia, co jest pierwsze. Generalnie nie lubię oglądać filmu opartego na podstawie książki, która dopiero co wyszła. To już najpierw wolę zobaczyć film.

A seriale - zdarza się je pani oglądać?

- Oczywiście, ale nie robię tego na tyle namiętnie, żeby, jak przegapię jakiś odcinek, czekać na jego powtórkę. Nie miałabym na to nawet czasu, bo w związku z organizowanym przeze mnie festiwalem filmowym w Kazimierzu Dolnym to z filmami muszę być na bieżąco.

Gdyby nie zajmowała się pani tym, czym się teraz pani zajmuje, to...

- Pewnie krążyłabym gdzieś wokół dziennikarstwa lub robiłabym reportaże, filmy dokumentalne, bo to też zawsze mnie fascynowało. Czyli i tak pozostałabym w kręgu telewizyjnym. W momencie, w którym odkryłam telewizję dla siebie - w kontekście tego, że ona wymaga stałej koncentracji, stałej gotowości i kiedy okazało się, że to jest zgodne z moim temperamentem - to chyba trudno byłoby mi pracować gdzieś indziej. Chociaż gdy jestem bardzo zmęczona to myślę, że taki dzień spędzony w domu byłby najcudowniejszym dniem, jaki mogę sobie wyobrazić.

Rozmawiała: Paulina Persa (PAP Life)

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje